Euzebiusz Smolarek nie rozmawia z polskimi dziennikarzami, bo – jak twierdzi – nie ma nic ciekawego do powiedzenia. Generalnie jesteśmy pierwsi, którzy w to uwierzą, bo rzeczywiści Ebi lubi przynudzać, ale wiadomo, że to tylko tania wymówka – jest na coś obrażony.
Ale o dziwo rozmawia z czeskimi mediami. Zaskoczenie numer dwa – mówi rzeczy całkiem interesujące. Na przykład opowiada o swojej grze w Borussii Dortmund u boku Jana Kollera i Tomasa Rosicky’ego: „Często myślę o tamtym okresie. Byliśmy wielkimi przyjaciółmi. Nawet razem chodziliśmy na dyskoteki, gdzie prym wiódł Tomas. Był świetnym tancerzem. I co ciekawe, ze względu na długie włosy, często nas mylili”.
No proszę, jaka miła niespodzianka – wciąż mówi ludzkim głosem i to nawet do rzeczy.
WYSYŁAJ KODY Z BUTELEK I PUSZEK WARKI.
Wygraj wyjazdy na mecze najbardziej uznanych klubów Europy.