Slavia Praga po jedenastu minutach meczu w Stambule przegrywała z Fenerbahce 0:2 i sprawiała wrażenie zdezorientowanej wydarzeniami na boisku. Po chwili gości do prądu podłączył Matteo Guendouzi, a w samej końcówce pierwszy punkt w tej edycji Ligi Mistrzów mistrzom Czech zapewnił rezerwowy Pavel Kacor. Asystę drugiego stopnia zanotował w tej sytuacji Wiktor Nowak, ale generalnie obaj Polacy wystąpili w tym spotkaniu w rolach drugoplanowych.
Trzy gole w kwadrans
Mecz w stolicy Turcji nie był na pewno partią szachów. Ledwo rozpoczęła się gra, a już miejscowi kibice mogli fetować pierwszego gola – i to gola nie byle jakiego! Oguz Aydin zszedł z prawej strony do środka i posłał rogala w kierunku okienka bramki strzeżonej przez Jakuba Markovicia. Ten był lekko spóźniony z interwencją i choć strzał nie był wybitnie precyzyjny, to po rękawicy golkipera piłka zatrzepotała w bramce.
Fener poszło za ciosem. W 11. minucie z prawej strony dogrywał Nelson Semedo. Były piłkarz Barcelony wypatrzył Masona Greenwooda, a ten błysnął swoją nienaganną techniką. Przyjął piłkę i w tym samym tempie uderzył ją z woleja. Marković skapitulował po raz drugi.
Ależ otwarcie wieczoru z Ligą Mistrzów UEFA! 😍
Fenerbahce z dwiema kapitalnymi bramkami na początek starcia ze Slavią ⚽
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/XS8msOYQlF https://t.co/3cNwcwm1A4
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) October 20, 2026
Prażanie fakt, że nie uciekł im ten mecz zawdzięczają w dużej mierze gapowatości Mattéo Guendouziego. Były piłkarz Arsenalu popełnił koszmarny błąd, po prostu podając piłkę pod nogi Lukasa Provoda. Kapitan gości bez problemu pokonał Edersona i Slavia znów była w grze.
🚨🇪🇺 | GOAL: LUKAS PROVOD PULLS ONE BACK FOR SLAVIA PRAHA!
WHAT A TERRIBLE MISTAKE BY GUENDOUZI!
Fenerbahce 2-1 Slavia Praha. https://t.co/1DwSWXlln7
— TheGoalsZone (@TheGoalsZone) October 20, 2026
Kłopoty Kubiaka
Trzy gole w kwadrans? Lubimy to! Apetyt na kolejne gole został rozbudzony, ale do końca pierwszej połowy nie został już zaspokojony. Na nudę generalnie jednak nie narzekaliśmy. Już w 19. minucie zapachniało rzutem karnym dla Fenerbahce. Nathan Ake szarpał się z Oskarem Kubiakiem, ale w ostatniej fazie ciągnął już tylko Polak. Ake padł – w dodatku doznał przy tym jakiejś kontuzji i opuścił boisko – a sędzia wyraźnie pokazał, że ani myśli dyktować jedenastki. Kubiak zawalił też w końcówce pierwszej połowy – piłka spadła za jego plecy wprost do Vedata Muriqiego. Kosowianin uderzył, ale większych kłopotów Markoviciowi nie sprawił. Były zawodnik Arki Gdynia miał w tym meczu naprawdę dużo roboty na swojej stronie, bowiem „Żółte Kanarki” dużo częściej decydowały się na akcje właśnie tą flanką.
Z kolei nad bramką Slavii strzelali Guendouzi i Semedo – w obu wypadkach było blisko. Mistrzowie Czech też się odgryźli – w ostatniej akcji pierwszej połowy z rzutu wolnego uderzył Danijel Sturm. Do szczęścia zabrakło mu centymetrów. Ederson nie miałby szans.
Generator gwizdnięć losowych
Początek drugiej połowy to przede wszystkim festiwal błędów sędziego. Ricardo de Burgos Bengoetxea gwizdał faule losowo, kartki rozdawał też. Podjął co najmniej cztery kuriozalne decyzje w ciągu kwadransa. Między innymi dał kartkę Milanowi Skriniarowi, za to, że kopnął piłkę. Słowak podał do rywala, pod nogę wbiegł mu Kubiak, po czym Polak mocno ucierpiał. Winy byłego stopera Interu były w tym tyle co nic. Z kolei kilkanaście minut później mocno naciąganą żółtą kartkę obejrzał Wiktor Nowak. Reprezentant Polski faktycznie faulował Guendouziego, ale napomnienie było absolutnie bezzasadne – ni to przerwanie korzystnej akcji, ni niesportowe przewijanie (tzw. LOR). Po chwili Nowak miał szansę na gole, ale jego sytuacyjny strzał z pola karnego został zablokowany.
Parę chwil później mogło być 3:1. Romelu Lukaku powoli przyzwyczaja nas do tego, że gdy tylko wejdzie na boisko z ławki rezerwowych, to momentalnie daje konkret. Tym razem Belg wyłożył piłkę Dorgelesowi Nene, ale strzał Malijczyka świetnie obronił bramkarz Slavii. Inna sprawa, że Lukaku wypracował sobie sytuację ewidentnie faulując rywala, ale sędzia miał swój świat.
Odwaga nagrodzona – Kacor bohaterem Slavii
Czas płynął, Fenerbahce dłużej utrzymywało się przy piłce, ale Slavia wciąż mogła liczyć na swoje złote momenty. W 82. minucie najaktywniejszy w szeregach gości Provod zagrał w tempo do Emmanuela Ayaosiego, ale strzał Nigeryjczyka łatwo obronił Ederson. Po chwili sytuację strzelecką miał Lukaku, ale Belg posłał piłkę nad bramką.
W końcówce meczu Slavia przycisnęła. Najpierw strzelał David Zima, ale jego uderzenie było zbyt słabe i polujący na dobitkę Nowak musiał obejść się smakiem. Potem Polak zaliczył niezłe prostopadłe podanie, ale tu akcję gości przerwał faul. W końcu w 90. minucie Nowak rozrzucił akcję na skrzydło, gdzie świetne dośrodkowanie z prawej strony Ayaosiego wykorzystał wprowadzony na boisko raptem kilka minut wcześniej Pavel Kacor.
Gospodarze mogą pluć sobie w brodę, bowiem początek meczu absolutnie nie zapowiadał problemów. Nonszalancja i minimalizm w drugiej połowie zostały jednak skarcone, a Slavia – choć nie zaprezentowała nic szczególnego – wywiozła z gorącego terenu cenny punkcik, bo wierzyła do końca.
Ależ dołożył nogę! Pavel Kacor strzela i Slavia wyrównuje w samej końcówce! 🔥
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/XS8msOZobd https://t.co/0y6FPcXf7x
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) October 20, 2026
Fenerbahce – Slavia Praga 2:2 (2:1)
- 1:0 – O. Aydin 4′
- 2:0 – M. Greenwood 11′
- 2:1 – L. Provod 15′
- 2:2 – P. Kacor 90′
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix