Ben Arfa degraduje rywali do roli pachołków

redakcja

Autor:redakcja

08 stycznia 2017, 12:20 • 1 min czytania

Ben Arfa degraduje rywali do roli pachołków

Uwielbiamy patrzeć na indywidualne akcje, rajdy, gdy cały zespół przeciwnika próbuje odebrać piłkę zawodnikowi, lecz każdy rywal na drodze ma znaczenie mniej więcej takie jak – nie przymierzając – pachołek. Mimo że Hatem Ben Arfa nie nastrzelał w swojej karierze oszałamiającej liczby bramek, to są one z reguły ładne. A ten zdobyty kilka lat temu – ocierający się o geniusz.

Reklama

Francuz pochodzenia tunezyjskiego to bardzo ciekawy przypadek. W klubach idzie mu w kratkę: Newcastle dobrze, Hull słabo, Nice pięknie, PSG beznadziejnie. W barwach „Srok“ prezentował się najlepiej przez pierwsze kilkanaście miesięcy, a potem chciał odejść w zimowym okienku, ale nie mógł, bo grał w tamtym sezonie już dla dwóch zespołów, więc odesłano go do „Klubu Kokosa“ i Ben Arfa pół roku spędził na rozdawaniu autografów małym dzieciom i chodzeniu na różnego rodzaju eventy. Zanim do tego doszło, zdobył możliwe jedną z najlepszych indywidualnych bramek. Dostał piłkę na własnej połowie i pobiegł. Minął jednego, drugiego, trzeciego… aż stanął oko w oko z golkiperem i zachował zimną krew. Cudo.

Reklama

Najnowsze

Igrzyska

Rosjanin stał się Polakiem i pragnie medalu. „To jest rzeźnia”

Jakub Radomski
0
Rosjanin stał się Polakiem i pragnie medalu. „To jest rzeźnia”
Reklama

Weszło

Reklama
Reklama