Lech liderem, skandaliczna gra Górnika Zabrze

redakcja

Autor:redakcja

05 maja 2013, 02:02 • 5 min czytania

Reklama
Lech liderem, skandaliczna gra Górnika Zabrze

Lech liderem ekstraklasy. Nie wiadomo, na jak długo, pewnie nawet na mniej niż dobę, bo Legia musiałaby przegrać z Lechią, żeby na dłużej oddać pierwsze miejsce, ale jest to fakt godny odnotowania. Lider. „Kolejorz” zagrał drugi z rzędu słaby mecz, nawet bardzo słaby, ale ponownie wygrał 1:0. Poznaniacy ostatnio jakby tracili impet, stwarzają mało sytuacji podbramkowych, dzisiaj oddali tylko jeden celny strzał, lecz właśnie o ten jeden celny strzał byli lepsi od Wisły, która w bramkę nie zdołała trafić ani razu (co nie jest zaskoczeniem, jeśli na szpicy gra Daniel Sikorski).
Jak nisko upadła „Biała Gwiazda”, niech świadczą pochwały, jakie zebrała „za styl” w przegranym meczu. Nie oddała celnego strzału, nie wywalczyła chociażby jednego punktu, a nikt się jej nie czepia. Znak czasów. O ile dzisiejsze spotkanie było emocjonujące, bo w miarę szybkie, to jednak piłkarsko kilku zawodników Wisły po raz kolejny zostało obnażonych. Garguła, wiadomo – drzewa umierają stojąc. Burliga – piłkarz bez atutów, od czasów gdy wszedł przez balkon do mieszkania Macieja Skorży, nie popisał się żadną ciekawą udaną akcją. Uryga – duże problemy natury technicznej, których wpuszczony do pomocy nie potrafił zakamuflować. Sikorski – nie będziemy się już nad nim znęcać, życzymy mu wszystkiego najlepszego w Stróżach czy w Nowym Sączu w przyszłym sezonie. Bunoza – niedorzeczny obrońca. Miśkiewicz – kopać nie umie, to wiadomo na pewno, a łapać chyba też nie, o czym świadczyła jego gra na przedpolu. Trudne czasy przed fanami tej drużyny.

Reklama

I taki właśnie dream team wcale nie był gorszy od Lecha Poznań, co powinno niepokoić kibiców z Poznania. „Kolejorz” ma to szczęście, że formę odzyskał Lovrencsics, bo to on jest dzisiaj motorem napędowym drużyny. I gdyby nie zagrał w dwóch ostatnich spotkaniach (albo zagrał tak, jak w większości meczów na jesieni), niewykluczone, że dzisiaj w Wielkopolsce nikt nie wspominałby o szansach na mistrzostwo kraju.

Teoretycznie – ale to dość chora teoria – Wisła jeszcze gra o start w europejskich pucharach, czyli o zajęcie czwartego miejsca w lidze. Podobnie jak Jagiellonia Białystok i Górnik Zabrze. Ta walka generalnie polega na tym, kto przegra najrzadziej. To nie jest już rywalizacja na zasadzie „wyłońmy najmniej żenującą drużynę”, bo chyba wszyscy się zdążyli zorientować, że tak czy siak od żenady uciec się nie da. Jagiellonia dostała ciężki łomot od Widzewa فódź, który do dzisiaj bronił się przed spadkiem. Natomiast Górnik zagrał w Bełchatowie tak strasznie, że od czasów gdy w polskiej lidze skończyło się (?) sprzedawanie meczów, takiego występu nie widzieliśmy.

Najpierw Jagiellonia… W Białymstoku chwalą się, że zespół rzadko przegrywa, ale niestety nie wspominają o tym, że też rzadko wygrywa – tyle samo zwycięstw w tym sezonie zanotowała niepełnosprawna Pogoń Szczecin, a więcej goli od „Jagi” zdobyło Podbeskidzie. Dzisiaj Jagiellonia została nie tyle ograna, co upokorzona przez rozgrywający swój najlepszy mecz w sezonie Widzew. Błyszczał między innymi Bartłomiej Pawłowski, który do Łodzi jest tylko wypożyczony właśnie z Białegostoku, ale działacze „Jagi” sfrajerzyli się tak bardzo, że kwota wykupu wynosi marne 50 tysięcy euro. To pewnie minimum dziesięć razy mniej niż rynkowa wycena tego zawodnika na tę chwilę. A czas pracuje na jego korzyść. Aktualnie Pawłowski czapką nakrywa np. Tomasza Kupisza, który z atutów posiada jedynie nazwisko.

„Jaga” wyszła na boisko bez typowego napastnika, za to z planem na zdominowanie meczu. Plan wziął w łeb, kiedy tylko trzeba było kopnąć piłkę, bo okazało się, że tego dnia znacznie lepsi w te klocki są gospodarze. Ł»al było patrzeć na gości, którzy bez ładu i składu próbowali sklecić jakąś groźną akcję, ale niestety przez 90 minut udało się to im tylko raz.

Reklama

Za to Widzew – czapki z głów.

Jagiellonia nie została jednak najgorszą drużyną soboty, ponieważ na boiskach ekstraklasy, a konkretnie w Bełchatowie, zameldował się jeszcze Górnik Zabrze. Byliśmy wielkimi zwolennikami Adama Nawałki, dalej nimi jesteśmy, ale przestajemy rozumieć niektóre posunięcia tego szkoleniowca. Fajnie by było, gdyby wreszcie oświecił takich laików jak my, bo za cholerę nie możemy pojąć, co się stało z zespołem, który jesienią przegrał tylko jeden mecz (najmniej w lidze), a wiosną aż siedem (najwięcej w lidze). Nie możemy zrozumieć, jak dobry trener może nagle zaoferować kontrakty Boninowi i Zahorskiemu, nie kumamy, jakim cudem w tej kolejce w bramce stanął Witkowski, dlaczego Nawałka kiedy przegrywał to ściągnął Nakoulmę i Jelenia, a wprowadził Przybylskiego i Bonina, no i zostawił na placu Zacharę. Za trudne jest dla nas ogarnięcie roli, jaką na boisku spełnia Mączyński oraz tego, kto wymyślił Szeweluchina na boku obrony. Górnik przegrał w tej rundzie i z Podbeskidziem, i z Bełchatowem, czyli – przy całym szacunku dla heroicznej walki tych zespołów – dwiema najgorszymi drużynami w lidze.

Niestety, sytuacja wygląda tak, że mimo wszystko może być trudno zabrzanom nie awansować do europejskich pucharów…

Dzisiejszy mecz w wykonaniu Górnika to było splunięcie w twarz wszystkim kibicom. Śladowe zaangażowanie, ale tak śladowe, że trzeba byłoby chyba do ręki wziąć lupę. Spacerowe tempo, przy czym mamy na myśli spacer zakochanych 80-latków. Bełchatów nie jest wygodnym rywalem, ale nie popadajmy w skrajność: to jest wciąż tylko Bełchatów i opędzlowanie go było obowiązkiem drużyny Adama Nawałki. O jakich jednak obowiązkach można mówić, jeśli zawodnicy nie zrealizowali podstawowego: obowiązku biegania? Dzisiaj nadążyłyby za nimi wszystkie zespoły, z Budką Suflera włącznie.

Reklama

Bełchatów walczy. Podbeskidzie walczy. Jakkolwiek się ten sezon skończy, chyba będzie można napisać: chwała pokonanym.

GKS Bełchatów – Górnik Zabrze 2:0
(Bartosiak 30, Poźniak 90)

GKS: Zubas 5 – Gonzalez 6, Wilusz 5, Michalski 5, Kosznik 6 – Mateusz Mak 3 (86. Michalak), Sawala 5, Baran 5, Wacławczyk 6 (81. Poźniak), Madej 4 – Bartosiak 4 (72. Rachwał 4).

Górnik: Witkowski 3 – Olkowski 1 (84. Nowak), Danch 2, Kopacz 1, Szeweluchin 1 – Nakoulma 2 (68. Bonin 1), Mączyński 1, Kwiek 1, Iwan 2 – Jeleń 1 (68. Przybylski 3) – Zachara 1.

Reklama


Widzew فódź – Jagiellonia Białystok 3:0
(Okachi 3, Stępiński 61, Broź 74)


Widzew:
Mielcarz 5 – Broź 6, Phibel 5, Abbès 6, Płotka 6 – Bruno 4 (46. Stępiński 6), Kasprzak 6 (72. Nowak 6), Okachi 6, Pawłowski 6, Kaczmarek 5 – Ben Dhifallah 5 (82. Rybicki).


Jagiellonia: Słowik 4 – Ukah 3 (71. Euzebiusz Smolarek 3), Dźwigała 3, Pazdan 4, Hanzel 3 – Quintana 3, Gajos 2, Grzyb 3, Kim Min-kyun 2 (63. Frankowski 3), Kupisz 2 – Plizga 2 (82. Kowalski).


Lech Poznań – Wisła Kraków 1:0
(Teodorczyk 45)


Lech:
Kotorowski 5 – Ceesay 4, Wołąkiewicz 5, Kamiński 5, Henríquez 5 (80. Kędziora) – Lovrencsics 6, Murawski 7, Trałka 5, Hämäläinen 2, Tonew 4 (78. Możdżeń) – Teodorczyk 6 (85. Ubiparip).


Wisła: Miśkiewicz 3 – Stolarski 5, Głowacki 6, Bunoza 3, Burliga 2 – Sarki 4, Uryga 2 (76. Chrapek), Wilk 4, Garguła 2 (69. Boguski 3), Małecki 5 – Sikorski 3.

Reklama

Najnowsze

Reklama
Mundial 2026

Trzęsienie ziemi w Holandii. Koeman podał się do dymisji!

Jan Broda
6
Trzęsienie ziemi w Holandii. Koeman podał się do dymisji!

Weszło

Reklama