Nie udało się nam zorganizować meczu ze Związkiem Radzieckim, więc los wyciągnął pomocną dłoń i zrobił to za nas podczas losowania grup Euro 2012. Rosjanie, choć śmiało mogliby robić za głównego faworyta pierwszej fazy rywalizacji, podchodzą do swoich szans z dystansem, bo do huśtawki nastrojów zdążyli się już przyzwyczaić. Obwołani rewelacją Euro 2008 i przyszłymi kandydatami do medalu w RPA, zbłaźnili się jeszcze w przedbiegach i w ogóle na mundial nie pojechali. Po powrocie na właściwe tory i awansie na przyszłoroczne zmagania w Polsce i na Ukrainie, na razie odpuszczają wybieganie w przyszłość.
– Czy jestem zadowolony z losowania? Trudno powiedzieć. Póki co, cieszę się z tego, że w ogóle jesteśmy w stawce. Oczywiście, na uwagę zasługują Polacy jako gospodarze turnieju, bo mają po swojej stronie duży atut – twierdzi selekcjoner Dick Advocaat. Jeszcze bardziej powściągliwy był na Twitterze Roman Szirokow: – Ł»adnych powodów do radości, dostaliśmy grupę na poziomie tej, którą mamy w Lidze Mistrzów z Zenitem.
Idąc tokiem rozumowania Szirokowa – Czechy, Grecja i Polska to odpowiednik Porto, Szachtara i APOEL-u Nikozja. Rosyjskie media przewidywały, że Zenit powyższe grono odprawi z kwitkiem bez żadnych kłopotów, ale rzeczywistość okazała się bardzo brutalna. Mistrzowie Rosji awans z drugiego miejsca mogą przypieczętować dopiero w ostatniej serii spotkań, więc brak przesadnego optymizmu i zachowawczość piłkarskich autorytetów znad Wołgi dłużej nie dziwi.
– Jesteśmy faworytem, ale to w naszej grupie może się objawić czarny koń. Nie da się ukryć, że gospodarze są uprzywilejowani – mówił Gieorgij Jarcew, były trener reprezentacji Rosji. – Mamy spore szanse na awans, ale dzielenie skóry na niedźwiedziu jest zdecydowanie zbyt wczesne – ze spokojem dodawał Władymir Bieszczastnych, który jako zawodnik zagrał 71 gier w kadrze.
Za kontrast dla poprzednich rozmówców rosyjskich mediów robił tylko Aleksandr Mostowoj, który jasno nakreślił, że po takim losowaniu pozostało tylko świętować: – Nic, tylko się cieszyć. Tak łatwej grupy nie mieliśmy nigdy. Awans z pierwszego miejsca to nasz obowiązek – zapowiada były as Celty Vigo i Realu Sociedad. Biorąc pod uwagę doświadczenie i obecny potencjał „Sbornej”, trudno nie przyznać mu racji, bo mimo wszystko wyjście z grupy to prawdopodobnie cel minimum, o którym nikt na razie nie chce głośno mówić.
ADVOCAAT STAWIA NA SWOICH
Milczenie może okazać się złotem, bo poprzednie pompowanie baloniku skończyło się klęską Guusa Hiddinka. Po przegranych barażach ze Słowenią w ramach eliminacji MŚ 2010, Holender ostatecznie pożegnał się z posadą, choć działacze rosyjskiego związku piłkarskiego spełnili jego ostatnie życzenie i zatrudnili za niego Dicka Advocaata. Kolejny przybysz z kraju tulipanów jak mało kto znał miejscowe realia, bo w przeszłości sięgał z Zenitem Sankt Petersburg po Puchar UEFA i Superpuchar Europy. Nic zatem dziwnego, że niektórych piłkarzy z Piotrogradu darzy szczególnym sentymentem i nadal chętnie powołuje do kadry. Najlepszym przykładem jest 34-letni weteran Konstantin Zyrianow, który do dziś pozostaje wiodącą postacią „Sbornej”.
Euro 2012 będzie też wielką szansą na zaistnienie na poważnym turnieju dla kolejnego z ulubieńców selekcjonera, Pawła Pogrebniaka. Wraz z Arszawinem miał przed czterema laty siać postrach w szeregach rywali, choć ostatecznie sam najadł się strachu, bo kontuzja kolana przed samym startem Mistrzostw Europy omal nie zakończyła jego kariery. Zawodnik nie pojechał wtedy do Austrii i Szwajcarii, ale po odbudowaniu formy tym razem może śmiało bookować bilety do Polski. Podobna przyjemność nie spotka Romana Admamowa, który przed czterema laty awaryjnie zastąpił go w kadrze, ale turniej oglądał z trybun i w odróżnieniu do kilku kolegów nie zdołał się wypromować na zachód.
Taka sztuka udała się natomiast Ł»yrkowowi, Arszawinowi i Pawluczence, którzy wyjechali na Wyspy i dziś mogą robić za źródło inspiracji dla młodych wilków „Sbornej” Ałana Dżagojewa i Pawła Mamajewa. Pomocnicy CSKA Moskwa do niedawna byli podporami rosyjskich młodzieżówek, ale na razie na prawdziwą szansę w seniorskiej kadrze jeszcze czekają. Z góry mogą się przestać łudzić, że miejsce dla jednego z nich zwolni w pierwszym składzie Igor Denisow, który głupie pomysły na dobre wybił sobie z głowy. Pomocnik Zenita Sankt Petersburg przed Euro 2008 odmówił bowiem wyjazdu na turniej.
– Zaprosiliśmy go do drużyny, ale odrzucił ofertę. Cóż, to jego wybór – mówił Guud Hiddink, kiedy piłkarz odmówił wyjazdu na Euro 2008. – Prawdopodobnie czuł, że nie jest jeszcze gotowy w drużynie narodowej, ale weźmiemy go pod uwagę w walce w eliminacjach mistrzostw świata – kontynuował. Słowa dotrzymał, bo Denisow od tego czasu stale kolekcjonuje występy. Nie wiadomo natomiast, na jak długo licznik gier w kadrze zatrzyma się dla Igora Akinfiejewa. Gwiazdor reprezentacji i najlepszy rosyjski bramkarz wypadł na kilka miesięcy z gry z powodu kontuzji kolana. Jeśli nie zdąży z przygotowaniem na turniej, zastąpi go najpewniej Wiaczesław Małafiejew, do którego los wreszcie by się uśmiechnął po koszmarnych chwilach i śmierci żony na początku roku.
DROGA NA EURO
Eliminacje Euro 2008:
Eliminacje Euro 2012:
Pokonanie w grupie średniej Irlandii i Armenii nie rzuca na kolana. Rosjanie znacznie trudniejsze zadanie mieli przed czterema laty, kiedy pokazali plecy Anglikom i uplasowali się tuż za Chorwatami. Mecze o pietruszkę, albo jak kto woli – towarzyskie, stale zacierają prawdziwy obraz siły reprezentacji. Przed turniejem w Austrii i Szwajcarii w najsilniejszym składzie potrafili dostać trójkę od Rumunów, a w tym roku zremisowali m.in. z Grecją, co ułatwia im stosowanie zasłony dymnej, którą od kilku godzin praktykują rosyjscy fachowcy.
Reprezentacja PZPN zagrała z nim po raz ostatni w 2007 roku i zremisowała 2:2. Z Polaków tamten mecz pamiętają tylko Dariusz Dudka i Jakub Błaszczykowski, a dla odmiany u rywali na boisku przebywało aż dziewięciu aktualnych reprezentantów. Oto cała Rosja, scementowana i czekająca na nadejście swojego czasu. Unikająca nerwowych ruchów i drepcząca po ścieżce sukcesów, którą nieśmiało wydeptał Guus Hiddink. Po lekkim zakręcie, znów udało się na nią powrócić i „Sborna” będzie na Euro najtrudniejszym rywalem PZPN-u.
FILIP KAPICA


