Kamil Grosicki wypadł z reprezentacji już na dobre

redakcja

Autor:redakcja

27 października 2011, 15:05 • 1 min czytania

Reklama
Kamil Grosicki wypadł z reprezentacji już na dobre

Kamil Grosicki na dobre wypadł z kadry, o czym informowaliśmy już dość dawno, ale wówczas „poważne media” prostowały, że wcale nie wypadł, tylko ślub bierze i nie może przyjechać. No, nie wiemy, jak aktualnie wyglądają sprawy sercowe „Grosika”, ale przy całym szaleństwie tego chłopaka wątpimy, by w ciągu miesiąca zdążył się rozwieść, a na dzień meczu z Włochami zaplanować ślub numer dwa.
Chyba więc nie w tym rzecz.

Samemu zawodnikowi niezręcznie jest się wypowiadać, bo zapewne gdzieś tam tli się nadzieja, że jednak na Euro 2012 pojedzie i to nawet jeśli Franciszek Smuda KOMPLETNIE nie zdaje sobie sprawy, czy Grosicki w ogóle w Turcji gra, czy też nie (pamiętacie TEN TEKST?). Zadzwoniliśmy więc do menedżera Kamila, czyli Mariusza Piekarskiego.

– Wątpię, by Franciszek Smuda wiedział, w jakiej formie jest Kamil. Może żal mu wydać 20 euro na wizę do Turcji? Chłopak gra w każdym meczu, strzela gole i zalicza asysty, ale selekcjoner ma swoich ulubieńców. Moim zdaniem Grosicki nigdy nie mógł czuć się reprezentantem u Smudy i nigdy nie dostał szansy. Owszem, zagrał z Argentyną w pierwszym składzie, ale inaczej się gra, kiedy wiesz, że trener tylko czeka, aż coś spieprzysz, żeby raz na zawsze ci podziękować, a inaczej się gra, czując wsparcie. Kamil takiego wsparcia nigdy nie dostał. I szans też nie. Raz z Argentyną od początku, a poza tym? Same ogony. W tym czasie Obraniak zdążył w pierwszym składzie rozegrać trzysta tysięcy spotkań, w których nie pokazał niczego. Niczego! – mówi Piekarski.

– U Smudy nie ma selekcji, jest tylko grupa piłkarzy, których on od razu sobie upatrzył. Wszyscy inni są potrzebni tylko do tego, by udowodnili, że się nie nadają. A chyba nie jestem jedyną osobą, która przyzna, że ani Obraniak, ani Mierzejewski na skrzydle nie da tyle, co Grosicki. W środku – może i tak. Ale na skrzydle trzeba robić wiatr i Kamil to potrafi. Niestety, w reprezentacji Polski przegrywa sztuczną rywalizację z Francuzem, co jest absurdem podwójnym – kończy „Piekarz”.

Reklama

Dodajmy, że czwarte miejsce w lidze tureckiej zajmuje Istanbul BB, w którym gra Marcin Kuś. Oczywiście nie ma co liczyć nawet na pobieżną obserwację. Franciszka Smudę informujemy, że 18 grudnia odbędzie się mecz pomiędzy BB i Sivassporem. Franek zapewne nie poleci, bo wykpi się lepieniem pierogów na święta, ale może chociaż rzuci okiem na wynik.

Najnowsze

Ekstraklasa

Jagiellonia znów przegrywa. Napastnik dostał szansę, ale był fatalny

Mikołaj Duda
8
Jagiellonia znów przegrywa. Napastnik dostał szansę, ale był fatalny

Weszło