Arteta po kompromitacji: Arsenalu: Dlatego piłka jest fascynująca

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

28 października 2026, 10:32 • 5 min czytania 0

Reklama
Arteta po kompromitacji: Arsenalu: Dlatego piłka jest fascynująca

Pierwszy raz od ponad 30 lat mistrz Anglii został wyrzucony z krajowego pucharu przez czwartoligowca. Znów „dokonał” tego Arsenal. Tym razem Kanonierów z Pucharu Ligi wyeliminowało Fleetwood Town, które w tym sezonie… walczy o utrzymanie. Po końcowym gwizdku Mikel Arteta przyznał, że właśnie takie wieczory sprawiają, iż piłka jest piękna, a zwłaszcza angielska. Odniósł się też m.in. do czerwonej kartki dla nastoletniego wychowanka, Maxa Dowmana.

Reklama

Kompromitacja Arsenalu

Pierwszy raz od niemal 35 lat zdarzyło się, by aktualny mistrz Anglii został wyrzucony z krajowego pucharu przez drużynę z czwartej ligi. W styczniu 1992 roku czwartoligowe wówczas Wrexham wyeliminowało w III rundzie FA Cup… Arsenal. Od tamtej klęski Arsenalowi jeszcze dwukrotnie zdarzyło się przegrać z czwartoligowcem. W grudniu 2012 roku Kanonierów w ćwierćfinale Pucharu Ligi ograło Bradford City. Bradford później zresztą otarło się o eliminacje Ligi Europy, bo dotarło aż do finału. Na Wembley zostało jednak rozbite przez Swansea 0:5.

Teraz Arsenal drugi raz w historii pożegnał się z Pucharem Ligi po starciu z czwartoligowcem. Finalistów poprzedniej edycji EFL Cup, także po karnych, wyeliminowało Fleetwood Town. W lidze drużyna ta ma zaledwie dwa punkty przewagi nad strefą spadkową, a otwierający ją zespół rozegrał w dodatku dwa mecze mniej. Żeby było ciekawiej, The Gunners polegli na stadionie, który nazywa się… Highbury. O awansie zadecydowało jedno pudło – Bruno Guimaraesa na koniec czwartej serii. Bramkarz gospodarzy wyczuł kierunek strzału Brazylijczyka.

Reklama

Młodzianowi odcięło prąd

Konkurs jedenastek odbył się już po 90 minutach. Arsenal kończył mecz w dziesiątkę, bowiem tuż przed upływem podstawowego czasu gry bezpośrednią czerwoną kartkę za odmachnięcie się Harrisonowi Nealowi (notabene autorowi asysty przy golu na 1:0) obejrzał 16-letni Max Dowman. Wychowanek Kanonierów jest pierwszym piłkarzem tego klubu od maja 2025 roku i Mikela Merino, którego ukarano czerwoną kartką. Po meczu Arteta był pytany m.in. o ocenę tej decyzji sędziego. Przypomnijmy, że na tym etapie Pucharu Ligi VAR nie obowiązuje.

– Nie widziałem tej sytuacji. Na podstawie ujęcia kamery trudno dokładnie stwierdzić, co się wydarzyło. Sędzia podjął decyzję i tyle. Nawet grając w dziesiątkę, stworzyliśmy sobie trzy świetne okazje do zdobycia drugiej bramki. Nie wiem, czy Max przeprosił, nie rozmawiałem z nim. Przygotowując się do tego spotkania, bardzo jasno określiliśmy, czego możemy się spodziewać. Rozmawialiśmy o sytuacjach, w których musimy panować nad emocjami. Wszystko zostało bardzo wyraźnie przedstawione – mówił hiszpański szkoleniowiec.

Reklama

Zapytany, co mówił do Dowmana, gdy ten po czerwonej kartce schodził do szatni, odparł tylko: – Rozmawialiśmy o czymś, co omawialiśmy już przed meczem. Dopytany, czy poruszył już z nastolatkiem temat jego ostrego traktowania przez piłkarzy Fleetwood, stwierdził krótko: – Nie, jeszcze z nim o tym nie rozmawiałem. Według oficjalnych danych sędzia tylko raz odgwizdał faul na 16-latku. The Sun w swoich ocenach stwierdził jednak, że Dowman był „kopany, szarpany, nękany i faulowany praktycznie za każdym razem, gdy tylko miał piłkę przy nodze”.

Oddał rywalom, co należne

Arteta przyznał, że choć nie chciał, by to jego zespół czegoś takiego doświadczył, takie wieczory sprawiają, że angielska piłka jest magiczna:

Reklama

– Właśnie dlatego piłka nożna jest tak fascynująca, szczególnie w tych rozgrywkach i w tym kraju. Ludzie mają ogromną wiarę w to, że mogą dokonać czegoś wyjątkowego, ponieważ historia tych rozgrywek pokazuje, że takie rzeczy już się zdarzały. Niestety, nie chcieliśmy znaleźć się w takiej sytuacji. Jesteśmy ogromnie rozczarowani, ale zarazem musimy pogratulować rywalowi. Gratulacje dla Fleetwood awansu do kolejnej rundy. Biorąc pod uwagę sposób, w jaki tego dokonali, oraz atmosferę, jaką stworzyli, należą im się gratulacje.

– Nie mogę niczego zarzucić moim zawodnikom, jeśli chodzi o ich nastawienie, zaangażowanie i intensywność, z jaką grali przez całe spotkanie. Nawet po straconej bramce nie odpuszczali. Walczyli zarówno w jedenastu, jak i w dziesięciu. Pod tym względem nie mam żadnych zastrzeżeń. Ale kiedy masz tak ogromną przewagę nad przeciwnikiem, praktycznie na nic mu nie pozwalasz, poza pierwszą akcją, w której fatalnie zachowaliśmy się w obronie i straciliśmy gola, to musisz to wykorzystać. Stworzyliśmy mnóstwo sytuacji, przeprowadziliśmy wiele akcji, oddaliśmy dużo strzałów i mieliśmy liczne okazje w polu karnym rywala – kontynuował.

Reklama

– W takich okolicznościach trzeba strzelić trzy, cztery albo pięć goli. Wtedy wykorzystujesz swoją przewagę i widać różnicę między drużynami. Jeśli tego nie robisz, margines błędu praktycznie znika. Taka jest rzeczywistość. Wtedy musisz liczyć na awans po rzutach karnych, a nam się to nie udało. Dlatego zawsze istnieje ryzyko odpadnięcia. Patrząc na przebieg meczu, było naprawdę niewielkie, ale taka jest piłka nożna. Nawet przy tak małym prawdopodobieństwie możesz pożegnać się z rozgrywkami. I właśnie to nas spotkało – dodał.

Żałuje postawienia na rezerwowych?

Do Fleetwood Arsenal pojechał bez kilku ważnych zawodników – Declana Rice’a, Riccardo Calafioriego, który po wygranej z Evertonem miał problem z żebrem, czy Noniego Madueke, który teraz musi zastępować kontuzjowanego Bukayo Sakę. Arteta był pytany, czy żałuje, że dał odpocząć podstawowym piłkarzom. W pierwszym składzie zabrakło też kapitana Martina Odegaarda, Bruno Guimaraesa, Konsy, czy Eze.

Reklama

– Calafiori był niedostępny, Noni miał problem z kostką, a Declan zakończył poprzedni mecz z dolegliwościami. Właśnie dlatego musiałem go wtedy zmienić [w 80. minucie przy stanie 2:0] – odparł menedżer Kanonierów.

Następny mecz Arsenal rozegra w niedzielę 1 listopada o godzinie 17:30 czasu polskiego. Przyjedzie na Anfield, gdzie nie wygrał od 14 lat. Mistrzowie Anglii mają nad Liverpoolem sześć punktów przewagi. Na koncie mają tyle samo punktów, co Manchester City, ale przez gorszy bilans bramkowy to The Citizens zajmują w tabeli Premier League fotel lidera.

fot. Newspix

Reklama
0 komentarzy
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
La Liga

Sancho jednak nie zagra w La Liga! Wybrał ofertę z Arabii Saudyjskiej

Maciej Bartkowiak
0
Sancho jednak nie zagra w La Liga! Wybrał ofertę z Arabii Saudyjskiej

Piłka nożna

Reklama
La Liga

Sancho jednak nie zagra w La Liga! Wybrał ofertę z Arabii Saudyjskiej

Maciej Bartkowiak
0
Sancho jednak nie zagra w La Liga! Wybrał ofertę z Arabii Saudyjskiej