Żukowski wspomina Magierę. „Wiedziałem, że byłby dumny”

Antoni Figlewicz

Opracowanie:Antoni Figlewicz

11 października 2026, 11:58 • 2 min czytania 1

Reklama
Żukowski wspomina Magierę. „Wiedziałem, że byłby dumny”

Reprezentant Polski przyznaje, że często zdarza mu się myśleć o zmarłym w tym roku Jacku Magierze. Dla Mateusza Żukowskiego świętej pamięci trener był postacią niezwykle ważną. – Gdy usłyszałem, że mogę zadebiutować we Wrocławiu, to… Szukam słowa… To było rozczulające. Mówimy o stadionie, na którym z Jackiem przeżyłem najwięcej, i o meczu reprezentacji, który miał go upamiętnić – mówi piłkarz w rozmowie z „Przeglądem Sportowym”.

Reklama

– Miałem to już ułożone, byłem na etapie, że mogłem Jacka wspominać. Chociaż jak na zgrupowaniu poszliśmy z innymi kadrowiczami na jego grób, a później z żoną, to i tak nie powstrzymałem łez. To wciąż było świeże – przyznał Żukowski w wywiadzie udzielonym Łukaszowi Olkowiczowi.

Mateusz Żukowski wspomina Jacka Magierę. Piękne słowa o zmarłym trenerze

Jacek Magiera słynął w piłkarskim środowisku z niezwykłego podejścia do młodych graczy. Dobrze radził sobie z tym, którzy szukali swojej drogi, potrzebowali wsparcia, rozmowy, dobrej rady. I te umiejętności bardzo docenia Żukowski.

– Znał mój potencjał, charakter, wiedział, ile potrafię. Szukał do mnie klucza. Sam mu w tym nie pomagałem, bo miałem nieprzepracowane rzeczy. Nie wiem, czy z dzieciństwa… Ogólnie nie lubię tej wymówki, że miałem ciężkie dzieciństwo i dlatego dzisiaj tak się zachowuję – stwierdził Żukowski, próbując pokazać, jak bardzo pomógł mu trener Magiera.

– Wiedziałem, że Jacek byłby ze mnie dumny. Doszedłem do momentu, o którym on zawsze mówił. Jedno to wywiady, ale też zawsze mi powtarzał, nawet jak było źle, że będę grał w reprezentacji – wspomina piłkarz Magdeburga.

Reklama

Obaj panowie pracowali ze sobą w Śląsku Wrocław, gdzie Żukowski nie robił jeszcze furory. Na powołanie do reprezentacji zapracował dopiero w Magdeburgu, gdzie gra od ubiegłego sezonu. Na zapleczu Bundesligi czuje się zresztą jak ryba w wodzie – w tamtym sezonie zdobył 17 goli w 21 meczach. W tym ma na swoim koncie trzy trafienia po siedmiu występach ligowych.

Fot. Newspix

1 komentarz
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
La Liga

Media: Rodrygo powalczy o miejsce w składzie. O rozstaniu nie ma mowy

Antoni Figlewicz
0
Media: Rodrygo powalczy o miejsce w składzie. O rozstaniu nie ma mowy

Piłka nożna

Reklama
La Liga

Media: Rodrygo powalczy o miejsce w składzie. O rozstaniu nie ma mowy

Antoni Figlewicz
0
Media: Rodrygo powalczy o miejsce w składzie. O rozstaniu nie ma mowy