Ekstraklasa 12. Kolejka

Karol Świderski 16"
Kacper Urbański 40"

Lider znów zatrzymany. Widzew lepszy niż przed tygodniem?

Antoni Figlewicz

23 października 2026, 22:54 • 5 min czytania 26

Reklama
Lider znów zatrzymany. Widzew lepszy niż przed tygodniem?

Górnik nie przegrywa na wyjazdach. Widzew nie wygrywa u siebie. Obie serie mogło zburzyć tylko zwycięstwo Łodzian, ale ten scenariusz – przynajmniej przed meczem – uznawalibyśmy za zdecydowanie najmniej prawdopodobny. A potem Karol Arys gwizdnął po raz pierwszy, Widzew od początku wyglądał naprawdę nieźle, pokazał trochę pazura i… tym pazurem zapewnił sobie i tak tylko punkt. Punkt, który po całym meczu powinien uszanować, bo im dalej w las, tym więcej było w Górniku lidera Ekstraklasy.

Reklama

Zanim jednak Zabrzanie zaczęli wyraźnie dominować, swoje pięć minut wykorzystał całkiem nieźle Darian Males, notujący w kilku momentach naprawdę ważne podania. Przede wszystkim był jednak naprawdę aktywny, co nie pozostaje bez znaczenia na samym początku spotkania, kiedy niektórzy są bardziej nastawieni na badanie terenu. Duże brawa zebrał Szwajcar choćby za jedno wyjście do kontry, kiedy walczył przy linii o kolejne metry mimo asysty dwóch rywali – takie akcje podobają się łódzkim kibicom, bez dwóch zdań.

No i ten aktywny Males całkiem szybko zapracował sobie na ofensywny konkret, bo to on dogrywał z rzutu rożnego na 1:0. Może się okazać, że pojedynki powietrzne Świderskiego będą w dalszej części sezonu bardzo mocną stroną Widzewa – tym razem reprezentant Polski wyskoczył idealnie pomiędzy Federico i Josemą, po czym posłał piłkę w małą lukę oddzielającą Janżę od Schulze. Obaj panowie trochę zdębieli i nie zdołali zapobiec stracie bramki.

Reklama

Widzew – Górnik 1:1. Solidna dawka emocji na stadionie w Łodzi

Gol trochę wszystkich mógł zdziwić. Raz, że Górnik cały czas znajduje się na szczycie tabeli i – co nawet bardziej imponujące – na wyjazdach jeszcze nie przegrał. Dwa, że to przecież był ten sam niemrawy Widzew, który oglądaliśmy dokładnie tydzień temu w meczu z Wisłą Kraków. A dziś było jakoś tak lepiej.

Powodów można by było upatrywać w przemeblowanym środku pola, ale czy jest sens? Kontuzjowany Dani Silva nie mógł wyjść w pierwszym składzie. Fran Alvarez mecz zaczął na ławce rezerwowych, co po ostatnich jego występach nie może dziwić. Zastąpili ich Shehu z Kornvigiem, którzy… no właśnie, nie zagrali pierwszych skrzypiec, nie byli wielkimi architektami ofensywnej gry Łodzian. Też wypadli raczej blado. Tym dobrym duchem zespołu był na prawym skrzydle Males, który kilka razy pokazał, że w sumie warto postawić na niego wcześniej niż w siedemdziesiątej minucie.

Dobrze mógł też wyglądać Fornalczyk, którego gazicho kilka razy zdążyło napędzić stracha Zmrzlemu, lecz skrzydłowego Widzewa szybko wykluczył z gry uraz mięśnia dwugłowego. To dla Łodzian spory problem, bo zmieniający dziś Fornalczyka Biuk… co tu dużo mówić, zaprezentował mniej atutów.

Górnik spotkał się z oporem, ale spokojnie nadgryzał Widzew

Sporo atutów ma bez wątpienia Górnik, ale z dobrej gry Lisetha jakoś nie mógł zrobić użytku. Pięknie 29-latek poskładał w pierwszej połowie Visusa i doskonale obsłużył Bernardo, ale ten przegrał efektowny pojedynek z Drągowskim. Potem Liseth próbował sam, strzelał czysto, chyba poza światło bramki, lecz tego nie będziemy pewni nigdy, bo trafił w Bernardo. W drugiej połowie Norweg dalej mieszał się w groźne akcje – raz zostawiał piłkę Federico, raz krótką klepką wystawiał mu przed polem karnym. A to wszystko przy naprawdę dużej aktywności stoperów Widzewa, którzy do Lisetha wychodzili momentami nawet na połowę Zabrzan. Upilnować napastnika Górnika było bardzo trudno, ale, jako się rzekło, nic wymiernego z jego gry Górnik nie miał.

Reklama

W dużej mierze dzięki Drągowskiemu. O pozostałe składowe zadbali nieskuteczni koledzy norweskiego piłkarza.

Z zaklętego kręgu zmarnowanych szans wyłamał się znienacka Kacper Urbański. Akcja nie była specjalnie groźna, nie miała żadnego zawrotnego tempa, a jednak to wystarczyło, by w końcu Drągowskiego pokonać. Obrońcy nie doskoczyli do piłkarza Górnika, a ten huknął w okolice słupka bramki Widzewa i zaliczył naprawdę urodziwe trafienie.

Reklama

Mógł więc Widzew grać nieźle, mógł się w pierwszej połowie nawet podobać, ale gol dla Górnika usadził gospodarzy na drugą połowę, w której mogli tylko wspominać zmarnowaną setkę Kornviga po podaniu Malesa czy jeszcze jeden ze stałych fragmentów gry, po którym któryś z graczy w czerwonych strojach doszedł do główki. Po zmianie stron mecz wyglądał bowiem zupełnie inaczej.

Inicjatywa na swoim miejscu

W końcu wystarczająco wyraźnie zarysowała się różnica między obiema drużynami. To Górnik przeważał, nadawał całemu spotkaniu rytm. Widzew ograniczył się do kilku wypadów i przez większość czasu musiał skupiać się na obronie własnego pola karnego. Zdarzyło się kilka baboli – raz stracił piłkę w środku Papanikolaou, raz mylił się w rozegraniu Wiśniewski. Wszystko to jednak bez wielkiego ryzyka, bo Widzew cały czas czekał na ruch rywala relatywnie blisko własnej bramki i nie musiał się martwić, że po jednej z takich strat jeden z rywali popędzi nienękany przez nikogo na bramkę Drągowskiego. W okolicach szesnastego metra gęsto było od czerwieni koszulek Łodzian, a Zabrzanie szukali sposobu na nich, z każdą chwilą jakby dobierając się do skóry podopiecznych Stolarskiego bardziej.

Powoli kruszył więc widzewski mur Górnik.

Kruszył.

Reklama

I kruszył.

I kruszył.

Aż sędzia Arys zagwizdał po raz ostatni i oba zespoły zeszły do szatni z jednym punktem na koncie. Zabrzanie mają prawo czuć niedosyt, bo byli stroną ogólnie rzecz biorąc lepszą. W tym spotkaniu nie umieli tego udowodnić, ale rzut oka na tabelę raczej nie powinien was zmylić. Widzew powinien się z tego wyniku cieszyć. Tylko kiedy wreszcie wygra jakiś domowy mecz?

7 +
Dragowski
5
Kapuadi
5
Visus
5
Wisniewski
5
Gazibegovic
5
Papanikolaou
yellow-card
5
Fornalczyk
yellow-card
3 -
Shehu
3
Kornvig
6
Males
1
6
Swiderski
1
Karol Arys 5

Zmiany:

icon-swap
Stipe Biuk
3
Mariusz Fornalczyk
icon-swap
S. Bergier
3
Karol Swiderski
icon-swap
Christopher Cheng
4
Steve Kapuadi
icon-swap
Marcel Krajewski
Jusuf Gazibegovic
icon-swap
Fran Álvarez
Darian Males

Legenda

yellow-card
Żółta kartka
red-card
Czerwona kartka
yellow-card red-card
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
5.0
Ocena meczowa
+
Plus meczu
-
Minus meczu
swap
Zawodnik zmieniony
Reklama

Fot. Newspix

26 komentarzy
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Informacja o meczu

Data:
piątek, 23 października 2026 20:30
Sędzia:
Karol Arys

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama