Zieliński strzela, Napoli wygrywa z Milanem!

redakcja

Autor:redakcja

18 listopada 2017, 23:01 • 3 min czytania

Reklama
Zieliński strzela, Napoli wygrywa z Milanem!

Cholera, taki dzień, kiedy hit wygląda zza hitu, a jakby tego było mało, Polacy ligowej sobocie nie przyglądali się zza szyby. Lewandowski – dwa gole z Augsburgiem. Kapustka – debiutancka bramka w Bundeslidze. Mało? No to jest Piotrek Zieliński, który wszedł z ławki i chwilę potem walnął z Milanem!

Reklama

I trzeba wiedzieć, że była to bramka niezwykle ważna. Milan, przy stanie 0:1, dążył do równania i to dość śmiało, potrafił zamknąć Napoli na połowie, co przecież nie jest rzeczą prostą i spore niezadowolenie ogłosiły trybuny, gwiżdżąc coraz głośniej. Wtedy – w 69. minucie – na boisku pojawił się Zieliński, a już cztery minuty później dostał świetnie podanie od Mertensa i zapakował gola między nogami Donnarummy. Przez chwilę można było mieć wątpliwości – Polak spalił, Polak nie spalił – ale powtórki jasno pokazały, że o złamaniu przepisów nie może być mowy. Jeszcze w barwach Empoli pomocnikowi udała się ta sama sztuka, ale chyba nikt nie ma wątpliwości: ten gol dziś ma dużą większą wagę.

Bo też całe spotkanie było dość przedziwne. W pierwszej połowie nie wyglądało na to, że do Neapolu przyjechała tak marka, jak Milan. Bardziej zespół, który wydał na transfery pół miliona euro i teraz broni się przed spadkiem, bo Rossoneri mieli jedno zadanie – nie stracić bramki. Długo z tego zadania wywiązywali się dobrze i byli w tyłach zorganizowani, nawet tak klasyczna akcji Napoli, jak podanie na długi słupek do Callejona, nie przyniosło gospodarzom bramki. Męczyli się, niby często gościli pod polem karnym Donnarummy, ale konkretów z tego nie było. Do 33. minuty. Wtedy Insigne wyszedł sam na sam z bramkarzem rywali, sytuację wykorzystał, lecz asystent machnął chorągiewką. Co więc z tym konkretem? Do akcji zaraz wszedł VAR i uznał bramkę Włocha, bo spalonego rzeczywiście nie było.

Reklama

Pomyśleliśmy – no, teraz pójdzie, tak minimalistyczny Milan nie ma prawa zawrócić tutaj gitary gospodarzom. Co prawda jeszcze setek Insigne i Mertensa w drugiej połowie nie udało się zamienić na gola, bo raz piłka poszła w słupek, raz w Donnarummę, ale trudno było nie traktować tego jako kwestii czasu. Tymczasem guzik, tak jak pisaliśmy: Milan wziął piłkę dla siebie i nie chciał jej oddać, miał ją w posiadaniu przez 63% czasu drugich 45 minut. No, ale kiedy zaczęło robić się gorąco, wszedł Zieliński i podwyższył wynik.

Podwyższył, nie ustalił, ponieważ w końcówce bardzo ładnym strzałem do kontaktu doprowadził Romagnoli. W końcówce Milan miał jeszcze rzut wolny z niezłej pozycji, ale niestety, jakieś losowanie wygrał Biglia i to on ten stały fragment wykonał. Zrobił to fatalnie, posłał piłkę na aut bramkowy i goście nie mieli nawet szansy powalczyć w powietrzu, bo Argentyńczyk kopnął w maliny.

To cenne, ale niezwykle trudne zwycięstwo Napoli – nagroda jest taka, że Juventus na pewno ich po tej kolejce nie wyprzedzi.

Napoli – Milan 2:1

Reklama

Insigne 33′ Zieliński 73′ – Romagnoli 90+1′

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Słodko-gorzkie wieści dla Pogoni. Jeden obrońca wraca, drugi ma kontuzję

Maciej Piętak
0
Słodko-gorzkie wieści dla Pogoni. Jeden obrońca wraca, drugi ma kontuzję
MLS

Lewandowski zaciął się na dobre. Krok od wyrównania niechlubnej serii

Maciej Bartkowiak
10
Lewandowski zaciął się na dobre. Krok od wyrównania niechlubnej serii

Serie A

Reklama
Polecane

Milan zabezpiecza się na przyszłość. Nowe umowy dla gwiazd

Kacper Korpak
1
Milan zabezpiecza się na przyszłość. Nowe umowy dla gwiazd