Nie regulujcie odbiorników! Jóźwiak naprawdę strzelił gola

Jan Broda

Autor:Jan Broda

15 października 2026, 22:20 • 2 min czytania 3

Reklama
Nie regulujcie odbiorników! Jóźwiak naprawdę strzelił gola

Niemożliwe stało się faktem. Blisko 3,5 roku czekał Kamil Jóźwiak na ten moment. Skrzydłowy Jagiellonii wpisał się na listę strzelców z Araratem-Armenia w Lidze Europy. To jego pierwszy gol w oficjalnym meczu od maja 2023. 

Reklama

Kamil Jóźwiak wreszcie wyzerował wstydliwy licznik. Choć to i tak delikatnie powiedziane biorąc pod uwagę fakt, że mówimy o skrzydłowym, który od lat nie był w stanie zanotować jakiegokolwiek konkretu w ofensywie. I nie ma w tym stwierdzeniu cienia przesady, bo po raz ostatni asystę zanotował w październiku 2024 roku, a na gola czeka(ł) jeszcze dłużej, bo od maja 2023 roku.

No i wreszcie się doczekał. Lepiej późno, niż wcale. Jóźwiak wpisał się na listę strzelców! W 13. minucie Polak pokonał strzegącego dostępu do bramki Araratu-Armenia Joao Bravima. Okej, na raty, ale koniec końców liczy się to, co w sieci.

Zobaczcie sami tę, bądź co bądź, wiekopomną chwilę:

Reklama

Przełamanie po… 1254 dniach! Jóźwiak przerwał wstydliwą passę

Był 16 kwietnia 2023 roku, kiedy to występujący w barwach amerykańskiego Charlotte FC Jóźwiak poprzednim razem znalazł drogę do bramki. Od tamtej pory, aż do dzisiaj, minęło dokładnie 1254 dni. Innymi słowy – 3 lata, 5 miesięcy i 5dni. Aby lepiej uzmysłowić sobie, o jak odległej perspektywie mówimy wystarczy przypomnieć, że w maju 2023 roku:

  • premierem Polski był Mateusz Morawiecki
  • Siemieniec ratował Jagiellonię przed spadkiem
  • Kosta Runjaić prowadził Legię
  • Goncalo Feio pracował w 2. Lidze
  • Harry Kane grał w Tottenhamie
  • Lamine Yamal miał dopiero 1 mecz w Barcelonie
  • selekcjonerem reprezentacji Polski był Fernando Santos
  • Oskar Pietuszewski przygotowywał się do świętowania 15. urodzin

Pozostaje jedynie życzyć Jóźwiakowi, by na kolejne gole nie musiał znów czekać 1/3 dekady.

Reklama

Fot. Newspix

3 komentarze
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Europy

Reklama