Reklama

Czesi pokazują Polakom, jak się gra z papierowym faworytem

redakcja

Autor:redakcja

21 czerwca 2017, 20:39 • 4 min czytania 26 komentarzy

Grupa C na młodzieżowym Euro do trzeciej kolejki miała pozostać mocno przewidywalna, bo Niemcy i Włosi mieli zgodnie golić swoich przeciwników. Tak, jak to zrobili w pierwszej kolejce, kiedy dwa razy oglądaliśmy gładkie 2:0. Dziś jednak Czesi postanowili odejść od roli chłopca do bicia i wziąć sprawy w swoje ręce. Nie licząc początku drugiej połowy, nie przestraszyli się faworyzowanego rywala i na boisku wydarli przeciwnikowi trzy punkty. Natomiast przyszli mistrzowie catenaccio przyjęli dziś aż trzy gole i zebrali zasłużony łomot, ku uciesze tysięcy czeskich kibiców zgromadzonych na trybunach stadionu w Tychach.

Czesi pokazują Polakom, jak się gra z papierowym faworytem

Napiszmy wprost – Włosi zagrali dziś kompletną padakę. A pierwszy sygnał dał sam Di Biagio, który mocno zamieszał w składzie, zdradzając przy okazji priorytety. Mecz z Czechami miał być bowiem spacerkiem, a dopiero w następnej kolejce wszystkie siły miały zostać rzucone na Niemców. Jakkolwiek spojrzeć, za częściowe zlekceważenie przeciwnika Azzurri zapłacili najwyższą cenę, bo teraz z Niemcami bezwzględnie muszą wygrać, a przy tym będą musieli ściskać kciuki za korzystny rezultat równoległego meczu. Cóż, pole postion to z pewnością nie jest…

Dziś młodzi Włosi zagrali zupełnie inaczej niż wskazywałaby na to ich narodowość. Swoim starszym rodakom dorównali jedynie pod względem szeroko pojętego męczenia buły. Długimi momentami grali na pół gwizdka, a kilku wschodzącym gwiazdom Serie A nie do końca chciało się wypruwać żyły na boisku w Tychach. To, czego nie udało się dziś skopiować z dorosłej kadry, to żelazna dyscyplina w obronie. Przeciwnie, mieliśmy chaos, niedokładność, brak koncentracji i całą masę błędów. A to podopieczni Di Biagio dopuścili do groźnej kontry, gdzie przeciwnik miał przewagę w ich strefie obronnej, a to ktoś podał rywalowi pod nogi lub się potknął. I tak właśnie padł pierwszy gol dla Czechów – po prawdziwym festiwalu błędów. Najpierw wywalił się Rugani, który potem wraz z kolegą z defensywy pozostawił zbyt dużo miejsca Travnikowi, a i Donnarumma mógł tutaj zachować się zdecydowanie lepiej.

Reklama

Tak naprawdę jeszcze w pierwszej połowie Czesi mogli strzelić więcej goli, bo kilka minut później ponownie przez chaotycznych obrońców Italii przebił się Travnik. A zaraz potem Włosi zostawili im prawdziwą autostradę do własnej bramki, ale i tego nie udało się zamienić na drugiego gola. W czeskiej ofensywie wyróżniał się praktycznie tylko Travnik, ale na tak dysponowanych obrońców rywali to i tak wystarczyło. Nasi południowi sąsiedzi znacznie więcej uwagi poświęcili dziś defensywie, gdzie byli nieźle zorganizowani, chociaż błędów się nie ustrzegli. Wtedy jednak na posterunku pozostawał kapitalnie dysponowany Zima, przy którym mocno frustrowali się Bernardeschi i Berardi.

Skoro jednak Donnarumma i cała czwórka włoskich obrońców byli dziś pewni jak chwyt Mariusza Pawełka, wydawało się, że po zmianie stron Czesi pójdą za ciosem. Tymczasem taktyka na drugą połowę zakładała autobus zaparkowany we własnym polu karnym, co pozwoliło niemrawym Włochom rozwinąć skrzydła. Azzurri przycisnęli, wreszcie zaczęli seryjnie stwarzać sytuacje, a w 70. minucie udało im się wyrównać za sprawą Berardiego, który jednak przy niezmordowanym Zimie potrzebował do tego aż dwóch strzałów. To trafienie okazało się przełomowe dla dalszych losów meczu, bo podrażnieni Czesi momentalnie wrócili do grania z pierwszej połowy i ponownie zaczęli dawać się wykazać defensorom przeciwnika.

Zadziwiająca była przede wszystkim przestrzeń, jaką włoscy obrońcy zostawiali rywalom we własnym polu karnym. Doskonale było to widać przy golu na 2:1 Havlika. A kwintesencją oporu, jaki czeskim zawodnikom postawiła dziś Italia, był trzeci gol Lüftnera, przy którym ponownie nie popisał się też Donnarumma. Ale musimy także przyznać, że trafienie było naprawdę przedniej urody:

3:1 dla Czechów to wynik być może nie do końca oddający przebieg gry, ale z pewnością będący najlepszym podsumowaniem nieudolności Włochów. Tym samym podopieczni Di Biagio bardzo mocno pokomplikowali sobie sprawy, bo to Czechom został teoretycznie najłatwiejszy mecz z Duńczykami, a oni będą się być o awans z Niemcami. Tak naprawdę więc w grupie C wciąż wszystko jest jeszcze możliwe (tym bardziej, że wieczorem Niemcy grają jeszcze z Danią), a ostatnia kolejka już teraz zapowiada się pasjonująco.

Najnowsze

Komentarze

26 komentarzy

Loading...