Reus z Błaszczykowskim wygrali BVB mecz, Lewandowski patrzył z boku

redakcja

Autor:redakcja

29 września 2012, 21:47 • 2 min czytania

Taką Borussię Dortmund chcą oglądać w każdym meczu jej kibice, takiej drużyny chce trener Juergen Klopp. Mistrzowie Niemiec bez najmniejszych problemów rozprawili się z czwartym zespołem poprzedniego sezonu, Borussią Moenchengladbach. BVB wygrało aż 5:0, jej bohaterami zostali Marco Reus i Jakub Błaszczykowski.
Świetne spotkanie rozegrał Kuba, który najpierw asystował przy trafieniu Reusa (2:0), potem przy trafieniu Gundogana (4:0), aż w końcu sam wpisał się na listę strzelców (5:0). W ostatniej minucie mógł wbić jeszcze jednego, szóstego już gwoździa. Nie mamy wątpliwości, że kapitan reprezentacji PZPN po tym występie trafi do jedenastki kolejki większości niemieckich mediów – w pełni na to zasłużył. Zresztą, warto zwrócić uwagę na jego dotychczasowy bilans w Bundeslidze: trzy gole i trzy asysty. Wygląda to naprawdę dobrze.

Reus z Błaszczykowskim wygrali BVB mecz, Lewandowski patrzył z boku
Reklama

Image and video hosting by TinyPic

W roli kata do spółki z Błaszczykowskim wystąpił Reus, który latem do Dortmundu trafił prosto z Gladbach. – Wiemy, że będzie chciał nas pokonać, ale mam nadzieję, że to my pokonamy jego. Za nami przemawia to, że doskonale go znamy i chyba wiemy, jak go zatrzymać – mówił przed meczem bramkarz Marc-Andre ter Stegen. Szybko okazało się, że chyba jednak… nie wiedzą. Reus strzelił dwa gole, po żadnym z nich nie okazywał radości, ale nie zmienia to faktu, że swój najlepszy mecz w nowych barwach rozegrał właśnie przeciwko Gladbach. A jeszcze przed meczem natrafiliśmy na artykuł w „Bildzie”, że kibice BVB domagają się, by Reus usiadł na ławce rezerwowych…

Reklama

Zupełnie niespodziewanie znalazło się tam miejsce dla Roberta Lewandowskiego, który przez 90 minut patrzył z boku, jak jego koledzy rozgrywają najlepsze spotkanie w tym sezonie. Na jego pocieszenie – Julian Schieber, który zagrał w ataku, w tym zwycięstwie miał chyba najmniejszy udział. A już na pewno rozegrał naprawdę kiepskie spotkanie. – Widać, że od Roberta dzieli go przepaść – mówił komentujący mecz Andrzej Juskowiak. I to chyba nawet w sytuacji, kiedy Lewandowski gra poniżej oczekiwań i jego bilans w pięciu ligowych spotkaniach to dwie asysty i jedna bramka. I w klubie, zupełnie jak w reprezentacji, nie ma właściwie żadnej konkurencji.

Z dziennikarskiego obowiązku dodamy jedynie, że Łukasz Piszczek rozegrał poprawne spotkanie. Ciężko się o coś przyczepić, ale nie ma też specjalnie za co chwalić.

PT

Najnowsze

Reklama

Weszło

Reklama
Reklama