Najpierw streśćmy – Leszek Miklas zagrał pod publiczkę i oburzył się na flagę Lecha, przedstawiającą zrujnowaną Warszawę. Kibice z Poznania odpowiedzieli mu, że tylko ktoś z Iławy może być aż tak na bakier z historią stolicy. Teraz głos zabrał zarząd Lecha i…
Zarząd KKS Lech Poznań S.A. podziela zdumienie i reakcje kibiców Kolejorza na list otwarty skierowany do prezesa Kadzińskiego przez pana Leszka Miklasa, prezesa zarządu klubu KP Legia Warszawa S.S.A.
Zostawmy Powstańców Warszawskich i Wielkopolskich w spokoju. Oni zajęli już zaszczytne miejsce w historii naszego kraju. Lech Poznań jest klubem piłkarskim i nie zajmuje się polityką czy interpretacją historii. Lech to emocje kilkudziesięciu tysięcy kibiców zasiadających regularnie na trybunach i kilkuset tysięcy Wielkopolan śledzących zmagania sportowe naszych piłkarzy i trzymających za nich kciuki.
Lech to kibice, piłkarze, władze miejskie, sponsorzy. My jako zarząd jesteśmy po to, aby te wspólne emocje i działania skierować na osiągnięcie przez naszego ukochanego Kolejorza najważniejszych celów sportowych.
Zaprezentowana przez naszych kibiców oprawa meczowa w spotkaniu z Legia mieściła się w ramach kibicowskiego licencia poetica i nie należy jej nadinterpretować.
Zarząd KKS Lech Poznań zaprasza na spotkanie Zarząd klubu Legia Warszawa w celu przedyskutowania roli kibiców w tworzeniu silnego klubu piłkarskiego.
Hmm… Licencia poetica? Jak się jest na bakier z łaciną, to radzilibyśmy ograniczyć się do języka polskiego, bo łatwo o kompromitację. Całe szczęście, że list zamieszczono w internecie, to błąd został w miarę szybko naprawiony – przynajmniej na oficjalnej stronie. Na pozostałych wciąż widać oryginalną pisownię.
WYSYŁAJ KODY Z BUTELEK I PUSZEK WARKI.
Wygraj wyjazdy na mecze najbardziej uznanych klubów Europy.