Ekstraklasa 12. Kolejka

Bogdan Vyunnyk 74"
Yannick Agnero 56"
Luis Palma 87"

Co znaczą rezerwowi! Lech znowu górą nad Legią Papszuna

Marcin Długosz

25 października 2026, 19:35 • 6 min czytania 131

Reklama
Co znaczą rezerwowi! Lech znowu górą nad Legią Papszuna

Marek Papszun nadal nie ma recepty na Lecha Poznań! Po kwietniowym 0:4 w Wielkopolsce, tym razem jego Legia Warszawa przegrała 1:2 u siebie. Decydującego gola w samej końcówce strzelił Luis Palma, ale ozdobą hitu przy Łazienkowskiej pozostanie solowa akcja Patrika Walemarka poprzedzająca pierwsze trafienie.

Reklama

Przedmeczowe uprzejmości Papszuna i Frederiksena

O podgrzewanie atmosfery przed tym spotkaniem zadbali obaj trenerzy. Niels Frederiksen po remisie z Sunderlandem stwierdził, że Legii będzie ciężko, na co Marek Papszun odparł, że Kolejorz „w decydujących, dużych meczach często zawodzi”. I kiedy wydawało się, że to może być koniec przedmeczowej wymiany uprzejmości, Duńczyk już na stadionie przyznał:

– Nie wiem czy Marek Papszun wie, czym jest duży mecz. My gramy takie co tydzień, oni dwa razy w roku przeciwko nam.

Sympatycznie panowie pogadali za pomocą mediów, prawda? Tym bardziej zapewne ani jeden, ani drugi nie chciał spojrzeć w twarz rywalowi cieszącemu się ze zwycięstwa.

Pierwsza połowa bez goli, za to z kontuzjami

W wyjściowych składach zaskoczeń nie było. Otwarte pozostawało pytanie czy będziemy się dobrze bawić oglądający mecz przy Łazienkowskiej, czy wręcz przeciwnie – z dużej chmury będzie mały deszcz.

Reklama

Reklama

Pierwszy kwadrans mijał dość spokojnie, aż nagle w polu karnym Legii usiadł Mikael Ishak. Szwed doznał urazu mięśniowego uda i Frederiksen nie miał wyjścia. Wpuścił w jego miejsce Yannicka Agnero.

Najgroźniejsza akcja pierwszej połowy miała miejsce chwilę później, w 15. minucie. Niezbyt pewnie wyglądający w pierwszych fragmentach Joel Pereira posłał prawdziwe ciasteczko w kierunku Leo Bengtssona, ten opanował piłkę i już chciał wpaść w pole karne, ale powalił go Paweł Wszołek. Piłkarz Legii miał kupę szczęścia – gdyby nie Kamil Piątkowski, który biegł w pobliżu z asekuracją, Szymon Marciniak musiałby wyrzucić go z boiska. A tak skończyło się na żółtej kartce.

Tylko to i tak mogło gospodarzy zaboleć. Do rzutu wolnego podszedł bowiem sam poszkodowany i sprytnie szukał dalszego rogu, ale trafił w słupek. Jeszcze w tej samej akcji Patrik Walemark ostro potraktował Rafała Adamskiego. Napastnik Wojskowych jeszcze trochę chcial rozbiegać kontuzję, ale w 29. minucie nie miał wyjścia. Z powodu urazu dołączył do Ishaka poza boiskiem, zmienił go Mateusz Szczepaniak.

Ogólnie drugi kwadrans pierwszej połowy był tym najbardziej żywym. Bartosz Kapustka dośrodkował do Kamila Piątkowskiego, ale rozgrywający dobry mecz w obronie piłkarz Legii nie miał tyle szczęścia w ataku. Trafił wprost w Mateusza Lisa, który poradził sobie z interwencją. W nogę Pereiry trafił natomiast Kacper Chodyna i nic nie wyszło z kolejnej próby, a bomba Michala Sevcika została przyjęta na ciało przez Terry’ego Yegbe.

Reklama

Drugi i ostatni raz przed przerwą, Lech odgryzł się za sprawą Pablo Rodrigueza. Hiszpan wpadł w pole karne warszawiaków lewą stroną i strzelił mocno, ale dobrze ustawiony Otto Hindrich tylko podniósł ręce i to wystarczyło, żeby zbić piłkę na rzut rożny. Lisa z kolei niepokoił jeszcze Rafał Augustyniak, ale celny strzał z dystansu padł łupem bramkarza Kolejorza.

Tuż przed końcem pierwszej połowy znów dużo ryzykował Wszołek. Przy polu karnym Lecha z impetem zaatakował Michała Gurgula, ale jego szczęście polegało chyba na tym, że z zawodnikiem Lecha starł się ciałem, bez użycia łokcia. W każdym razie druga żółta kartka i zjazd do bazy wisiały w powietrzu.

W ostatniej akcji przed przerwą Kolejorz mógł jeszcze wyciąć Legii psikusa za sprawą Walemarka. Szwed w świetnym stylu wpadł w pole karne z prawego skrzydła i oddał strzał lewą nogą, piłka minęła już interweniującego Hindricha, ale Piątkowski był ustawiony idealnie i wyczyścił zagrożenie.

Do przerwy było zatem 0:0 w bramkach i 1:1 w kontuzjach napastników. Nie oglądało się tego źle, ale większego kotła pod jedną i drugą bramką brakowało na pewno.

Reklama

Strzelanie rozpoczął Agnero

Trener Papszun rzeczywistości nie zaklinał i musiał zdawać sobie sprawę, że równie dobrze Wszołek mógłby już być pod prysznicem, a jego zespół grałby w dziesiątkę. Ściągnął zatem zawodnika prezentującego się w tym spotkaniu słabiutko i wprowadził Rubena Vinagre.

Papszun mówił też przed meczem, że „Lech bazuje przede wszystkim na indywidualnościach i wysokiej klasie swoich piłkarzy”. Przekonał się o tym boleśnie w 57. minucie. Walemark znakomicie zabrał się z piłką i podprowadził ją przez kilkadziesiąt metrów aż pod pole karne Legii, podał na lewą stronę do Bengtssona, a ten zgrał do środka na szósty metr do Agnero pozbawionego jakiejkolwiek obstawy.

Iworyjczykowi nie pozostało nic innego, jak zadać Legii cios i przynajmniej na chwilę uciszyć Łazienkowską.

Reklama

Przy akompaniamencie „Nie poddawaj się, ukochana ma” z trybun warszawskiego stadionu, gospodarze faktycznie nie zamierzali jednak wywieszać białej flagi. Najpierw Yegbe zarobił żółtą kartkę za powalenie kontrującego Łukasza Zjawińskiego, a po chwili Piątkowski trafił w słupek po dosrodkowaniu z rzutu rożnego.

Debiutancki gol Wjunnyka

Inicjatywa Legii nie słabła. Mocny i celny strzał Augustyniaka sprzed pola karnego świetnie sparował Lis. Po kolejnym napomnieniu dla gości, tym razem dla Bengtssona, Frederiksen już nie zwlekał i przeprowadził potrójną zmianę. Wpuścił Filipa Jagiełłę, Luisa Palmę i Daniela Hakansa, a Papszun odpowiedział wprowadzeniem Shinnosuke Fukudy oraz Bohdana Wjunnyka.

I nie po raz pierwszy w swojej karierze Papszun wykazał się legendarnym nosem. W 74. minucie Legia miała, a jakże, rzut z autu. W pierwsze tempo nie udało się zrobić zagrożenia, ale już po klasycznym dośrodkowaniu Augustyniak przeskoczył Pereirę i Antoniego Kozubala, zgrał na piąty metr, a tam słabiutkie krycie Mateusza Skrzypczaka wykorzystał Wjunnyk i zdobył swoją pierwszą bramkę w barwach Legii.

Reklama

Na tym mogło się nie skończyć, bo parę chwil później bliski sukcesu był Szczepaniak. Jego strzał z pola karnego zdołał jednak obronić Lis. Od momentu bramki dla Lecha to spotkanie oglądało się naprawdę świetnie. Dużo emocji, w końcu więcej przestrzeni w ofensywie, no i świadomość uciekającego czasu robiły swoje.

Palma rozstrzygnął hit

I kiedy wydawało się, że nakręcona dobrym momentem i dopingiem swoich kibiców Legia może poszukać decydującego gola, Lech sprawił, że to Wielkopolska wyskoczyła w euforii. W 87. minucie Kolejorz przeprowadził szybką akcję. Po podaniu Gurgula piłkę dostał Hakans, łatwo poradził sobie z Fukudą i dośrodkował tuż przed bramkę Hindricha do Palmy. Honduranina katastrofalnie odpuścił Vinagre, a były piłkarz Lecha w kluczowym momencie zdobył swoją pierwszą bramkę od końcówki sierpnia.

Reklama

W doliczonym czasie gry jeszcze raz interweniować musiał Lis, ale ostatecznie trzy punkty jadą do Poznania. Bardzo prestiżowa wygrana Kolejorza jest spod znaku rezerwowych. Agnero i Palma trafili do siatki, podczas gdy przy drugim trafieniu wprowadzeni w trakcie meczu obrońcy Legii zanotowali katastrofę kosztującą bolesną porażkę.

5
Hindrich
4
Jr.
7
Augustyniak
1
6
Piatkowski
3
Chodyna
5
Kapustka
yellow-card
5
Urbański
3
Wszołek
yellow-card
4
Adamski
3
Zjawiński
5
Sevcik
S. Marciniak 6

Zmiany:

icon-swap
M. Szczepaniak
4
R. Adamski
icon-swap
Rúben Vinagre
3
Paweł Wszołek
-
icon-swap
Bogdan Vyunnyk
6
Michal Sevcik
1
icon-swap
Shinnosuke Fukuda
3
K. Chodyna
icon-swap
Damian Szymanski
W. Urbański

Legenda

yellow-card
Żółta kartka
red-card
Czerwona kartka
yellow-card red-card
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
5.0
Ocena meczowa
+
Plus meczu
-
Minus meczu
swap
Zawodnik zmieniony
Reklama

Fot. Newspix

131 komentarzy
Marcin Długosz

Serie A, Serie B, Włosi w europejskich pucharach - kocha wszystko, co spod znaku calcio. Za Milanem przemierzył sporo kilometrów, kocha zapach San Siro i będzie płakał przy wyburzeniu (które jest konieczne). Nie zapomina o starej, dobrej Ekstraklasie. Na weszlo.com i w WeszłoTV opowiada głównie o piłce włoskiej i polskiej.

Rozwiń
[email protected]

Informacja o meczu

Data:
niedziela, 25 października 2026 17:30
Sędzia:
S. Marciniak

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

„Zimny” zmiażdżył Papszuna: „Legia gra ważne mecze tylko z nami”

Kacper Korpak
30
„Zimny” zmiażdżył Papszuna: „Legia gra ważne mecze tylko z nami”