Engel utkwił w 2002. Niedługo usłyszymy, że jednak Polska zdobyła złoty medal

redakcja

Autor:redakcja

12 marca 2016, 12:16 • 4 min czytania

Reklama
Engel utkwił w 2002. Niedługo usłyszymy, że jednak Polska zdobyła złoty medal

Czas leci nieubłaganie dla wszystkich poza Jerzym Engelem. On jeden z całej ludzkości zaparł się i postanowił pozostać w 2002. Mamy wrażenie, że za każdym razem, gdy jest zapraszany do studia, wspomina swoje reprezentacyjne dzieje. Piękna asysta Iniesty w finale Ligi Mistrzów? Bardzo podobna do tej Kłosa z meczu ze Szwajcarią w Larnace. Lewy strzelił hat-tricka? Wytrzymał presję jak Zdebel w Cardiff. I tak dalej i tak dalej, dlatego gdy kanał „Łączy nas Piłka” zaprosił Engela na wspominki o mundialu w Korei wróżyliśmy katastrofę. Przyznamy się bez bicia: jej rozmiary i tak nas zaskoczyły.

Reklama

Cały materiał zatytułowany jest szumnie „Bramka dla Korei padła po spalonym”. Aż się zaczęliśmy zastanawiać: czy my o czymś zapomnieliśmy? Sędziowie ciągnęli gospodarzy za uszy cały turniej, może zażenowani grą Polaków wyparliśmy z pamięci, że skręcono i nas. Rzuciliśmy okiem na szybko, sytuacja wyglądała tak:

Screen Shot 03-11-16 at 11.53 PM

A więc o co chodzi? Przeprowadzający wywiad też nie dowierzał i wywiązał się taki dialog:

– Chciałem, żebyśmy zdobyli 4 punkty i wyszli z grupy. Ne udało się, bo Korea była zespołem, któremu ściany pomagały niestety, i z nami też im pomogły.
 – Choć z nami nie tak ewidentnie.
– Ewidentnie, ewidentnie. Pierwsza akcja jest po spalonym. Boczny pokazywał spalonego, sędzia tego nie respektuje, jest wrzut z autu…
– Naprawdę tak było? W przekazie telewizyjnym tego nie było widać…
– Ja mam kasetę oficjalną i tam było widać.

Reklama

Engelowi najwyraźniej chodzi więc o wcześniejszą akcję, przez którą doszło do tej bramkowej. No więc jej też się przyjrzeliśmy.

Screen Shot 03-12-16 at 01.01 AM

Tak, idzie wrzutka do gościa, który jest za Hajtą, ale on nigdy nie dochodzi do piłki – Hajto przerywa akcję. To za co tu zagwizdać spalonego, za stanie? Nie ma co – przekręt stulecia.

***

Reklama

Jest jeden potężny strzał odpalony w kierunku zawodników, kiedy prowadzący przytoczył wypowiedź Marka Koźmińskiego, który sugerował, że wszystkich piłkarzy poddano jednakowo wymagającym obciążeniom fizycznym, a szykowano ich jakby od razu do 30 dni boiskowe walki.

– Zabrakło umiejętności poświęcenia się dla zespołu u piłkarzy. (…) Była grupa zawodników, która z góry założyła, że jest to tak trudny turniej, że mistrzostwa świata nie zdobędziemy, więc może jak się pojedzie po trzech meczach do domu to będzie okej.
– Pan to widział przed MŚ?
– Nie, po pierwszym meczu.

Mocne słowa, prawda? Pierwszy wielki turniej od wielu lat, pokoleniowy sukces, a tu po pierwszym meczu okazuje, się, że nie wszystkim zależy. No to sprawdźmy jak Engel zareagował na to wstrząsające odkrycie po blamażu z Koreą.

Skład na Koreę: Dudek – Hajto, Bąk, Wałdoch, Żewłakow, Koźmiński, Kałużny, Świerczewski, Krzynówek, Żurawski, Olisadebe.

Reklama

Skład na Portugalię: Dudek – Hajto, Wałdoch, Koźmiński, Żewłakow, Kałużny, Krzynówek, Świerczewski, Żurawski, Kryszałowicz, Olisadebe.

Wszystko jasne: mundial zawalił Bąk!

***

Oczywiście nie brakuje innych oparów absurdu. „Drugi mecz mimo najwyższej porażki 0:4 był dobrym meczem. Ja lubię ten mecz”. Tu selekcjoneroza w wydaniu Piechniczka, ale podniesiona do potęgi: Piechniczek zachwycał się porażkami z Brazylią i Anglią (co Kowal kwitował „przecież tam było w ryj!”) a tu mamy radość z 0:4.

Reklama

Do tego są też żale, że sędziowie nie dali Kałużnemu wygrać żadnego pojedynku z Koreą, że nas przekręcili z Portugalią bo gol na 1:1. Że trzeba było grać w innej strefie czasowej, w innym klimacie, a wielu piłkarzy przyjechało wyeksploatowanych sezonem – no tak, bo nikogo innego w tych finałach to nie dotyczyło. Inni grali u siebie i po dwóch miesiącach wypoczynku.

Generalnie wiadomo, że opcja uderzenia się w pierś i przyznania, że miało się jakąś winę w porażce, nie wchodzi w grę. Dlatego cała ta opowieść jest jak to zdjęcie Engela z Pele i Beckenbauerem.

engel1

Ziarno prawdy na kilo manipulacji. Wcale nie zdziwimy się jak pewnego dnia pan Jerzy dojdzie do wniosku, że tamte mistrzostwa świata tak naprawdę wygrał, a Puchar Świata gdzieś mu się po prostu w garażu zawieruszył.

Reklama

PS A tak w ogóle to nie wiemy, co się Engel tak piekli. Przecież już sam przyznał, że z kadrą w Korei – a więc z jej porażką – nie ma nic wspólnego. Nie on ją wybrał – SZCZEGÓŁY TUTAJ.

Fot. FotoPyK

Najnowsze

Reklama
Mundial 2026

Messi przemówił po wielkim powrocie Argentyny. „Znów bardzo cierpieliśmy”

Wojciech Piela
10
Messi przemówił po wielkim powrocie Argentyny. „Znów bardzo cierpieliśmy”

Weszło

Reklama