Piątkowy wieczór w Kijowie przyniósł nam wynik tak niewiarygodny, że nic tylko powołać komisję badającą proces losowania. Cała finałowa gromadka liczyła na wylosowanie Polski, ale wśród szczęśliwców znaleźli się jedynie Czesi, Rosjanie i Grecy. Dla innych miejsc w grupie zabrakło. Sprawdźmy więc, jak na rozstrzygnięcia z Kijowa zareagowały pozostałe kraje i jakie nastroje panują wśród uczestników z grup B, C i D.
GRUPA B – Holandia, Dania, Niemcy, Portugalia.
Nie trudno zgadnąć, który z krajów pogrążył się w sportowej żałobie. Tak, zdecydowanie Dania. – Spekulowaliśmy, rozważaliśmy różne warianty, ale niestety rzeczywistość okazała się wprost koszmarna. Sprawdziła się nasza najgorsza opcja. Uniknęliśmy Hiszpanów, mamy za to trzech rywali, którzy powodują, ze trafiliśmy do prawdziwej grupy strachu – pisze w związku z tym dziennik „Jyllands Posten”. Dania to jedyny kraj, który w kontekście Euro na sto procent czuje, że ma pozamiatane, a o wyjściu z grupy nie myśli nikt o zdrowych zmysłach. Sam selekcjoner, Morten Olsen, przyznaje: – W tej grupie jesteśmy najsłabsi.
Mówiąc cokolwiek innego naraziłby się na śmieszność. „Ekstrabladet”, pisząc o tzw. „grupie śmierci”, do której pechowo trafił duński zespół, zwraca również uwagę na aspekt społeczny. Ostrzega więc kibiców, którzy zamiast do nieodległej Polski, muszą szykować się w podróż na Ukrainę i wsłuchiwać w wieści o tamtejszej przestępczości czy skorumpowanej policji.
Zupełnie inaczej Niemcy. Ci w prasowych nagłówkach wprost wypisują, że żaden rywal im nie straszny. Rodaków pociesza sam selekcjoner, który mówi: „Nie bójcie się, trafiła nam się najciekawsza grupa, pełna świetnych piłkarzy. Przed wami ciekawe spotkania. Nawet o Duńczykach mówi, że to zawsze groźny zespół, który nie boi się wielkich nazwisk.” Niewiele z wyników losowania robi sobie brukowy „Bild”, który zamiast analizować rywali, liczy pieniądze za awans do finału lub relacjonuje protest ukraińskich feministek, pragnących zwrócić uwagę na sytuację kobiet w kraju. Znacznie mniej puszy się przynajmniej „Kicker”, a jego dziennikarze stwierdzają rzecz zupełnie oczywistą: – Niemcom zabrakło szczęścia. Wiele będzie zależało od tego, jak zaczniemy te mistrzostwa…
W ekipach holenderskiej i portugalskiej panuje niepewność. Bert van Marwijk ucieka wręcz w okrągłe słowa o wielkim wyzwaniu i silnych rywalach, a Klaas Jan Huntelaar dodaje: – To najtrudniejsza grupa w naszej historii. Nigdy nie wylosowaliśmy tak mocnych rywali. Dobrze znamy Duńczyków, z którymi graliśmy przed rokiem. Niedawno zmierzyliśmy się też z Niemcami. Krótko mówiąc, czeka nas ciekawe lato… Portugalskie „O Jogo” pisze, że przed losowaniem nie dało się wymyślić trudniejszych rywali niż Hiszpanie, Niemcy i Francuzi, a mimo to podopieczni Paulo Bento wpadli jakby z deszczu pod rynnę. Trudno więc spodziewać się wielkiego zachwytu. – Losowanie jest losowaniem, trudno go nie akceptować. Ale równie trudno coś w tej grupie typować. Każdy nasz mecz będzie tu na wagę złota – stwierdza selekcjoner.
GRUPA C – Hiszpania, Włochy, Irlandia, Chorwacja
„Uniknęliśmy grupy śmierci”. To najważniejszy wniosek tym razem w hiszpańskich mediach. Podopieczni Vicente del Bosque mają prostą drogę z grupy, więc i sam selekcjoner zamiast komentować losowanie, zaczyna powoli gdybać o składzie… finałowego meczu. Dochodzi do wniosku, że zagra w nim z Niemcami. – Z samego losowania jestem zadowolony. Chcieliśmy uniknąć Niemców na etapie grupowym i chcieliśmy grać w Polsce. Udało się jedno i drugie. Będziemy przygotowani do obrony tytułu – ocenia, cytowany przez „Markę”. Hiszpańscy dziennikarze podkreślają znaczenie pierwszego spotkania – 10 czerwca z Włochami. Nie omieszkają przy tym dodać, jak duże szczęście mieli Polacy, trafiając do najłatwiejszej grupy z możliwych, a Jordi Alba za pomocą Twittera sugeruje, że aby myśleć o mistrzostwie, w grupie nie należy obawiać się nawet Włochów…
Od selekcjonera tych ostatnich również emanuje pewność siebie. Prandelli deklaruje, że Włosi zamierzają brnąć wprost do finału i zrobią to, pomimo że grupa jest trudna i pełna doświadczonych rywali. Z losowania jest zadowolony, choć wolał uniknąć… Trapattoniego. Skoro los chciał jednak inaczej, będzie musiał pokazać miejsce w szeregu prowadzonej przez niego Irlandii. Prandelli zresztą i samemu Trapattoniemu nie jest szczególnie na rękę. 72-letni trener do Euro planował szykować się w Italii, ale dziś bardzo szybko zweryfikował swe plany. W mediach sprzedaje historię, że Irlandczycy nadal mają szanse na wyjście z grupy, że jego chłopcy powalczą w każdym meczu i do końca będą skoncentrowani. Ale co mówić innego, mając w grupie za rywali Hiszpanów i Włochów?
Z tego też powodu niepewność panuje u Chorwatów. – Na pewno nie jesteśmy faworytami, ale możemy rozegrać dobre mecze – zarzeka się Slaven Bilić. Uważam, że mamy nie tylko nadzieję, ale i realną możliwość awansu. Hiszpania to murowany faworyt, ale naszych szans nie oceniałbym wiele niżej od Włochów – mówi, cytowany przez „Corriere dello Sport”. Portal tej samej gazety wspomina też o polskiej grupie, przywołując triumf Greków na Euro 2004. Włoscy dziennikarze są zdania, że tym razem musiałby wydarzyć się cud, by któryś z zespołów grupy A doszedł równie daleko.
GRUPA D – Ukraina, Francja, Szwecja, Anglia
Czwarta grupa przynosi problemy Anglikom. Po pierwsze, stawia ich w jednym rzędzie z Francją, która od lat ma patent na „Synów Albionu”. Po drugie, sprawia, że podopieczni Fabio Capello wszystkie mecze rozegrają na Ukrainie, podczas gdy sami na swą bazę wybrali przecież Kraków. – Pojedynek Anglia-Francja będzie powtórką z Euro 2004 – pisze „Daily Mail”, a sam Capello ostrzega przed Ukrainą, która w każdej chwili może okazać się niespodzianką mistrzostw.
We „France Football” głos zabiera prezes federacji Noël Le Graët, stwierdzając, że czwarta grupa wydaje się dla Francji korzystna. Zaznacza jednak, że mogło być też lepiej, bo oprócz Anglików, trafia na niebezpiecznych gospodarzy turnieju. Ł»urnaliści „L’Equipe” słusznie zauważają, że na losowaniu w Kijowie przedstawiciele żadnej z reprezentacji nie chcieli usłyszeć jednego słowa. Mianowicie słowa – Hiszpania. Francuzom udało się tego uniknąć, a jako że pozostałe ekipy wydają się do ogrania, czas wreszcie zwiastować przełamanie czarnej passy trójkolorowej ekipy.
Zachwytów nie słychać u Szwedów. Niewykluczone bowiem, że podobnie jak Duńczycy, mają szansę żegnać się z turniejem już po trzech grupowych przeszkodach. – Za rywali mamy teoretycznie silniejsze drużyny, ale jeśli chcemy myśleć o awansie, musimy ich pokonać. Osobiście, jestem… zadowolony z losowania – stwierdził, jakby wbrew logice, selekcjoner Erik Hamren. – Na poprzednim Euro wygraliśmy pierwszy mecz, ale przegraliśmy dwa następne. Dlatego teraz ten pierwszy z Ukrainą nie będzie decydujący. Trzeba wygrać dwa kolejne – rzucił chyba nieco pod publiczkę.
Na koniec słowo o Ukraińcach, którzy mają pełne prawo zazdrościć Polakom, a jednak piątkowe wynik traktują ze zrozumieniem. Oleg Błochin komentuje: – Losowanie przyjmujemy z akceptacją. Mamy bardzo silną grupę, która nie zmienia naszego celu. Musimy awansować dalej…
To w sumie całkiem na odwrót niż u nas. Idąc typ tropem, Franek Smuda spokojnie mógłby stwierdzić: „Mamy bardzo słabą grupę, która zmienia nasze cele. Musimy awansować dalej…” Naprawdę, jest się z czego cieszyć. I tylko współczuć biednym Duńczykom.
PAWEŁ MUZYKA



