Reklama

No i po Zawiszy. Kibolstwo może sobie pogratulować

Piotr Tomasik

Autor:Piotr Tomasik

01 czerwca 2016, 06:32 • 3 min czytania 0 komentarzy

Zawisza Bydgoszcz bez licencji na pierwszą ligę. Klub sprzedany przez Radosława Osucha, ale nie wiadomo komu (niech nikt się nie zdziwi, jeśli się okaże, że tak naprawdę nikomu). Rzekomi nowi właściciele, którzy z jakichś dziwnych przyczyn nie chcą ujawnić, kim są. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że Zawisza wyzionął ducha.

No i po Zawiszy. Kibolstwo może sobie pogratulować

Nareszcie.

Jeśli ktoś wierzy, że Zawisza może mieć nowych właścicieli, którzy mieliby wobec tego klubu jakieś ambitne plany – współczujemy, będąc tak naiwnym z pewnością trudno się żyje. Tak na zdrowy rozum – jest to klub niezbywalny, w najlepszym razie można go tylko komuś podrzuć na zasadzie gorącego kartofla, albo wcisnąć na siłę przy okazji jakiejś innej transakcji. Po prostu – upchnąć i zapomnieć. Ale i to byłoby majstersztykiem.

Dotąd nam się wydawało, że jeśli ktoś kupuje klub, to jednak po to, aby się tym pochwalić. Tutaj jednak sytuacja jest inna – ktoś (podobno!) kupił i schował się za szafą. Dlatego logika podpowiada – klubu nikt nie kupił, co najwyżej ktoś sprzedał, a nabywcą jest jakaś firma-krzak. Ot, taka transakcja dla świętego spokoju, pt. „weźcie się wszyscy ode mnie odpierdolcie”. Bo niby po co komu Zawisza? Żeby słuchać wyzwisk? Zamawiać szklarza do chałupy? Użerać się z bandą, która raz po raz przepędza kolejnych właścicieli? Zarobić się na tym nie da, przyjemności mieć – też się nie da, dostać w ryj – da się. Generalnie bez sensu.

„Kibice” Zawiszy (to złe słowo, bo przecież kibicami nie są, skoro nie chodzą na mecze, działają na niekorzyść i kibicują przeciwnikom) pogrążyli klub na długie lata, bo każdy inwestor patrzy, jaki jest klimat dla futbolu, jaki jest też szacunek dla ludzi, którzy obejmują stery w klubie. Czy chodzi o zajęcie prestiżowego stołka, czy też zanurkowanie w szambie? Cała historia sportowej Bydgoszczy – i nie chodzi tylko o Osucha – to jeden wielki znak ostrzegawczy. Banner: uwaga, nie zbliżaj się. Coś jak: uwaga, złe psy. Tylko, że w tym wypadku: uwaga, źli ludzie.

Reklama

Do czego więc komuś Zawisza? Do niczego. Taka prawda. Klub może funkcjonować wyłącznie jako deficytowy klub miejski, pytanie czy Bydgoszcz ma na to ochotę. Inaczej, na zdrowych zasadach, trudno sobie to wyobrazić.

Osuch i tak długo wytrzymał. Dziwnie długo, należało tym pieprznąć znacznie wcześniej. Czy można mieć do niego pretensje, że zostawia klub bez licencji na pierwszą ligę? Można i trzeba. Ale można i trzeba też go zrozumieć, bo wielu z nas – na jego miejscu – po tym wszystkim zostawiłoby klub w takim stanie, że przez sto lat wygrzebywałby się z gówna. Mówiąc krótko – Osuch niczego tej bydgoskiej hołocie od krzyży wbijanych na stadionie i od wybijanych szyb w domu nie jest winien. Ba, teraz mogą sobie ten klub wziąć i go ponownie „ratować”, krzyczeć, że Zawisza to oni itd. Powodzenia na peryferiach futbolu.

I oczywiście gratulacje – udało wam się skręcić kark klubowi, który po długich latach w końcu zaistniał w piłce. Wprawdzie to lekko chujowe osiągnięcie, ale ciągle osiągnięcie.

Najnowsze

Komentarze

0 komentarzy

Loading...