Ekstraklasa 11. Kolejka

Makan Aiko 61"
Christopher Simon 77"
Yacine Bourhane 90"
Przemyslaw Banaszak 11"
Malaly Dembele 66"

Niemczycki robił co mógł, ale Motoru nie zatrzymał. Koledzy nie pomogli…

Mikołaj Duda

17 października 2026, 17:10 • 5 min czytania 11

Reklama
Niemczycki robił co mógł, ale Motoru nie zatrzymał. Koledzy nie pomogli…

Bramkarz może robić cuda, może obronić karnego i dwie setki, ale jeśli ma przed sobą ma takich obrońców, to jego starania i tak mogą nie dać nawet jednego punktu. Tak było w Lublinie. Karol Niemczycki był świetnie dysponowany i z lepszymi kolegami mógłby zatrzymać Motor. Stracił trzy gole, jednak spokojnie mógł nawet i sześć. 

Reklama

W składzie Śląska widzieliśmy sporą rozbieżność. Z jednej strony Karol Niemczycki czy Piotr Samiec-Talar, a z drugiej obrońcy na poziomie Anderssona, Llinaresa czy Malca. Motor długo był nieskuteczny, głównie za sprawą Karola Czubaka, ale przy takim poziomie defensywy rywala w końcu musiał dopiąć swego.

Motor Lublin – Śląsk Wrocław 3:2. To nie był dzień Karola Czubaka

Pierwsza połowa meczu w Lublinie mogła przypominać rozgrywki w grach komputerowych. To Motor atakował stwarzał sobie szanse i był zwyczajnie lepszym zespołem. Błyszczał szczególnie Jacek Ndiaye, który na lewo i prawo kręcił Marcem Llinaresem. Tak naprawdę ekipa Mariusza Misiury po 45 minutach powinna prowadzić 2:0.

Dwie doskonałe okazje po dośrodkowaniach miał Karol Czubak. Napastnik słynący z gry w powietrzu, więc tym bardziej trzeba te okazje traktować jak setki. Dwukrotnie jednak świetnie wyciągnął się Karol Niemczycki i uratował swoją drużynę. Dominacja gospodarzy była niezaprzeczalna.

  • Strzały: 16 do dwóch dla Motoru;
  • Celne: cztery – jeden;
  • Posiadanie piłki: 71% po stronie gospodarzy;
  • Oczekiwane gole: 1,04 vs 0,34 również z korzyścią dla Motoru.
Reklama

Na jakąkolwiek statystykę, by nie spojrzeć, to Motor wręcz miażdżył Śląsk, tyle że to właśnie piłkarze Ante Simundzy schodzili na przerwę z korzystnym wynikiem. Wystarczył im do tego spory błąd w rozegraniu piłki przez Gaspera Tratnika. Piotr Samiec-Talar świetnie poszedł między dwóch rywali i jak na tacy wyłożył Przemysławowi Banaszakowi, który już nie mógł się pomylić.

Reklama

I to dosłownie była jedna jedyna jakakolwiek groźna szansa gości w ofensywie. Poza tym byli zupełnie bezradni, ale też przesadnie nie kwapili się, by konstruować kolejne ataki.

Karol Niemczycki robił co mógł, ale przy takiej defensywie był bezradny

Po przerwie obudził się dotąd dość nieobecny Makan Aiko, który przejął rolę lidera ofensywy przy słabszej dyspozycji Karola Czubaka. Francuz bez trudu radził sobie z Alexem Timossim Anderssonem i to bardzo szybko przyniosło rzut karny. Spóźniony Szwed kopnął rywala i nie mogło być innej decyzji.

Tyle że do piłki podszedł Karol Czubak, a to ewidentnie nie był jego dzień. Był za to Karola Niemczyckiego, który po raz trzeci kapitalnie zatrzymał snajpera rywali. Tym razem po strzale z 11. metra.

Reklama

Makan Aiko jednak niedługo później znów dał o sobie znać. Został świetnie wypatrzony przez Yacine’a Bourhane’a i ponownie uciekł Anderssonowi. Nie dał się już sfaulować, a samodzielnie doprowadził do wyrównania. Karol Niemczycki był już bezradny.

Radość gospodarzy jednak specjalnie długo nie potrwała, bo Śląsk mógł się bronić, mógł nie wychodzić z własnej połowy, ale miał w swoim składzie Piotra Samca-Talara, który jest gwarancją, że zawsze może zrobić coś z niczego. Tak było i tym razem. Kapitalne podanie do Malaly’ego Dembele i goście znów prowadzili. Nie mogło być mowy o spalonym, bowiem linię złamał Kamil Lukoszek.

Reklama

Problem Śląska polegał jednak na tym, że niezależnie jakie cuda w bramce wyprawiałby Karol Niemczycki, a Piotr Samiec-Talar jak czarował w ataku, to z taką obroną prędzej czy później coś się musiało wydarzyć. Długo można było oszukiwać przeznaczenie, ale w końcu i tak stało się nieuchronne. Najpierw niezorganizowanie przy rzucie rożnym, i mimo bardzo dobrej interwencji bramkarza, Christopher Simon z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki.

Reklama

W końcu przyszedł także kryminał w defensywie przy drugim podyktowanym rzucie karnym. Wszystkie błędy, jakie można było popełnić w obronie, to defensorzy Śląska je popełnili. Co z tego, że Karol Niemczycki jedną jedenastkę obronił, jak i tak przyszła następna.

Swoją drogą ponownie był blisko, ale tym razem strzał Bourhane’a był na tyle silny, że piłka i tak wpadła do siatki. Na marginesie warto też docenić, że Karol Czubak nie okazał się egoistą, tylko z myślą o zespole odstąpił miejsca koledze. Zdecydowanie mu nie szło i jak widać sam był tego doskonale świadomy.

Reklama

I prawdę mówiąc, z przebiegu całego spotkania wynik jest jak najbardziej sprawiedliwy. Śląsk miał dwie wyróżniające się postaci, ale poza tym do sporej części ich kolegów uwag, by nam nie zabrakło. Przy takiej defensywie beniaminek może mieć trudności z utrzymaniem się w lidze.

Z kolei Motor wygrał drugi mecz z rzędu i wygląda na to, że coś tam zaczyna się zmieniać na lepsze. Gdyby nie nieskuteczność Karola Czubaka, która przecież nie będzie w każdym meczu, to bez większych nerwów na spokojnie i wysoko pokonałby rywala.

3
Tratnik
5
Luberecki
4
Plavotic
4
Bartos
4
Lukoszek
7
Bourhane
1
1
7
Aiko
1
6
Simon
1
4
Lopes
6
Ndiaye
yellow-card
3
Czubak
1
yellow-card
Sebastian Krasny 5

Zmiany:

icon-swap
Fabio Ronaldo
5
Kamil Lukoszek
icon-swap
Thomas Santos
Makan Aiko
icon-swap
Alioune Oumar Tall
Rony Lopes
icon-swap
Paskal Meyer
Christopher Simon

Legenda

yellow-card
Żółta kartka
red-card
Czerwona kartka
yellow-card red-card
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
5.0
Ocena meczowa
+
Plus meczu
-
Minus meczu
swap
Zawodnik zmieniony
Reklama

Fot. Newspix

11 komentarzy
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Informacja o meczu

Data:
sobota, 17 października 2026 14:45
Sędzia:
Sebastian Krasny

Najnowsze

Reklama
Polecane

Chwalińska docenia Świątek po wygranej. „To żyjąca legenda”

Marcin Długosz
0
Chwalińska docenia Świątek po wygranej. „To żyjąca legenda”

Ekstraklasa

Reklama