Miało być sprawiedliwiej, a jest jeszcze gorzej. Francuzi zawiesili tzw. sokole oko

redakcja

Autor:redakcja

12 stycznia 2018, 19:49 • 2 min czytania

Miało być sprawiedliwiej, a jest jeszcze gorzej. Francuzi zawiesili tzw. sokole oko

Wprowadzenie technologii goal-line miało sprawić, że futbol będzie sprawiedliwszy. W końcu nikt już nie chciał sytuacji z mundialu w RPA, w której arbiter okradł Franka Lamparda z bramki w meczu z Niemcami… Od tamtego wydarzenia minęło już wiele lat, ale gafy zdarzają się nadal. W Hiszpanii regularność tego typu pomyłek jest zatrważająca, lecz można tłumaczyć to tym, iż oni nie mają jeszcze goal-line technology. Natomiast we Francji mają, ale co z tego skoro pomyłki występują notorycznie?

Reklama

Doszło do kolejnych dwóch usterek w spotkaniach ćwierćfinałowych Pucharu Ligi, dlatego postanowiliśmy zawiesić technologię goal-line w Ligue 1 i w Pucharze Ligi Francuskiej. Taka decyzja będzie obowiązywała aż do odwołania. Tego typu pomyłki są niedopuszczalne – stwierdził dyrektor generalny LFP, Didier Quillot.

Pan Quillot przytoczył sytuacje, do których doszło w meczach pomiędzy Paris Saint-Germain z Amiens oraz Angers z Montpellier. W pierwszym spotkaniu paryżanie zdobyli słuszną bramkę, ale zegarek sędziego nie zawibrował. Oczywiście podopieczni Unaia Emery’ego zaczęli protestować i mieli rację, bo arbiter sprawdził sytuację za pomocą VAR-u. Okazało się, że gol padł i sędzia uznał bramkę. Przy drugiej pomyłce było na odwrót – bramki nie było, a zegarek zadzwonił.

Reklama

Co prawda dyrektor generalny LFP nie wspomniał o sytuacji, do której doszło w meczu Troyes z Amiens w Ligue 1, ale wydaje się, że już po tamtym incydencie władze ligi mogły nabrać wątpliwości odnośnie GLT.

akcja zaczyna się w 40 sekundzie 

Początkowo sędzia uznał gola, ale po dziesięciominutowym zamieszaniu trafienie anulował. Skończyło się sprawiedliwie, ale przecież takie sytuacje powinny być załatwiane w sekundę. Zegarek dzwoni, czyli gol i po sprawie. Jeśli nie dzwoni, bramka nie wpadła. Wprowadzenie tzw. sokolego oka miało ułatwić, a nie utrudnić pracę arbitrom. Tymczasem francuski sędzia musi się zastanawiać, czy może zegarek nie nawalił?

Do tej pory goal-line technology wydawało się niezawodne, dlatego dziwnym jest, że tylko Francuzi mają z tym problem. Władze francuskiej ligi – w trakcie zawieszenia technologii – mają dokładniej przeanalizować problem. Bardzo prawdopodobnym jest, że zrezygnują z dotychczasowego dostawcy oprogramowania, który udostępniał im system „GoalControal”. W meczach międzynarodowych, a także w większości innych lig używa się systemu „HawkEye”, który do tej pory był niezawodny.

Najnowsze

Ekstraklasa

Legia oddała sześć strzałów, ale wygrała. Koniec żenującej serii

Jakub Białek
24
Legia oddała sześć strzałów, ale wygrała. Koniec żenującej serii
Reklama

Weszło

Reklama
Reklama