Grała 1. Liga. Wielki błąd obrońcy, ale Lechia i tak sobie poradziła

Mikołaj Duda

31 października 2026, 18:46 • 3 min czytania 2

Reklama
Grała 1. Liga. Wielki błąd obrońcy, ale Lechia i tak sobie poradziła

Jak już zdążyliśmy się przyzwyczaić, sobotnie popołudnie to trzy mecze na zapleczu Ekstraklasy rozgrywane w dokładnie tym samym czasie. Zdecydowanie najciekawiej było w Gdańsku, gdzie Lechia chciała odkuć się po 0:6 w Pucharze Polski z Jagiellonią. Mimo początkowych perturbacji, to się się jej udało. W starciu z Unią Skierniewice padło aż pięć goli. 

Reklama

Lechia w spotkanie z zamykającą tabelę Unią Skierniewice weszła najgorzej jak tylko się dało. Najwidoczniej w szatni pozostał Samuel Kopasek, bo ciężko zrozumieć co on tak właściwie zrobił. W każdym razie asystę do Bartosza Bidy zaliczył naprawdę zacną. A przy okazji przypomniał sporej części kibiców o istnieniu byłego napastnika Jagiellonii Białystok.

A warto dodać, że to jeszcze nie było ostatnie słowo w wykonaniu 25-latka. Przed przerwą drugi raz trafił do siatki i dzięki temu beniaminek na półmetku rywalizacji był na prowadzeniu. W międzyczasie do siatki trafił Vladislav Blanuta. I to właśnie on na mniej 20 minut przed końcem doprowadził do wyrównania. Przynajmniej częściowo zrehabilitował się Kopasek, który zaliczył asystę przy tym trafieniu.

Reklama

Decydujący cios na kilka minut przed końcem i tak zadał świetny w tym sezonie Artur Szach. Chociaż trzeba przyznać, że bramkarz ekipy ze Skierniewic mógł się w tej sytuacji zachować o wiele lepiej. Lechia, dzięki tej wygranej i stracie punktów przez Pogoń Grodzisk Mazowiecki, wskoczyła na pozycję lidera. Jeszcze kilka tygodni temu nie do pomyślenia…

Lechia Gdańsk – Unia Skierniewice 3:2 (1:2)

  • 0:1 – Bartosz Bida 4′
  • 1:1 – Vladislav Blanuta 24′
  • 1:2 – Bartosz Bida 40′
  • 2:2 – Vladislav Blanuta 69′
  • 3:2 – Artur Szach 84′

Natomiast nudno nie było także w Legnicy, gdzie emocje trzymały kibiców do samego końca. Niewiele brakowało, by Dawid Kroczek poniósł swoją drugą porażkę w roli trenera Miedzi. Bardzo szybko wynik otworzyła Bruk-Bet Termalika Nieciecza, a konkretnie to Kamil Zapolnik już w trzeciej minucie wpakował piłkę do siatki.

Reklama

Goście z Niecieczy praktycznie całe spotkanie prowadzili, jednak trzech punktów i tak nie zainkasowali. Dosłownie na kilka chwil przed końcowym gwizdkiem arbitra jeden punkt Miedzi zapewnił Mateusz Bochnak.

Miedź Legnica – Bruk-Bet Termalica Nieciecza 1:1 (0:1)

  • 0:1 – Kamil Zapolnik 3′
  • 1:1 – Mateusz Bochnak 90′

Nie tylko w Gdańsku i Legnicy, ale grali także w Bielsku-Białej. Na teren Podbeskidzia przyjechała Warta Poznań i to właśnie dla Zielonych lepiej rozpoczęło się to spotkanie. Jakub Apolinarski świetnie ograł jednego z obrońców i wyprowadził swój zespół na prowadzenie.

Reklama

W drugiej części sytuacja dla piłkarzy z Poznania mocno się skomplikowała. Przede wszystkim przez kilkadziesiąt minut musieli sobie radzić, grając o jednego mniej, bowiem za dwie żółte kartki boisko opuścił Arkadiusz Najemski. Ponadto do wyrównania doprowadził Jewgienij Szykawka. Mimo że Warta nie wykorzystała okazji do wskoczenia do najlepszej szóstki, to raczej może być zadowolona, że udało jej się zdobyć przynajmniej ten jeden punkt.

Podbeskidzie Bielsko-Biała – Warta Poznań 1:1 (0:1)

  •  0:1 – Jakub Apolinarski 28′
  • 1:1 – Jewgienij Szykawka 57′

Fot. Newspix

2 komentarze
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Betclic 1. Liga

Reklama