Przemysław Wiśniewski nie znalazł się w gronie powołanych przez Jana Urbana na mecze Ligi Narodów z Rumunią oraz Szwecją. Brak środkowego obrońcy Widzewa Łódź szczególnie ucieszył byłego stopera reprezentacji Polski, Jacka Bąka.
Wiśniewski zagrał od pierwszej minuty w Solnie w starciu ze Szwecją. Nie zaprezentował się najlepiej, delikatnie mówiąc, a najgorzej wypadł w 72. minucie, kiedy to zgubił z radarów Viktora Gyokeresa, który chwilę później umieścił piłkę w bramce.
Bąk ostro o braku powołania Wiśniewskiego: Wreszcie
– Wiadomo, że każdy w klubie trenuje inaczej i każdy pracował inaczej. Mnie uczyli zawsze przede wszystkim, że jak już jesteś w strefie piątego metra… Ja widziałem też prawą stronę. Gadałem o tym z Mattym Cashem. Trochę może zabrakło komunikacji w naszej dwójce. Okej, miałem tego Gyokeresa na początku i kryliśmy jeden na jeden, ale jeśli widzę, że jego zawodnik idzie, a Gyokeres jest z tyłu, to ja zawsze staram się odpuszczać, bo wahadłowy powinien być za mną i kryć długi słupek – tłumaczył się potem stoper Widzewa przed kamerami Kanału Sportowego.
W kolejnych dwóch spotkaniach Jan Urban pominął go przy wyborze wyjściowego składu. Teraz selekcjoner reprezentacji Polski nie znalazł dla niego miejsca nawet w kadrze. Ucieszyło to Jacka Bąka.
– Wreszcie. Wydaje mi się, że wyjdzie mu to wyłącznie na dobre. Będzie miał okazję, aby przemyśleć parę rzeczy, bo ostatnio wygadywał straszne głupoty w mediach. To sygnał ostrzegawczy od Urbana. Zawodnik z takimi warunkami fizycznymi powinien być ostoją reprezentacji, przeciwnicy powinni się od niego odbijać, a wszyscy widzimy, co się dzieje. Ma wszystko, by być klasowym obrońcą, ale chyba w głowie jest u niego nie do końca poukładane – stwierdził 96-krotny reprezentant Polski.
„Musi przemyśleć sobie pewne sprawy”
– Myślę, że bardziej zaszkodził sobie tymi wypowiedziami niż błędami na boisku. Nie mówię, żeby go skreślać definitywnie. Musi po prostu przemyśleć sobie pewne sprawy. Może to kwestia przełamania w klubie – żeby Widzew zaczął trochę lepiej grać. Wiśniewski w formie na pewno by się przydał tej reprezentacji. Błąd może przytrafić się każdemu. Nie ma obrońcy na świecie, który ich nie popełnia. Powinien wyjść i powiedzieć: „zawaliłem, moja wina, przepraszam”. I nie byłoby żadnego problemu. Jednak owijanie w bawełnę i mówienie, że we Włoszech trenerzy go tak uczyli? Własnym uszom nie wierzyłem, gdy to usłyszałem – kontynuował były stoper.
Bąk wyznał również, na co liczy w spotkaniach ze Szwecją i Rumunią.
– Po prostu wyjdźmy na boisko i zagrajmy dobre mecze. Chciałbym, żeby reprezentacja była mocna w tyłach, żebyśmy przede wszystkim sami sobie nie strzelali goli, bo ostatnio tracimy je po kardynalnych błędach. Bednarek i Kiwior strzelili teraz gole w Lidze Mistrzów. Chciałbym wreszcie zobaczyć, że tak samo dobrze prezentują się w reprezentacji – przyznał.
Ostatnie spotkania Biało-Czerwonych w Lidze Narodów zaplanowano na 14 i 17 listopada.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix