Rzadko piszemy o innych dyscyplinach sportu, ale już kilka razy nam się zdarzyło. Tym razem coś nas podkusiło, żeby skomentować zdjęcia, jakie zamieścił portal o2.pl (jego sportowa część – Sportfan). Mają być one dowodem na to, że Robert Kubica ma w Polsce przechlapane – gdziekolwiek się ruszy, tam czają się łowcy autografów. Na fotkach widzimy Polaka, który chcąc zachować anonimowość chodzi ulicami w kapturze i… z ochroniarzem rzucającym się w oczy jak Doda podczas obrad senatu.
Rzućcie okiem – co za przypadek. Idzie Kubica ulicą i… nagle ktoś go poznał. Oczywiście zupełnym przypadkiem obok przechodził facet w kurtce BMW Sauber, zupełnie w tym samym momencie, co fotoreporter. Ale to nie koniec przedziwnych zbiegów okoliczności – po chwili pojawia się Mikołaj Sokół, który na co dzień komentuje wyścigi F1 (to ten chudy facet na dolnym zdjęciu). Brakuje nam tylko Flavio Briatore, który wpada na Roberta i pyta: – Robcio, ty tutaj?! Co za niespodzianka!
Mamy tylko jedną wątpliwość – po co komu ten teatrzyk?
WYSYŁAJ KODY Z BUTELEK I PUSZEK WARKI.
Wygraj wyjazdy na mecze najbardziej uznanych klubów Europy.