Pierwsza liga ciągle w drewnianych chatkach

redakcja

Autor:redakcja

04 kwietnia 2013, 11:54 • 3 min czytania

Reklama
Pierwsza liga ciągle w drewnianych chatkach

Minął ponad rok od kiedy przedstawiciele Piłkarskiej Ligi Polskiej, czyli z grubsza mówiąc – odpowiednika Ekstraklasy SA dla rozgrywek pierwszej ligi, opowiadali na naszych łamach okrągłe słówka o tym jakie plany mają w zakresie rozwoju zaplecza Ekstraklasy i ile kroków naprzód powinno udać się wykonać. Ponad pół roku minęło już też od momentu, kiedy prezesem PLP został Michał Listkiewicz. Efekty? Z widzialnych gołym okiem – żadne. Oczywiście, zrobienie poważnych rozgrywek jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki z brzydkiego kaczątka, to zadanie karkołomne. Jeśli jednak rozliczać działaczy z ich zapowiedzi, należy odnotować, że zmieniło się… niewiele? Właściwie nic, co mogłoby popchnąć kluby naprzód.
Jak pieniędzy brakowało na wszystko, tak brakuje nadal.

Reklama

Istotny plus na dziś jest tylko jeden: koszty opłacenia sędziów, obserwatorów i delegatów, które dotąd ciążyły na klubach, zostały przejęte przez Polski Związek Piłki Nożnej.

Listkiewicz od dawna mówi, że sytuację na zapleczu może poprawić tylko wspólne przedsięwzięcie marketingowo – telewizyjne, ale już wiadomo, że w najbliższym czasie nic w tej kwestii się nie zmieni. Przynajmniej do końca sezonu 2014/2015 Ekstraklasa będzie transmitowana w Canal+ (czyli nC+), zaś pierwsza liga na dziewięćdziesiąt dziewięć procent nadal będzie gościć w stacji Orange Sport. Ta z jednej strony sprawia, że rozgrywki medialnie wychodzą do ludzi, ale z drugiej – nie daje zarobić klubom. Zyski z tytułu transmisji wciąż będą groszowe, tylko symbolicznie wyższe niż dotychczas. Prezesi i władze ligi jak mantrę powtarzają, że trzeba dążyć do tego by stosunek wpływów z praw telewizyjnych zbliżył się do modelu niemieckiego (80% Bundesliga, 20% 2. Bundesliga), ale u nas ciągle będzie to raczej 99 % do 1%. Koło się zamyka. Ł»adna stacja za przywilej transmitowania piłki na tym poziomie nie wyłoży poważnych pieniędzy.

Od dawna słychać głosy, że zgodnie z nową umową jeden mecz kolejki pierwszej ligi będzie odbywał się poza weekendem – tak, żeby nie nakładał się terminami z Ekstraklasą. To jednak zmiana kosmetyczna. Frekwencja na stadionach już dziś, nawet w dni wolne od pracy, wygląda bardzo słabo. W tym sezonie średnią widzów na poziomie przewyższającym 5 tysięcy ma tylko jeden zespół – Cracovia (8 tysięcy). Arka czy Zawisza już blisko dwa razy mniej. Pół ligi nie przekracza nawet średniej 2 tysięcy ludzi na spotkanie.

Marketingową „ofensywę” Piłkarska Liga Polska postanowiła rozpocząć od przebudowy strony internetowej z kompromitującej na już tylko… bardzo słabą, która w dalszym ciągu a) nie jest przez nikogo odwiedzana, b) nie oferuje żadnej oryginalnej treści, c) jest rzadko aktualizowana. Pomijając już to, że jej twórcą i jedynym autorem jest niejaki Artur Staroń, ale zbieżność nazwisk z wieloletnim działaczem PLP – Jerzym Staroniem z pewnością jest tu… przypadkowe.

Reklama

Sponsor tytularny rozgrywek (coś jak Yeti w Himalajach, o którym każdy słyszał, ale niestety nikt nie widział) nadal pozostaje mitem. Mimo tego, że PLP porozumiewało się już nawet z firmami zewnętrznymi, mającymi znaleźć inwestora. Na dziś stanowisko w sprawie jest ciągle życzeniowe. Na zasadzie: „Rozmawiamy, powinniśmy pozyskać sponsora przed rozpoczęciem nowego sezonu”. Niestety, jak dotąd, wszyscy wiedzą, co powinni, tylko jakoś nikt nie wie, jak zrobić to w praktyce.

Najnowsze

Reklama
Mundial 2026

Trzęsienie ziemi w Holandii. Koeman podał się do dymisji!

Jan Broda
0
Trzęsienie ziemi w Holandii. Koeman podał się do dymisji!
Ekstraklasa

Nowy rozdział w historii Wieczystej. Peszko nadal wiceprezesem

Jan Broda
4
Nowy rozdział w historii Wieczystej. Peszko nadal wiceprezesem
Piłka nożna

Lampard poprowadził Coventry do Premier League. Wyjaśniła się jego przyszłość

Braian Wilma
0
Lampard poprowadził Coventry do Premier League. Wyjaśniła się jego przyszłość

Weszło

Reklama