To był jej wieczór. Kinga Seweryn obroniła aż 10 strzałów w pierwszym meczu Polek z Belgijkami w barażu o mistrzostwa świata. Reprezentacja Niny Patalon przegrała 0:1, ale świetna dyspozycja bramkarki utrzymuje Biało-Czerwone w grze o marzenia. We wtorek rewanż w Gdańsku i jedna bramka straty, biorąc pod uwagę różne okoliczności, wydaje się jak najbardziej do odrobienia.
Seweryn to niespodziewania bohaterka. Nikt raczej nie wymienia zawodniczki Paris FC wśród najlepszych polskich piłkarek. Przez lata w bramce kadry stała Katarzyna Kiedrzynek, gwiazda drużyny. Na EURO miejsce między słupkami miała Kinga Szemik, dość wyrazista postać. W barażach selekcjonerka Nina Patalon postawiła na Seweryn, a my oglądaliśmy dzisiaj jeden z najlepszych indywidualnych występów polskiej bramkarki w ostatnich latach.
Kinga Seweryn obroniła 10 strzałów, w tym rzut karny wykonywany przez gwiazdę reprezentacji Belgii
Najpierw, między czwartą a 12. minutą spotkania, Seweryn miała trzy udane interwencje. W pierwszej połowie Belgijki dostały rzut karny, ale bramkarce Paris FC udało się świetnie zatrzymać strzał największej gwiazdy rywalek, Tessy Wullaert. Prawdziwy popis Seweryn dała jednak przez kilkanaście minut w drugiej połowie, kiedy, gdy wydawało się, że tempo spotkania spadło, Belgijki poszukały drugiej bramki. Ale raz, drugi, trzeci i czwarty górą była świetnie spisująca się Polka.
– Przegrałyśmy to spotkanie, ale cieszę się, że swoim występem utrzymałam drużynę w grze. To tylko bramka straty – trafnie podsumowała to wszystko po meczu w rozmowie z TVP Sport.
To taki mecz, po którym Polki i osoby ze sztabu z jednej strony mogą się cieszyć, że skończyło się tylko 0:1. Dzięki Kindze Seweryn. Ale z drugiej strony – na pewno jest też niedosyt. W tym dziwnym spotkaniu Belgijki długimi fragmentami były bardzo przeciętne i Polki mogły to wykorzystać. W pierwszej połowie, między 15. a 45. minutą, to Biało-Czerwone były na boisku w Leuven zespołem dużo lepszym. Zabrakło skuteczności i chłodnej głowy, głównie Natalii Padilli-Bidas, ale też Ewie Pajor.
Może mam słabą pamięć, ale nie pamiętam, kiedy polska bramkarka wybroniła nam mecz. Wybroniła, bo to jednak dwumecz, więc jej kapitalne interwencje mogą dać nam awans. To tylko dzięki Kindze Seweryn ta porażka nie była większa. Atak? Wykończenie fatalne. Ale szansa jest. #BELPOL
— Alan Rogalski (@AlanRogalski) October 9, 2026
Ewa Pajor fatalnie wykonała rzut karny. Ale w rewanżu w Gdańsku piłkarka tej klasy nie zagra równie źle
Napastniczka Barcelony, największa gwiazda reprezentacji Polski, w drugiej połowie zmarnowała rzut karny. „Pech Ewy Pajor”- taki komentarz mignął mi na X, na koncie TVP Sport. Nie, to nie był pech. Ona po prostu wykonała tę jedenastkę fatalnie. Podczas rozbiegu patrzyła tylko na piłkę, co wykorzystała bramkarka, która bardzo szybko rzuciła się w swoją prawą stronę i właśnie tam po chwili poleciała piłka.
🎥 Ewa Pajor nie wykorzystała rzutu karnego w meczu z reprezentacją Belgii. ❌ https://t.co/Nuj8q2En6Y
— BarcaInfo (@_BarcaInfo) October 9, 2026
To mimo wszystko mecz, po którym, przed rewanżem, można znaleźć trochę pozytywów. Albo inaczej – wyciągnąć kilka wniosków, zmierzających do tego, że Polki mogą spokojnie tę Belgię przejść. Pajor w Leuven w pierwszej połowie strzelała z pola karnego i została zablokowana. Gdyby podała w tamtej akcji do Eweliny Kamczyk, piłka pewnie znalazłaby się w siatce. Piłkarka Barcelony rozegrała słabe spotkanie, ale jednocześnie – zawodniczka o takich umiejętnościach, klasy światowej, we wtorek w Gdańsku raczej nie powtórzy równie złego występu.
Przed meczem sporo mówiło się o Paulinie Tomasiak jako tej piłkarce, która ma być dużym zagrożeniem dla belgijskich obrończyń. Nie była, wypadła blado, ale to nie tylko jej wina. Dziwiło, że Polki atakowały przede wszystkim lewą stroną, a rzadko prawą flanką, na której większość spotkania spędzała Tomasiak. Ona też w rewanżu powinna pokazać więcej.
Jeżeli coś mogło martwić, to przede wszystkim środek obrony i postawa Oliwii Woś, która w kilku sytuacjach wydawała się albo zagubiona albo zbyt wolna. Pewnie sztab będzie rozważał zmianę na rewanż na tej pozycji. Choć z drugiej strony – ta jedenastka wydaje się w jakimś stopniu stała, bo pierwszą niewymuszoną zmianę w polskiej drużynie, przy stanie 0:1, mieliśmy dopiero w… 88. minucie.
Trzeba we wtorek zagrać skuteczniej niż w Belgii. Mamy dwie kluczowe zawodniczki, które gorzej się nie zaprezentują, a najpewniej zagrają lepiej. Polkom będzie sprzyjał własny stadion. Mają w osobie Niny Patalon selekcjonerkę, która potrafi wyciągać odpowiednie wnioski z porażek. Belgijki u siebie się gubiły, zwłaszcza ich prawa obrończyni, ale też bramkarka, mimo obronionego karnego, nie jest najmocniejszym punktem tej ekipy.
W rewanżu trzeba to wykorzystać i to jest do zrobienia. Czy Polki w Leuven zagrały jakoś zdecydowanie źle? Nie. Zagrały nierówno, to był mecz fal, momentów. Wynik 0:1 jest w pewnym sensie i szczęśliwy, i trochę pechowy, ale na pewno to jest do odrobienia. A w ewentualnej lub ewentualnych kolejnych rundach baraży będą czekać słabsi rywale.
Mistrzostwa świata wciąż są realne.
Fot. Newspix.pl
ZOBACZ RÓWNIEŻ