Lech Poznań dostosował się do większości ekstraklasowiczów w Pucharze Polski i odpadł z rywalem z niższych lig, ale w samej Ekstraklasie dalej się bawi. Wisła Kraków na tyle, na ile mogła postawiła się faworytowi, przy Bułgarskiej nie przepraszała za to, że żyje, lecz przegrała w pełni zasłużenie.
Mogliśmy mieć jeszcze duże emocje w końcówce, gdyby Angel Rodado w końcu zaczął trafiać w bramkę wykonując rzut karny. Nie zrobił tego w Łodzi i nie zrobił również dziś w Poznaniu. Mateusz Lis nawet nie musiał interweniować, bo Hiszpan się poślizgnął i zagroził życiu jakiegoś gołębia. Chyba nadszedł czas, żeby zmienił się wykonawca jedenastek w zespole krakowskiego beniaminka. Inna sprawa, że sam karny naszym zdaniem był mocno naciągany.
𝐀𝐍𝐆𝐄𝐋 𝐑𝐎𝐃𝐀𝐃𝐎 𝐌𝐀𝐑𝐍𝐔𝐉𝐄 𝐑𝐙𝐔𝐓 𝐊𝐀𝐑𝐍𝐘! ❌
📺 Transmisja meczu: https://t.co/Khg2yEVJUo https://t.co/L4Qwi7uYgm
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) October 31, 2026
Lech Poznań – Wisła Kraków 3:1. Sporo emocji, Rodado znów marnuje karnego
Lech od początku atakował z werwą i rozmachem, jakby natychmiastowo chciał się zrehabilitować kibicom po środowej wpadce. Walemark już do przerwy mógł mieć ze 2-3 gole, ale nic mu nie wchodziło. Jak Rodriguez przytomnie dziubnął mu piłkę i Szwed wpadł w pole karne, to kopnął nad poprzeczką. Jak wymienił podania z Agnero (nie do końca zgrabne odegranie napastnika, ale wystarczyło), to Łubika uratował słupek. Kilka pomniejszych prób też nie dało efektu. Zdarzył się nawet strzał głową po dośrodkowaniu kapitalnego w podaniach do przodu Joela Pereiry.
W końcu jednak worek z bramkami musiał się rozwiązać. Bengtsson znajdował się w cieniu kolegów z przodu, ale ten jeden raz znakomicie odnalazł wbiegającego Kozubala, który spokojnie wykorzystał sytuację.
Wisła natychmiastowo odpowiedziała. Krzyżanowski podręcznikowo wbiegł do dośrodkowania Duarte, kompletnie dezorientując poznańską defensywę i Lis nie zatrzymał jego uderzenia głową. Cóż jednak z tego, skoro lewy obrońca gości miał jeszcze ciepłe dłonie od przybijania piątek, a Lech znów prowadził. Agnero i Pereira przy linii bocznej, Rodriguez do Walemarka, a ten zalutował w bliższy róg tak, że nie było czego zbierać. Piękna akcja.
𝐓𝐑𝐙𝐘 𝐆𝐎𝐋𝐄 𝐖 𝐓𝐑𝐙𝐘 𝐌𝐈𝐍𝐔𝐓𝐘! 🔥 𝐒𝐙𝐀𝐋𝐎𝐍𝐘 𝐌𝐄𝐂𝐙 𝐖 𝐏𝐎𝐙𝐍𝐀𝐍𝐈𝐔! 🤯
Gospodarze prowadzą po golach Kozubala i Walemarka! Dla Wisły trafił Jakub Krzyżanowski!
📺 Transmisja meczu: https://t.co/Khg2yEVJUo https://t.co/gE4WroqHXL
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) October 31, 2026
Na koniec mający dziś różne momenty Murawski – groźnie stracił piłkę na początku i łącznie aż siedem razy faulował – idealnie dalekim podaniem obsłużył Agnero, który zaskoczył Łubika strzałem z dość ostrego kąta. Spóźniony w dojściu do niego był Grujcić, który maczał palce we wszystkich trzech bramkach Lecha, a na dodatek brakowało mu szczęścia po drugiej stronie. Możliwe, że Rodado zdobyłby bramkę głową po centrze Gigera, gdyby nie trafił wcześniej w swojego stopera. Z kolei w drugiej odsłonie Grujcić ładnie się obrócił z rywalem na plecach, ale jego strzał odbił Lis.
Co do Agnero, miewał pokraczne zagrania, typowe dla niego. Dostał dobre podanie w pole karne i się wywrócił. Gdy już wszystko zrobił dobrze w pressingu i zabrał piłkę Dudzie, to zagrywał za późno, choć na koniec i tak Walemark miał niezłą okazję, blokowało go po kolei dwóch Wiślaków. Całościowo jednak zastępujący Ishaka napastnik tym razem się obronił. Doczekał się swojego trafienia, miał udział przy golu na 2:1, w „słupkowej” akcji Walemarka zapisałby na swoje konto asystę, potrafił powalczyć z obrońcami. Pojawiło się małe światełko w tunelu.
Wisła musiałaby wycisnąć absolutne maksimum z przodu (do tego było daleko) i perfekcyjnie wypaść w tyłach, żeby sprawić niespodziankę z Lechem, ale nie zobaczyliśmy występu z gatunku „na wyjazdach nie mamy nic do powiedzenia”.
Kolejorz odniósł piąte z rzędu ligowe zwycięstwo i mimo meczu zaległego prowadzi w tabeli z trzema punktami nad Górnikiem Zabrze. Wisła poza domem nadal nie wygrała, ale dzięki stuprocentowej skuteczności u siebie wciąż zajmuje miejsce w górnej połowie stawki.
Zmiany:
Legenda
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix