Jaka jest prawda o Smolarku – my się nie znamy czy Europa?

redakcja

Autor:redakcja

26 czerwca 2008, 01:18 • 2 min czytania

Reklama
Jaka jest prawda o Smolarku – my się nie znamy czy Europa?

Smolarek – niespełniony chłopak czy gwiazda ponad stan? Nie zastanawiało was to kiedyś? Bo gdyby Ebiego rozegrać na czynniki pierwsze to co jest jego największym atutem? Chyba boiskowa inteligencja. Ale z takich parametrów – że tak się wyraże – namacalnych? Strzał z dystansu? Raczej nie. Gra głową? Na pewno nie. Drybling? Marniutki, no – może po prostu przeciętny. Szybkość? Może być, ale też bez przesady. Tylko ten zmysł… Ale czy nie lepszy zmysł miał Frankowski w godzinach chwały?
Pytania te wracają, patrząc na to, co dzieje się ze Smolarkiem w futbolu klubowym, czyli takim, który wydaje się najbardziej miarodajny. W Borussii Dortmund sobie radził, ale wydaje się, iż kierownictwo klubu miało te same spostrzeżenia co ja w tym momencie – czyli Ebim gole strzelał, ale nikt za bardzo nie wiedział, dlaczego. Zresztą, czy nie tak samo – jak pies do jeża – podchodził do niego początkowo Leo Beenhakker? Też sadzał go na ławce, też mu nie ufał. Aż przyszedł mecz w Kazachstanie, jakimś cudem piłka wpadła do siatki i się zaczęło…

Reklama

W Racingu Ebi znów ma kłopoty – pograł tam ledwie rok i już chcą go się pozbyć. Nie tego się spodziewali, patrząc na statystyki – brali przecież jednego z najlepszych strzelców eliminacji Euro 2008. Z bliska, w codziennej pracy, okazało się, że kupili piłkarza średniej klasy – nie wstyd go wpuścić na boisko, ale sezonu to on dla klubu nie uratuje.

Jaka jest więc prawda o Ebim? Jest tak dobry jak sądzą ludzie w Polsce czy tak kiepski (jak komuś to łatwiej przejdzie przez usta, to zamiast “kiepski” może wstawić sobie “średni”, sęk w tym, że mało przydatny), jak uważają w Racingu i Borussii? Niestety, ale boję się, że to drugie – bo my kochamy Ebiego że tak się wyrażę za darmo, a w Hiszpanii i Niemczech dochodzą jeszcze do tego względy finansowe. Tam kalkulują, czy zakochiwać się w Smolarku się opłaca i najwyraźniej wychodzi na to, że nie. Ł»e to miłość zbyt kosztowna, biorąc pod uwagę jej owoce.

Teraz transfer do Tuluzy i pytanie – czy w tym klubie Ebiemu wreszcie uda się zostać niekwestionowaną gwiazdą, a nie zapchajdziurą. Bo w klubej karierze, przez całe chyba życie (może jakiegoś epizodu nie pamiętam) poza status solidnej zapchajdziury jeszcze się nie wybił. Jak i tym razem nie da rady, to prawda nie tylko o nim, ale o całej naszej piłce będzie niezwykle gorzka…

Najnowsze

Reklama
Mundial 2026

Klose pogratulował Messiemu. „Zawsze mówiłem, że nie jest zły”

Braian Wilma
14
Klose pogratulował Messiemu. „Zawsze mówiłem, że nie jest zły”

Weszło

Reklama