Reklama

Piłkarz miesiąca w Europie: Ronaldo minimalnie lepszy od Messiego!

redakcja

Autor:redakcja

04 maja 2017, 17:29 • 10 min czytania 26 komentarzy

To było kapitalne starcie dwóch wielkich zawodników. Z jednej strony Cristiano Ronaldo w pojedynkę dający Realowi awans najpierw do półfinału Ligi Mistrzów, a potem wstępnie bukujący mu już przelot i hotel w Cardiff. Z drugiej – Leo Messi szalejący w El Clasico oraz pozostałych spotkaniach La Liga i wzniecający w kibicach z Katalonii nadzieję na to, że jeszcze uda się sięgnąć po mistrzostwo kraju. I pewnie gdyby wtorkowy popis Portugalczyka przeciwko Atletico liczył się jeszcze do naszego zestawienia w tym miesiącu, to nawet nie mrugnęlibyśmy okiem podczas wyboru. Ronaldo jednak, tak czy owak, po raz pierwszy w tym roku wygrywa nasz ranking, choć emocji przy jego tworzeniu było co nie miara.

Piłkarz miesiąca w Europie: Ronaldo minimalnie lepszy od Messiego!

Kwiecień był zdecydowanie miesiącem, który sprzyjał niespodziankom. W naszym rankingu pojawia się więc kilka zupełnie nowych nazwisk, wyjątkowo dużo bramkarzy, a spora liczba zawodników dotychczas kręcących się w szeroko pojętym czubie nieco obniżyła loty. Jasne, w czołówce wciąż pojawiają się przede wszystkim piłkarze ofensywni, ale mamy też znakomitych obrońców, czy pomocników, którzy jak dotąd nie odgrywali aż tak wielkich ról.

Punktacja oczywiście nie uległa zmianie – za pierwsze miejsce przyznajemy 50 oczek, za drugie 49, za trzecie 48, i tak dalej. Na start, starym zwyczajem, zawodnicy z miejsc 50-21:

vmjPhn3

Sami widzicie więc, że zaplątali się w tej grupie goście, o których wcześniej raczej nie czytaliśmy na czołówkach gazet. Jest Kamil Grosicki, który z tygodnia na tydzień rozkręca się w Hull, jest Marco Fabian, który w pojedynkę nakręcał grę Eintrachtu Frankfurt, czy choćby Keita Balde – bohater ostatnich tygodni w błękitnej części Rzymu. Co ciekawe, znacznie loty obniżył Luis Suarez, dla którego – jak na jego możliwości – kwiecień był co najmniej słaby. Efekt? Urugwajczyk w towarzystwie Forsberga i wspomnianego Fabiana. I aż mamy wątpliwości, czy napastnik Blaugrany choćby kojarzy te nazwiska.

Reklama

No nic, zabieramy się do przedstawienia najlepszej dwudziestki mijającego miesiąca.

1rVzu8x

Synonim progresu. Dwa lata temu w League One, dziś pierwsze skrzypce w czołowym zespole Premier League. Kapitalnie funkcjonuje we współpracy z Eriksenem, dając drużynie tak dużo w ofensywie, jak i w tyłach.

oLhtddS

W dużej mierze dzięki postawie skrzydłowego ten sezon wciąż nie jest dla paryżan stracony. Dwie asysty w półfinale Pucharu Francji z Monaco, a do tego świetna gra również w lidze. Di Maria w ostatnich tygodniach trzymał wysoki poziom i pozostaje jedną z największych nadziei stołecznych na to, że złote medale nie zawisną jednak na szyjach zawodników Monaco.

6ljbfYQ

Reklama

Pierwsze tygodnie tego sezonu to wielki popis Serge’a Gnabry’ego, który w pojedynkę ciągnął grę Werderu, ale nie zawsze przekuwało się to w korzystne wyniki. Teraz jednak, gdy stery złapał rozpędzony Max Kruse, ekipa z północy zbiera skalp za skalpem, a jej najskuteczniejsza armata bezlitośnie załatwia kolejne punkty.

Postawa Niemca cieszy też z tego powodu, że ledwo chwilę temu piłkarz był na sporym zakręcie życiowym. Na skutek wariacji pozaboiskowych stracił miejsce w kadrze, został poddany publicznemu ostracyzmowi i gremialnie uznano go za głupka, który na własne życzenie niszczy swoją karierę. Kruse wraca jednak w wielkim stylu i udowadnia, że stawiać jeszcze na nim krzyżyka nie wolno. A sam Werder z drużyny walczącej o utrzymanie… stał się zespołem poważnie liczącym się w grze o europejskie puchary.

Fdr8j9R

Być może i byli w kwietniu piłkarze, którzy zdobyli więcej bramek, ale gdy już do siatki trafiał Francuz, to za każdym razem w kluczowych momentach. Pierwszy gol? U siebie z Leicester, co koniec końców dało awans do półfinału (1:1 w meczu rewanżowym). Drugi? Przeciwko Realowi w derbach Madrytu i to na Santiago Bernabeu. Trzeci? W końcówce wygranego 1:0 starcia z Espanyolem, co dało ekipie Diego Simeone kolejne trzy punkty.

Griezmann jest więc piekielnie ważny dla losów zespołu z Vicente Calderon i na miejscu kibiców Rojiblancos rozpoczynalibyśmy powoli modlitwy przed letnim oknem transferowym.

NlMUd0g

Odszedł król, niech żyje król. Ibrahimovicia w Paryżu nie ma już od dawna, ale to nic, bo Urugwajczyk wskoczył w jego buty i ze znakomitymi efektami się w nich porusza. Cavani gra prawdopodobnie swój najlepszy sezon w karierze, a obfity w bramki kwiecień był tego tylko potwierdzeniem. Bardzo ważne w kontekście walki o mistrzostwo kraju trafienia w Ligue 1, a do tego dołożenie swojej cegiełki do rozbicia Monaco w półfinale krajowego pucharu. Urugwajska maszyna demoluje więc w najlepsze.

1shPk0u

Wyobrażamy sobie, że kibice z Kielc byliby skłonni umieścić tu nawet Jose z Płocka, ale to jednak N’Golo rozegrał kolejny, kapitalny miesiąc. Niesamowite jak równą i wysoką formę trzyma od początku sezonu Francuz. Były piłkarz Leicester jest do tego stopnia znakomity, że nie Hazard, nie Ibrahimović, nie Alexis czy inny Coutinho, ale właśnie Kante otrzymał nagrodę dla najlepszego piłkarza w Anglii. Głosowali sami zainteresowani, więc trudno tym bardziej nie docenić tego wyróżnienia, o którym tak pisaliśmy kilka dni temu:

Kante, ten niepozorny, wydawałoby się, że zdecydowanie za chudy, jak na żołnierza środka pola, uporczywie dążył jednak do zmiany postrzegania tego, co uważa się za efektowne. Do sprawienia, by kradzież futbolówki urosła do rangi sztuki, a odmowa jej oddania była prawdziwym nietaktem. By wzbudzała podobny aplauz, co piękne gole, co przyprawiające obrońców o oczopląsy dryblingi. By w czasach stygmatyzacji defensywnych pomocników (ostatnio na świeczniku Casemiro), ich robota była tak ceniona. Tak szanowana.

Kante został wybrany, bo każdym eleganckim odbiorem wyśpiewywał kolejny wers pochwały boiskowej czarnej roboty. Dał dowód, że wielkość nie musi być liczona w bramkach, asystach i udanych dryblingach. Pokazał, że piękno futbolu można rozumieć w sposób daleki od, wydawałoby się utartego, schematu.

iLH1END

Jeśli chcielibyśmy w jednym słowie zamknąć jego kwietniowe występy, to powiedzielibyśmy „regularność”. Mecz po meczu, konsekwentnie (poza derbami Manchesteru) strzelał po jednym golu. Ofiary? Chelsea, Hull, Southampton i Middlesbrough w lidze oraz Arsenal w Pucharze. Wzór.

NbIT3cW

Po słabszym poprzednim roku Hazard znów jest wielki. Conte ulepił z Belga zawodnika niezwykle efektywnego, który trafne rozumienie instrukcji taktycznych łączy z lekkością, ofensywnym usposobieniem i błyskotliwością w grze. Oprócz tego, że w kwietniu znacznie przyczynił się do znakomitych rezultatów osiąganych przez zespół, to jeszcze popchnął „The Blues” do finału krajowego pucharu.

fOEXYbu

To nie jest przypadek, że na kilka tygodni przed końcem sezonu Duńczyk otwiera listy życzeń najpotężniejszych klubów na Starym Kontynencie. Piekielnie inteligentny piłkarz o bajecznej technice, który uchodzi też za specjalistę od stałych fragmentów gry. Tylko w ostatnim czasie zanotował dwa gole i cztery asysty, a przecież od sierpnia koledzy regularnie zamieniają jego podania na bramki. Mózg zespołu wciąż liczącego się w walce o mistrzostwo kraju.

yKIjGWJ

Że niby gruby, że niby pazerny, że niby nie na tyle dynamiczny co młodsi koledzy. Argentyńczyk jednak niewiele sobie z tych słów robi, a jedyne co go zajmuje to regularne wpisywanie się na listę strzelców. W dwumeczu z Barcą wyręczył go młodszy Dybala, za to we Włoszech trudno byłoby o regularne zwycięstwa bez Argentyńczyka. W pojedynkę rozbił i Chievo, i Pescarę, a piekielnie istotne trafienia zanotował też w Pucharze Włoch popychając Juventus do samego finału.

LlYiMxp

Falcao był w ostatnim czasie specjalistą od zdobywania bramek super-hiper-ekstra ważnych. Kolejno bowiem podwyższał prowadzenie w starciu z Borussią, a w lidze dawał trzy punkty w meczach przeciwko Angers (1:0), Dijon (2:1) i Lyonem (2:1). Zaciął się tylko przed tygodniem przeciwko Tuluzie, ale w obowiązkach wyręczyli go koledzy, więc pozycja Monaco na fotelu lidera wciąż, przy obecnej dyspozycji zespołu, pozostaje niezagrożona.

pX4ID6M

Kariera tego bezsprzecznie cudownego piłkarza w Realu to wieczna sinusoida. Góry, doły, góry i znowu doły. Gra kilka olśniewających spotkań, potem ląduje na ławce, a wszystko to po to, by znów powrócić w wielkim stylu. W ostatnich tygodniach w końcu widzieliśmy takiego Isco, jakiego znamy. Błyskotliwego technika, który kilkoma dryblingami, sprytnym balansem ciała, czy pięknym uderzeniem robi na boisku ogromną przewagę. Oj, chyba Hiszpan trafił z formą w idealny moment, bo przecież okienko transferowego zapasem, a tak dobre mecze jak w mijającym miesiącu na pewno nie zaszkodzą.

hpObd3i

Myśląc o tym, jak w kwietniu prezentował się „Lewy”, mamy niezwykle ambiwalentne uczucia. Z jednej strony – świetna postawa w lidze, wyprzedzenie Aubameyanga w wyścigu po koronę króla strzelców, kolejne już mistrzostwo kraju w karierze i gol na Bernabeu. Z drugiej – mimo wszystko słaba postawa w rewanżu z Realem i opuszczony przez kontuzję pierwszy mecz na Allianz-Arena. Tak czy owak trzeba Roberta docenić, bo błyskawicznie pozbierał się po kontuzji i jeśli nie opuści już żadnego spotkania do końca sezonu, to prawdopodobnie nie da szans Gabończykowi w walce o stylową „armatkę”.

jy3ZH7I

Nie będzie chyba wielką przesadą, gdy powiemy, że ma coś ten chłopak z Messiego. Coś, co pokazał właśnie w dwumeczu z Barceloną, a zwłaszcza w pierwszej odsłonie tej walki na Juventus Stadium. Ta wspaniała umiejętność dryblingu na małej przestrzeni, subtelne dziubanie piłki, zwrotność i zdolność oddania precyzyjnego uderzenia nawet mimo towarzystwa kilku obrońców.

Dybala swoje show odstawił przede wszystkim mając na przeciwko Pique, ter Stegena i całą resztę i nawet fakt, że w lidze dołożył tylko gola i asystę nie zmienia faktu, że kwiecień był w jego wykonaniu wyśmienity. Przyszłość należy do niego, a i teraźniejszość zagarnia sobie coraz śmielej.

MzfXUJI

Kilka miesięcy temu zastanawialiśmy się, czy towarzystwo piłkarzy Torino to absolutny sufit dla Glika. Czy przerzucając się z przeciętnego klubu Serie A do czołowej ekipy Ligue 1 da radę, uniesie ciężar piłkarsko i psychicznie… Tymczasem dziś Kamil jest kluczowym filarem w układance Leonardo Jardima, a w kwietniu zatrzymał w ćwierćfinale Borussię Dortmund i do wzorowej gry w defensywie dołożył skuteczność pod bramką przeciwnika.

Najpierw bowiem 29-latek dał asystę w Lyonie, co pozwoliło drużynie z Księstwa wygrać 2:1, a przed tygodniem zdobył wyrównującą bramkę przeciwko Tuluzie (ostatecznie Monaco wyciągnęło na 3:1). Kapitalny miesiąc Glika, dzięki któremu Polak jest coraz bliżej upragnionego mistrzostwa Francji.

7LQoxCu

Młodzieniaszek szaleje i ani mu w głowie jakikolwiek respekt do rywala. Ciężko jednoznacznie stwierdzić, czy w ostatnich kilku latach widzieliśmy tak szybkiego i tak zwrotnego 18-letniego dryblera. Ułamek sekundy, chwila nieuwagi  i jedyne co pozostaje obrońcom to oglądanie pleców piłkarza. Nie dość, że już na pierwszych metrach potrafi zyskać nad przeciwnikiem sporą przewagę, to jeszcze z piłką, już w polu karnym, nie trzeba mu wiele przestrzeni do oddania uderzenia. Ten chłopak będzie wielki i nie ulega to jakiejkolwiek wątpliwości.

6TdERYD

Zawłaszczył sobie w kwietniu lewy korytarz boiska i wyprawiał w tamtym rewirze to, na co miał ochotę. Diabelnie skuteczny w defensywie, wszędobylski, upierdliwy i efektywny pod bramką rywala. Jeden gol i aż trzy asysty – kapitalny rezultat jak na bocznego obrońcę. Czy jakiekolwiek pretensje może mieć do niego Zidane? Tak po prawdzie to czepić można się tylko tego, że w ostatniej minucie potyczki z Barceloną Brazylijczyk nie powstrzymał Sergiego Roberto przed rajdem środkiem boiska. Poza tym – wzór gry na tej pozycji.

8ZzOQgY

Właściwie to prof. Bonucci. Defensywa Juventusu przypomina w tym sezonie fortyfikację zamku, który umieszczony na wzgórzu otoczony jest głęboką fosą, wysokim murem i gromadą rycerzy gotowych zgładzić każdego, kto ośmieli się zbliżyć choćby w okolicę pierwszej przeszkody. Tym kapitalnym monolitem dowodzi właśnie Bonucci, który łączy chyba wszystkie możliwe cechy wzorowego stopera – szybki, silny, do tego inteligentny i doskonale ustawiający się na boisku. Z tak mocnym punktem w tyłach trudno się pogubić, bo nawet jeśli któryś z zawodników gubi krycie, to za moment, jak spod ziemi, wyskakuje właśnie Bonucci. W pełni zasłużone miejsce na podium, bo i nie mogłoby być inaczej skoro prowadzona przez niego armia nie dała się ani razu trafić katalońskiej ofensywie.

Exwt3hj

Poziom trudności El Clasico uznajemy za praktycznie identyczny do zaawansowanej rundy fazy pucharowej Ligi Mistrzów, więc występ Argentyńczyka przeciwko Realowi na pewno sporo mu dał. Poza tym Messi wyśmienicie spisywał się też w pozostałych spotkaniach na krajowym podwórku – dwoma golami odprawiał nie tylko „Królewskich” na Bernabeu, ale też Sociedad, Osasunę i Sevillę.

No i razi tylko ta rywalizacja z Juventusem, bo właśnie w takich spotkaniach oczekuje się od piłkarzy tego pokroju dodatkowego błysku, wzięcia ciężaru gry na swoje barki. Włosi kapitalnie się bronili i choć Leo dwoił się i troił, sforsować defensywy „Starej Damy” nie potrafił. Stąd tylko (!) drugie miejsce.

95k99ZE

Król polowania. Można się zżymać, że w rewanżu z Bayernem Realowi pomogli sędziowie, ale trudno jest przeczyć faktom. Manuelowi Neuerowi rzadko zdarza się, by na przestrzeni dwóch spotkań został aż pięciokrotnie pokonany przez tego samego zawodnika, zresztą generalnie sam Bayern nie za często jest aż tak dziurawiony. Portugalczyk wprowadził więc Real do półfinału Ligi Mistrzów, a w lidze – choć El Clasico ukończył bez gola – bramką pomógł zdobyć arcyważne trzy punkty przeciwko Valencii. Tym samym CR7 po raz pierwszy w tym roku wygrywa nasz ranking.

***

I jeszcze klasyfikacja generalna po czterech miesiącach tego roku.

njcQL88

Najnowsze

Komentarze

26 komentarzy

Loading...