Niewydrukowana tabela. Nawet Houston ma problem z oceną

redakcja

Autor:redakcja

02 maja 2016, 09:07 • 3 min czytania

Niewydrukowana tabela. Nawet Houston ma problem z oceną

Są sytuacje, w których nauka jest bezradna. Zatrudnianie Michała Janoty w kolejnych klubach, próby okiełznania temperamentu Tetteha, powstrzymywanie dośrodkowań Mraza. Zebrałoby się tego sporo. Nie sądziliśmy jednak, że nauka, szkiełko, oko i linijka, okażą się bezradne także w przypadku niewydrukowanej tabeli. 

Reklama

Zacznijmy jednak od odhaczenia tych meczów, w których o żadnych weryfikacjach nie ma mowy. Wbrew pozorom – nie było ich wcale tak mało. Termalica – Górnik Łęczna – bardzo dobrze poprowadzone zawody. Ruch – Cracovia? Chyba bez błędów. Lech – Lechia? Też bez jakichś wyjątkowych kontrowersji.

No. I tyle. Teraz przechodzimy do tych spotkań, w których potrzebna jest nie tylko nasza weryfikacja, ale i specjalne łączenia z Houston. Ba, nawet Houston wydaje się na dobrą sprawę bezradne, bo spalony przy golu Cabrery maglowaliśmy już na tyle sposobów (uzyskując tyle sprzecznych wyników), że niebieskie i czerwone linie śniły nam się w nocy. Zerknijmy raz jeszcze na ten moment:

Reklama

Jakkolwiek spojrzeć – wystaje albo kolano, albo głowa, albo bark – któraś z części ciała, spośród tych, którymi „można zdobyć bramkę”, czyli w teorii powinniśmy to odczytać jako niesłusznie uznany gol. Z drugiej strony jednak – choć początkowo sytuacja wydawała nam się oczywista – widzimy dopiero teraz, po kilkunastu analizach, jak ciężkie zadanie miał sędzia liniowy. Pierwsza reakcja? Wiadomo, ewidentny spalony. Ale pięćdziesiąt trzy powtórki później i piętnaście opinii dalej nadal nie mamy stuprocentowej pewności. A skoro tak – to nie możemy ganić sędziego za promowanie ofensywnej gry i brak wychwycenia, że lewe kolano było czy nie było na 32-milimetrowym spalonym. Zostawiamy mecz bez weryfikacji a sytuację bez oceny – żadne Houston nie da tutaj pewności, a w takim wypadku i my uchylamy się od wyrokowania.

Potężny problem mieliśmy za to z oceną sytuacji, w której faulowany w polu karnym Jagiellonii był Piacek. Sam faul? Wydaje się, że nawet jeśli bardzo delikatny, to jednak Romańczuk złamał przepisy i Podbeskidziu należała się „jedenastka”. Ale czy sędzia nie powinien tu użyć gwizdka wcześniej? Przy podaniu przewrotką Modżdżeń – Demjan jeszcze spalony był kwestią sporną, decydowało kolano i stopa, ale już po odbiciu piłki do Piacka – naszym zdaniem stuprocentowy „ofsajd”. Czyli innymi słowy – odejmujemy „Góralom” gola.

Honorowego gola musimy też odjąć Śląskowi Wrocław – zanim Biliński oddał strzał życia, piłka opuściła murawę. Jasne, nie było łatwo to wychwycić, ale powtórki nie zostawiły raczej wątpliwości – w niewydrukowanej Górnik wygrywa na luzie, 2:0.

Niewielkiej weryfikacji wymaga też mecz Zagłębia z Legią – a konkretnie faul Ondreja Dudy na Jakubie Tosiku. Decyzję sędziego, która ukarał piłkarza stołecznego klubu żółtą kartką weryfikujemy na dyscyplinarne i brutalne wypierdolenie gościa z boiska i dorzucenie kary trzech meczów zawieszenia. Bandycki atak. Jedyne pocieszenie – lubinianie i tak wygrali.

Zastanawialiśmy się też nad faulem Fojuta na Barisiciu w meczu Piasta, ale po pierwsze – gliwiczanie i tak wygrali, po drugie zaś – nie mamy w tej sytuacji pełnego przekonania. Zostawiamy jak jest.

Uch. Oby w trzech ostatnich kolejkach błędów było mniej, bo się zatyramy. Szczególnie, że niewydrukowana coraz częściej wypada w ukochane przez wszystkich poniedziałki.

Najnowsze

Ekstraklasa

Kibice nadal grożą piłkarzom. Kapustka odniósł się do przyśpiewki

Braian Wilma
11
Kibice nadal grożą piłkarzom. Kapustka odniósł się do przyśpiewki
Reklama

Ekstraklasa

Ekstraklasa

Kibice nadal grożą piłkarzom. Kapustka odniósł się do przyśpiewki

Braian Wilma
11
Kibice nadal grożą piłkarzom. Kapustka odniósł się do przyśpiewki
Reklama
Reklama