Konflikt w Lechu Poznań. Bjelicy puściły nerwy

redakcja

Autor:redakcja

30 maja 2017, 09:05 • 9 min czytania

Reklama
Konflikt w Lechu Poznań. Bjelicy puściły nerwy

Bjelica zrobił się nerwowy. Analizował przyczyny niepowodzeń i wyszło mu, że wina leży też po stronie niektórych piłkarzy. – Od dawna miał pretensje do Trałki, że nie jest kapitanem z prawdziwego zdarzenia, czyli takim, który potrafi wstrząsnąć szatnią i w każdej chwili pokazać lwi pazur. Bjelica w takich działaniach niemal go wyręczał. Pamiętacie, jak wbiegał na boisko podczas meczu z Lechią? Przecież jego zdaniem to właśnie Trałka powinien być ciskającym gromami wodzem. On chce w nim widzieć charyzmatycznego faceta, za którym jak w ogień idzie cała drużyna i chyba stąd bierze się rozczarowanie – czytamy w dzisiejszym „Fakcie” i „Przeglądzie Sportowym” o konflikcie w Lechu Poznań między Nenadem Bjelicą a trójką jego zawodników: Trałką, Robakiem i Pawłowskim.

Reklama

FAKT

W Legii są pewni swego – tytuł zostanie w Warszawie.

– W stolicy będzie feta, mistrz zostanie w Warszawie. Zrobimy wszystko, żeby tak było, a poniosą nas kibice – mówi bez gryzienia się w język kapitan zespołu Miroslav Radović (33 l.).

W rundzie finałowej Legia jest najskuteczniejszym zespołem – w sześciu meczach zdobyła 14 punktów (tyle co Lechia) i strzeliła w nich tuzin goli. Straciła tylko jednego, Malarza pokonał tylko Petar Brlek (23 l.) z Wisły Kraków, który wykorzystał rzut karny. Bramkarz Legii przeżywa najlepszy moment w karierze – jest niepokonany od 482 minut.

Reklama

A w Lechu – problemy. Bo Nenad Bjelica traci kontrolę nad zespołem.

Atmosfera w szatni poznańskiego klubu zaczęła się psuć po przegranym 1:2 finale Pucharu Polski z Arką. Bjelica miał pretensje do Łukasza Trałki (33 l.) za oba stracone gole. Do tego trener zaczął podważać pozycję w zespole doświadczonego piłkarza. Obaj panowie pokłócili się na treningu. Po awanturze Trałka stracił opaskę kapitana. To jeszcze bardziej rozsierdziło zawodnika. Jakby tego było mało, Bjelica posadził Trałkę na ławce w meczu z Wisłą. Obrażony piłkarz nie wyszedł na rozgrzewkę przedmeczową.

W ślady Trałki poszedł Marcin Robak (35 l.). Napastnik ma pretensje do Bjelicy, że ten daje mu mało szans na grę, mimo dobrej formy. W kuluarach mówi się, że władze Lecha wywierają nacisk, by więcej szans dostawał Dawid Kownacki (20 l.), którego w letnim okienku transferowym działacze Kolejorza chcieliby sprzedać za dobre pieniądze.

Zrzut ekranu 2017-05-30 o 07.04.47

Reklama

Korona zamieniła siekierkę na kijek. Skutecznego trenera na trenera-chodzącą porażkę.

Włoski szkoleniowiec w poprzednim sezonie prowadził FSV Frankfurt, grający w 3. Bundeslidze. Niestety, nawet na tym poziomie sobie nie poradził i jego zespół z kretesem spadł z ligi.

Jakim kluczem kierowali się działacze przy wyborze nowego trenera? Tego nie wiemy. Możliwe, że warsztat Lettieriego zachwalał Fabian Burdenski (26 l.), syn właściciela Korony, Dietera. Burdenski junior grał w FSV prowadzonym przez Lettietriego. A jeszcze kilka tygodni temu prezes Krzysztof Zając (59 l.) zapewniał, że nowy szkoleniowiec nie będzie znajomym ani jego, ani Dietera Burdenskiego.

Zrzut ekranu 2017-05-30 o 07.05.00

Reklama

GAZETA WYBORCZA

Ruch nie chce zaczynać od nowa – klub ma zamiar odbudować się w 1. lidze. Problem w tym, że w klubie jest źle, a może być jeszcze gorzej.

– Ruch zawsze był jednym z najbiedniejszych zespołów. Pieniądze są ważne, ale najważniejsze powinno być to, że jak źle będzie z Ruchem, to z nami, ludźmi związanymi z klubem będzie jeszcze gorzej. Jedni w takich okolicznościach zaciskają zęby, mobilizują się, a z drugich uchodzi powietrze – mówi Dariusz Fornalak, były piłkarz i trener Ruchu.

Bieda wyłaziła ostatnio z każdego zakamarka ulicy Cichej i archaicznego stadionu. Klub od kilku lat grał na kredyt. Pożyczał pieniądze. W banku została zastawiona „R-ka”, czyli herb klubu. Janusz Paterman, który wiosną przejął zarządzanie klubem, przyznaje, że nie sądził, że skala problemu jest tak duża. – Mnożą się zajęcia komornicze. Blokowane są konta. Nie ma dnia, żeby nie zgłaszała się do nas firma, która ma dokumenty na to, że pożyczyła nam pieniądze – mówi.

Reklama

Zrzut ekranu 2017-05-30 o 07.15.33

„Wyborcza” przedstawia też Ernesto Valverde, nowego szkoleniowca Barcelony.

Jego charakter doskonale oddaje przydomek „Txingurri” – czyli po baskijsku „Mrówka”. Valverde nie jest Baskiem, urodził się w Extramadurze, ale jego rodzina przeniosła się do baskijskiej Vitorii, stąd do zawodowej piłki startował z Alaves. Zabłysnął jako piłkarz Espanyolu zajmując z nim miejsce na ligowym podium w 1987 roku. Rok później dotarł z nim do finału Pucharu UEFA, w którym klub z Katalonii ograł w pierwszym meczu Bayer Leverkusen 3:0, by przegrać rewanż 0:3 i gorzej strzelać rzuty karne (2:3).

(…)

Reklama

Czy Valverde to trener o rozmiarze kapelusza godnym Barcelony? Z pewnością staje przed najcięższym testem w swoim życiu. Prezes klubu Josep Maria Bartomeu obiecał kibicom efektowne transfery: mówi się stoperze, prawym obrońcy (najlepiej wyszkolony w Barcy Hector Bellerin z Arsenalu), by inny wychowanek Sergi Roberto mógł grać w pomocy. Z wielkich nazwisk padają: Marco Verratti (PSG), Philippe Coutinho (Liveropool) i Ander Herrera (Manchester United), tylko jak wyciągnąć graczy od tak wielkich i bogatych rywali?

SUPER EXPRESS

Jak zawsze pewny siebie Marco Paixao w rozmowie z „SE” twierdzi, że Lechia może wygrać w Warszawie, a on sam – ustrzelić kolejnego hat-tricka.

To był twój ostatni hat-trick w tym sezonie?
Mam nadzieję, że nie. Przecież niemożliwe nie istnieje (śmiech). Wiadomo jak ciężka przeprawa czeka nas w Warszawie, ale jedziemy tam ze swoją bronią, a mamy się czym pochwalić. Wierzę w naszą wygraną, bo cała Lechia gra w play off bardzo dobrze. Przecież my w sześciu meczach nie straciliśmy ani jednej bramki! A między słupkami mamy Kuciaka, dla którego mecz na Legii to szczególne wydarzenie i wielka motywacja. Dostaję dużo wiadomości od rodziny i znajomych z Portugalii i wszyscy mówią to co ja: że gram w szalonej lidze. Nie znam drugiej takiej na świecie, w której przed ostatnią kolejką aż cztery drużyny mają szanse na tytuł. Moim zdaniem to świetna reklama polskiej ligi. A dla nas pewien paradoks: Lechia zdobyła w play off 14 punktów i… ani drgnęliśmy w tabeli. Wciąż czwarte miejsce, które absolutnie nas nie zadowala.

Reklama

Zrzut ekranu 2017-05-30 o 07.28.25

Piotr Koźmiński odsłania sekrety kontraktów piłkarskich.

Zawodnik nie tylko nie może brać udziału w korupcji, ale nie wolno mu też na przykład chodzić do kasyna, grać u bukmacherów, uprawiać płetwonurkowania ani uprawiać sztuk walki. „SE” dysponuje konkretnym kontraktem, ale można założyć, że część dotycząca zakazów jest ogólna i wygląda podobnie we wszystkich polskich klubach (…). Piłkarz nie może też brać udziału w grach liczbowych, grach na automatach lub w innych grach losowych.

Zawodowy piłkarz ma też zakazy jeśli chodzi o uprawianie innych sportów. Wykluczony jest alpinizm, turystyka wysokogórska, sporty motorowe, narciarskie, łyżwiarskie, żeglarskie, a nawet… płetwonurkowanie. Złamanie zakazu może kosztować utratę dwóch pensji.

Reklama

PRZEGLĄD SPORTOWY

„PS” jedynkę zarezerwował dla Lecha i konfliktu w szatni Kolejorza przed najważniejszym meczem sezonu.

Zrzut ekranu 2017-05-30 o 07.35.46

Ten temat znajduje się także na pierwszych stronach gazety. Bjelica podpadł niedawnym liderom zespołu – Pawłowskiemu, Trałce i Robakwi.

Reklama

Oficjalnie nikt nie narzeka, ale to tylko pozory spokoju, bo w drużynie Lecha jest jak w czynnym wulkanie: w każdej chwili może nastąpić erupcja. – Dopóki Bjelica seryjnie wygrywał mecze, wszystko toczyło się narzuconym przez niego rytmem i jeśli nawet komuś się jego styl pracy nie podobał, to zaciskał zęby i pokornie robił swoje, bo szef miał wszystkie atuty po swojej stronie. Coś jednak pękło po przegranym finale Pucharu Polski z Arką Gdynia, choć wcześniejsza porażka z Legią przy Bułgarskiej też zrobiła swoje – mówi nam osoba świetnie zorientowana w realiach poznańskiego klubu.

Bjelica zrobił się nerwowy. Analizował przyczyny niepowodzeń i wyszło mu, że wina leży też po stronie niektórych piłkarzy. – Od dawna miał pretensje do Trałki, że nie jest kapitanem z prawdziwego zdarzenia, czyli takim, który potrafi wstrząsnąć szatnią i w każdej chwili pokazać lwi pazur. Bjelica w takich działaniach niemal go wyręczał. Pamiętacie, jak wbiegał na boisko podczas meczu z Lechią? Przecież jego zdaniem to właśnie Trałka powinien być ciskającym gromami wodzem. On chce w nim widzieć charyzmatycznego faceta, za którym jak w ogień idzie cała drużyna i chyba stąd bierze się rozczarowanie.

Zrzut ekranu 2017-05-30 o 07.36.06

… a jakby problemów było mało, Lech do Białegostoku jedzie bez Wilusza i Gajosa.

Reklama

Wszystko wskazuje na to, że urazy, których dwaj podstawowi gracze nabawili się w meczu z Wisłą Krakó (2:1), są na tyle poważne, że nie uda się ich postawić na nogi przed niedzielnym (początek o godz. 18) meczem w Białymstoku z Jagiellonią, który może zdecydować o losach mistrzostwa Polski. Szkoleniowiec Kolejorza Nenad Bjelica od razu po spotkaniu z Białą Gwiazdą miał złe przeczucia. – W tym momencie nie wygląda to wszystko dobrze – kręcił głową Chorwat.

Jagiellonia potrafi i lubi grać z Lechem.

Podstawą sięgnięcia po coś wyjątkowego jest zwycięstwo nad Lechem Poznań. Możliwe? Spoglądając na statystyki – wręcz obowiązkowe. Jaga z ostatnich pięciu spotkań z Lechem wygrała… pięciokrotnie. Tyle, że to tylko statystyka i nie ma się co czarować – w spotkaniu o taką stawkę (bo o pełną pulę walczy także Kolejorz) obie strony nie będą zawracać sobie głowy starymi cyferkami. Poza tym, jak głosi stare powiedzenie, istnieją trzy rodzaje kłamstwa: przepowiadanie pogody, komunikat dyplomatyczny i statystyka.

– Zupełnie nie zawracam sobie głowy porównaniami. Wpływ na to, że w niedzielę miałoby być z Lechem łatwo, bo Jagiellonia wygrała z nim trzy lata temu, jest żaden i nie ma co brać pod uwagę. Dla niektórych bardziej przesądnych kibiców to pewnie jest interesujące, ale nie dla nas. Do niedzieli nie potrafiliśmy wygrać w Niecieczy i patrząc na statystyki, teraz również nie powinniśmy, a jednak zrobiliśmy to – uśmiecha się pomocnik Jacek Góralski.

Reklama

Zrzut ekranu 2017-05-30 o 07.36.14

Czas rewolucji w Cracovii. Szykują się duże zmiany w klubie z Kałuży.

Trenerzy lubią powtarzać, że podczas każdego okna transferowego należy dopuścić nieco świeżej krwi, by zburzyć hierarchię i poczucie zbytniej pewności u niektórych piłkarzy. W Cracovii tego zabrakło i drużyna przestała się rozwijać.

Teraz zmiany będą, a część z nich wymusi życie. Nic nie wskazuje na to, by mógł nastąpić zwrot w przypadku Marcina Budzińskiego. Otwarty konflikt między Filipiakiem a menedżerem piłkarza Bartłomiejem Bolkiem skutecznie uniemożliwi przedłużenie kontraktu. Na liście życzeń kilku klubów jest Damian Dąbrowski choć Filipiak zapewniał, że nie ma dla reprezentanta Polski żadnych konkretnych ofert. Go walki o miejsce w składzie trzeba dopuścić nowych poważnych graczy. Inaczej Pasy ciągle będą stać w miejscu.

Reklama

Zrzut ekranu 2017-05-30 o 07.36.22

Ruud Gullit w wywiadzie z „Przeglądem” opowiada między innymi o jego Milanie i o znajomości z Johanem Cruyffem.

Czy Milan, w którym pan występował, to najmocniejsza ekipa w historii?
Trudno powiedzieć, bo przecież w latach siedemdziesiątych wielką drużynę miał Ajax, potem Bayern Monachium, następnie Liverpool, wreszcie niedawno Barcelona. Te drużyny odcisnęły piętno na historii futbolu.

W książce poświęcił pan cały rozdział Johanowi Cruyffowi. Zetknęliście się w Feyenoordzie. Jak go pan wspomina?
Miałem szczęście z nim występować. Ćwiczyć u jego boku, to jak mieć trenera w drużynie.

Reklama

Jak on wpłynął na pana?
Johan pokazywał, jak mam biegać, jak się ustawić. Tłumaczyłem to w książce. Piłka to pewne wzory zachowania, które rozumiesz po latach gry. Chodzi o umiejętność przewidywania wydarzeń. Johan myślał kilka ruchów do przodu. Przewidywał, jak może potoczyć się akcja. Co stanie się, jeśli stracę piłkę itd. Porównałbym go z szachistą.

Zrzut ekranu 2017-05-30 o 07.36.31

fot. 400mm.pl

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Raków był już dogadany na duży transfer. Kontuzja pokrzyżowała plany

Mikołaj Duda
0
Raków był już dogadany na duży transfer. Kontuzja pokrzyżowała plany
Ekstraklasa

Angel Rodado zagra dla… reprezentacji Polski? „To byłby zaszczyt”

Mikołaj Duda
11
Angel Rodado zagra dla… reprezentacji Polski? „To byłby zaszczyt”

Weszło

Reklama