Przed meczem Legii Warszawa z Rakowem Częstochowa na pierwszy plan wysuwa się rzecz jasna postać Marka Papszuna. Obecny szkoleniowiec stołecznej ekipy przez lata święcił triumfy z drużyną spod Jasnej Góry. Niezbyt chętnie stawiał jednak na młodych zawodników, zwracając uwagę na niezbyt wysoki poziom klubowej akademii. Teraz przed spotkaniem ze swoją byłą drużyną perspektywy są nieco inne, co dobrze symbolizuje znajdujący się w świetnej formie 16-letni Franciszek Stępniewski.
Urodzony w 2010 roku zawodnik dołączył do Legii przed czterema laty z Broni Radom, a ponad dwanaście miesięcy temu podpisał pierwszy profesjonalny kontrakt z klubem. Jest wielokrotnym reprezentantem Polski juniorów, a w poprzednim sezonie mocno pomógł Legii zdobyć mistrzostwo Polski U-17, strzelając pięknego gola w decydującym spotkaniu ze Śląskiem Wrocław.
Papszun już szykuje go do debiutu. Legia może mieć perełkę na lata
– Mam dopiero 16 lat i nie ukrywam, że mierzę wysoko. Wiem, że najważniejsza jest codzienna praca. Kocham grać w piłkę, to dla mnie przyjemność i pasja. Skoro trafiłem w wieku trzynastu lat do Legii i do kadry Polski juniorów nie wypada spoczywać na laurach. Mam wsparcie rodziców, trenerów, sam bardzo w siebie wierzę.
– Moim idolem jest Lamine Yamal, co prawda to inna pozycja, ale podziwiam go, gra pięknie. Inspiruje mnie Oskar Pietuszewski, też podopieczny Rafała Lasockiego, który robi niesamowitą karierę, błyszczy w FC Porto, pokazał się w pierwszej reprezentacji u Jana Urbana. Oskar daje przykład młodym zawodnikom, że można zaistnieć w dużym futbolu – mówił w rozmowie z portalem Łączy Nas Piłka po tym, jak w maju strzelił dwa gole dla reprezentacji U-16, a Polska pokonała Ekwador 4:1.
W tym sezonie, mimo bardzo młodego wieku, Stępniewski zaczął mocno zaznaczać swoją obecność także na poziomie seniorskim. W ostatnim czasie wskoczył do drugiego zespołu Legii grającego w Betclic 2. Lidze i zdecydowanie nie jest statystą w ekipie Marcina Matysiaka. W ostatnich 6 meczach strzelił 2 gole oraz zanotował 3 asysty, a przeciwko Resovii Rzeszów wyszedł otoczony doświadczonymi atakującymi z pierwszego zespołu, jak Jan Kuchta oraz Antonio Colak.
Stępniewski mocno pomógł również drużynie U-19 w wywalczeniu awansu do kolejnej rundy w młodzieżowej Lidze Mistrzów. Legia pokonała w dwumeczu wicemistrza Francji Clermont Foot 5:2 i choć nie strzelił tym razem gola, to swoimi akcjami stwarzał mnóstwo zagrożenia w pierwszym spotkaniu, w którym wystąpił. – To na pewno chłopak bardzo utalentowany, a teraz Franek musi przede wszystkim zachować spokój. To jest teraz najważniejsze, aby utrzymał dobre nastawienie i pracował nad rzeczami, które ma jeszcze do poprawy. Trzymamy kciuki, aby niedługo zadebiutował w pierwszej drużynie, bo może być dużą wartością dla całego klubu. Poza umiejętnościami cechuje go też mocny charakter, a on zawsze prowadzi do rywalizacji o zwycięstwa – mówił w programie „Czarna eLka” trener Legii U-19 Maciej Pietraszko.
Przy okazji awansu Legii do kolejnej fazy warto zatrzymać się chwilę dłużej, bo ekipa ze stolicy napisała niezłą historię w tych rozgrywkach już w poprzednim sezonie. Wówczas po pokonaniu PAOK-u Saloniki, Fiorentiny i Ajaxu Amsterdam znalazła się w 1/8 finału, gdzie dopiero musiała uznać wyższość Villarreal. Pietraszko, który przejął zespół w obecnych rozgrywkach buduje go również wokół takich graczy jak Filip Przybyłko, Szymon Piasta, Bartosz Korżyński czy Mateusz Lauryn. Mają oni zapewnić ciągłość niezłych rezultatów, mimo sporych zmian, jakie zaszły w akademii w ostatnich miesiącach.
Po przyjściu do klubu Marka Papszuna niezbyt długo w roli dyrektora popracował bowiem Marek Śledź, którego w marcu zastąpił Bartłomiej Zalewski. Celem było poprawienie struktur i lepsze utorowanie ścieżki poszczególnym graczom do tego, aby stanowić realną konkurencję dla pierwszego zespołu. – Trzeba popatrzeć na Lecha jako na projekt i jak to robi. Bez względu na wyniki strategia się nie zmienia. Nie przypominam sobie, żeby tak było w Legii. Dlatego zaznaczyłem nowe otwarcie. Chcemy, aby ta spójność działała jak jeden twór – mówił w maju Marek Papszun. W mistrzowskim Lechu o sile zespołu stanowili przecież Michał Gurgul, Wojciech Mońka czy Antoni Kozubal, a w Legii spora część wychowanków musiała często szukać szczęścia w innych częściach kraju lub świata, jak Kacper Potulski, Marcel Krajewski czy Jakub Zieliński.
W obecnym sezonie duża część drużyn z akademii, począwszy od Legii II, gra w podobnym ustawieniu z trzema obrońcami, co pierwszy zespół. Według Papszuna to podstawa do właściwego funkcjonowania i przygotowywania młodych graczy do walki o miejsce na szczycie hierarchii w Warszawie. – Oczywiście mamy w tym jednak pewną swobodę. Możemy dostosować plan do konkretnego rywala czy personaliów, które mamy. Chcemy, aby zawodnicy doświadczali różnych systemów, bo muszą zebrać doświadczenia z różnych pozycji. Czasem otwieramy grę w czwórce, możemy też tak bronić. Nie zmienia to faktu, że respektujemy założenia pierwszego zespołu, dzięki czemu przeskok jest łatwiejszy. Myślę, że zawodnicy mogą aktualnie w to mocniej wierzyć, bo regularnie trenują z pierwszym zespołem, a choćby Eryk Mikanowicz już zadebiutował. Nikt jednak nie da im tego za darmo, sami muszą o to zawalczyć – mówi Pietraszko.
Odpowiednie zarządzanie młodymi zawodnikami, to też jedno z wyzwań, jakie stoi przed Markiem Papszunem. Na każdego z graczy musi być oddzielny pomysł, o czym przekonał się niedawno Mateusz Szczepaniak. 19-latek wychodził w pierwszym składzie na spotkania z Wisłą Kraków czy Górnikiem Zabrze, a w tygodniu poleciał do Francji i wystąpił w rewanżowym meczu młodzieżowej LM. – Ostatnio dyspozycja Szczepaniaka nie była na takim poziomie, jakiego oczekiwałem. Dlatego pojechał żeby tam zagrać, nabrać pewności siebie w nieco mniej wymagającym środowisku i złapać oddech. To niezwykle ambitny chłopak, który nałożył na siebie bardzo dużą presję. Prawdopodobnie wpływ miało na to również otoczenie. Dla tak młodych zawodników nie jest to łatwe. Czasami trzeba zrobić krok w tył, żeby później wykonać trzy kroki do przodu – powiedział Papszun.
Trener Legii odnosił się również do dotychczasowego modelu wprowadzania młodych graczy, przed jego przyjściem do Legii. – Później mówi się, że Legia nie ma wychowanków, że ich nie wprowadza. Ale jak ma ich wprowadzać, skoro ci chłopcy byli trzymani w juniorach? Niektórzy nie grali nawet w III lidze. Trudno później oczekiwać, że taki zawodnik od razu wejdzie do pierwszej drużyny Legii. Oni muszą zdobywać doświadczenie na jak najwyższym możliwym poziomie. Tak jak to wygląda teraz. Dzisiaj Franek ma 16 lat i gra w II lidze. W sobotę wystąpił chyba przez 55 minut w Chojnicach. I właśnie tak powinno to wyglądać – stwierdził.

Dobre występy na trzecim poziomie rozgrywek oraz kilka treningów z pierwszym zespołem zaowocowały obecnością na ławce przeciwko Wiśle i Cracovii. Przed starciem z Rakowem Częstochowa Stępniewski, który najlepiej się czuje na pozycji ofensywnego pomocnika, tuż za napastnikiem, również pokazywał się z dobrej strony. Do Clermont się nie wybrał, tak aby Papszun mógł przyjrzeć mu się bliżej. – Jest jednym z bardziej utalentowanych młodych zawodników, z jakimi miałem do czynienia. Czym się wyróżnia? Przede wszystkim inteligencją i rozumieniem gry. Wygląda na doświadczonego zawodnika. Jego umiejętności techniczne, czyli piłkarska baza, również są na bardzo wysokim poziomie. To podstawa u piłkarza. Jeżeli jej nie ma, trudno myśleć o większej karierze. Franciszek ma więc te dwa elementy: bardzo dobrą bazę techniczną i rozumienie gry.
– Gra również szybko. Jak na swój wiek podejmuje decyzje w szybkim tempie, wcześnie dostrzega sytuacje i ma plan na każdą akcję. Po prostu nie wygląda na 16-latka. Dlatego jest już blisko pierwszego zespołu i pracuje z nami. Staram się umiejętnie go wprowadzać, co zresztą możecie obserwować. Trenował z nami, później wystąpił w meczu młodzieżowej Ligi Mistrzów, a następnie zagrał trochę w rezerwach. Staram się przygotować go do debiutu w pierwszej drużynie – wspomniał Papszun.
Piłkarskie możliwości to jedno, a odnalezienie się w świecie kontraktów, dużych pieniędzy i propozycji agentów to drugie. Przed Stępniewskim oraz innymi młodymi zawodnikami w Legii na pewno sporo trudnych decyzji, gdzie potrzebny będzie rozsądek oraz chłodna głowa – nie tylko na boisku. – Świadomość tych chłopaków na pewno rośnie, więc mam nadzieję, że będą funkcjonowali na poziomie profesjonalnym. Jeżeli nie w Legii, to w innych klubach, chociaż oczywiście najbardziej zależy nam na Legii – mówi Pietraszko, a Marek Papszun dodaje: – Czasami wy nawet nie wiecie, że to nie Legia chce rozstać się z zawodnikiem, tylko na przykład on sam nie chce podpisać kontraktu. Takie sytuacje zdarzają się również w innych klubach, na całym świecie. Później zawodnik odchodzi, gra gdzieś indziej, nie występuje w Legii i bardzo łatwo można to przedstawić w określony sposób. Powstaje narracja, że Legia wypuszcza zawodników.
Klub z Warszawy przez lata miał problem nie tyle z wyszukiwaniem talentów, ile z przeprowadzeniem ich przez ostatni etap piłkarskiej edukacji. Marek Papszun chce to zmienić, a Franciszek Stępniewski może stać się twarzą tego procesu. 16-latek ma już za sobą występy w drugiej lidze, młodzieżowej Lidze Mistrzów i treningi z pierwszym zespołem. Do pełnej historii brakuje mu właściwie tylko jednego rozdziału – seniorskiego debiutu przy Łazienkowskiej. Być może nie trzeba będzie na niego długo czekać. Początek rywalizacji z Rakowem Częstochowa w niedzielę, 8 listopada, o godzinie 17:30.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix