Piłkarki reprezentacji Polki przegrały 0:1 z Belgią w barażu o mistrzostwa świata, ale przed nimi rewanż w Gdańsku, który odbędzie się już we wtorek. To był mecz dwóch zmarnowanych rzutów karnych. Zawiodły największe gwiazdy obu ekip, w tym – niestety – nasza Ewa Pajor. To nie był dobry mecz napastniczki Barcelony, za to świetny w wykonaniu bramkarki Kingi Seweryn. To ona była najlepszą polską zawodniczką, ale to wcale nie oznacza, że Polki miały w Leuven mało do powiedzenia z przodu. Wręcz przeciwnie – pod bramką rywalek brakowało szczęścia, lepszych decyzji albo umiejętności.
Najpierw dwumecz z Belgijkami. Później, jeśli udałoby się awansować, rywalizacja z Irlandią lub Kazachstanem. Prawie na pewno z Irlandkami, bo te w pierwszym spotkaniu na wyjeździe wygrały aż 8:0. Nawet gdyby udało się zwyciężyć w obu dwumeczach, Polki mogłyby jeszcze być zmuszone rozegrać baraż interkontynentalny, choć w nim (możliwe starcie np. z RPA czy Papuą-Nową Gwineą) byłyby na pewno faworytkami.
Tak wygląda droga kadry Niny Patalon do mundialu, który odbędzie się w przyszłym roku w Brazylii i jest marzeniem wszystkich zawodniczek. Marek Urbański, nasz redakcyjny kolega, szanse Polek na awans na mistrzostwa świata ocenił w tym tekście na 12%. Mało, ale z drugiej strony kadra Patalon była w podobnym położeniu podczas baraży o EURO 2025, gdy mierzyła się z Austrią. Ta drużyna potrafi pozytywnie zaskoczyć.
Najpierw trzeba było rozegrać potencjalnie najtrudniejszy mecz – w Belgią, na wyjeździe, w Leuven.
Hymn za nami, zaczynamy pierwsze spotkanie baraży o awans do mistrzostw świata kobiet 2027!
📲 Transmisja 👉 https://t.co/HCHcLHfSWG https://t.co/5tWjmAydzo
— TVP SPORT (@sport_tvppl) October 9, 2026
Kinga Seweryn szybko musiała trzy razy interweniować. A później obroniła rzut karny
Pierwszy kwadrans był dla Polek trudny. Najpierw najlepsza piłkarka reprezentacji Belgii, Tessa Wullaert, puściła w bój koleżankę i zrobiło się niebezpiecznie w naszym polu karnym. Udało się jednak tę akcję obronić. Później, do 11. minuty meczu, stojąca w bramce Kinga Seweryn musiała aż trzy razy interweniować. Belgijki dominowały, Polki się broniły. Ale po chwili obraz meczu nagle się zmienił.
Zaczęło się od niezłej akcji Eweliny Kamczyk, która znalazła się w polu karnym rywalek. Później, również lewą stroną, ruszyła Natalia Padilla-Bidas, ale brakowało konkretów. Po kilku minutach ta sama zawodniczka miała świetną sytuację. Padilla-Bidas otrzymała dobre podanie, a bramkarka Belgii, Lowiese Seynhaeve, wyszła z bramki, co było dziwną decyzją. Polka miała dobry pomysł, by od razu zabrać się z piłką, ale zrobiła to źle. Zawodniczka Tenerife miała przed sobą pustą bramkę, ale z niewygodnej pozycji nie dała rady w nią trafić.
Najważniejsze było jednak to, że Polki wróciły do tego spotkania i gra wyglądała sporo lepiej. I szkoda, że właśnie wtedy rywalkom przyznano rzut karny. Jedenastka została podyktowana po obejrzeniu sytuacji na monitorze. Sędzia z Albanii uznała, że Wiktoria Zieniewicz przetrzymywała przeciwniczkę w polu karnym. Czy słusznie? Kontrowersyjna decyzja, Belgijka upadła nieco teatralnie, po delikatnym kontakcie. Do piłki podeszła oczywiście Wullaert i wydawało się, że zaraz wykona wyrok. Ale Seweryn fantastycznie wyczuła jej intencje i odbiła piłkę.
NIE MA GOLA! Kinga Seweryn zatrzymuje rywalkę!
📲 Transmisja 👉 https://t.co/HCHcLHfl78 https://t.co/XLXZ4s1LUE
— TVP SPORT (@sport_tvppl) October 9, 2026
Polska przegrała z reprezentacją Belgii. Ale ciągle jest w grze o mistrzostwa świata
Polki od mniej więcej 15. minuty, wyłączając rzut karny, były przez pół godziny dużo lepszą drużyną. Kolejną dobrą szansę, znów po błędzie bramkarki, miała Padilla-Bidas, ale tym razem nie zorientowała się dobrze w sytuacji. Przed gwizdkiem na przerwę gola mogła jeszcze strzelić Ewa Pajor, ale została zablokowana. Szkoda, że uderzała, a nie podawała do świetnie ustawionej Kamczyk. Po chwili znów Pajor szarżowała w polu karnym i było niebezpiecznie. Ale co z tego, skoro to rywalki zadały celny cios w doliczonym czasie pierwszej połowy. Wullaert zrehabilitowała się, notując asystę, spóźniła się w obronie Oliwia Woś i do polskiej bramki trafiła Elena Dhont.
Szkoda, najgorszy możliwy scenariusz.
Druga połowa zaczęła się od lekkiej przewagi Belgijek. Gospodynie nie tworzyły sobie jednak konkretnych, dobrych sytuacji, a niedługo później mogło być pięknie. Sędzia z Albanii znowu, po obejrzeniu sytuacji na monitorze, podyktowała rzut karny, ale tym razem dla Polek. Faul na Paulinie Dudek przy rzucie wolnym dla Polski był ewidentny. Do piłki podeszła Pajor, wydawałoby się – pewniaczka. Strzeliła jednak źle, bardzo źle, w swój lewy róg, gdzie bardzo wcześnie rzuciła się Seynhaeve i udanie interweniowała. Na powtórkach było widać, że napastniczka Barcelony podczas rozbiegu patrzyła wyłącznie na piłkę, co ją trochę zgubiło.
Ależ pech Ewy Pajor…
📲 Transmisja 👉 https://t.co/HCHcLHfl78 https://t.co/SEVtPUlLS0
— TVP SPORT (@sport_tvppl) October 9, 2026
Może Belgijka wiedziała, że Pajor właśnie tak wykonuje rzut karne?
Po raz kolejny można tylko napisać: „szkoda”. Choć większość ekspertów stawiała przed tym dwumeczem na Belgię, Polki w pierwszej połowie przez pół godziny były sporo lepsze. W drugiej części gry największa gwiazda naszej kadry zmarnowała rzut karny. To nie był udany mecz Pajor, nie tylko z tego powodu. Po tamtej sytuacji na boisku przez jakiś czas działo się niewiele. Belgia próbowała, ale bez efektów. Polkom też brakowało zdecydowania. Na boisku pojawiła się Patrycja Sarapata i to właśnie piłkarka Czarnych Sosnowiec uderzała po rzucie rożnym, ale niecelnie. W końcówce rywalki miały trzy, cztery bardzo dobre szanse, ale ten okres meczu to było „Seweryn show”. Polska bramkarka odbijała wszystkie uderzenia. W całym spotkaniu zanotowała aż 10 udanych interwencji.
Wynik 0:1 oznacza, że sprawa awansu pozostaje jak najbardziej otwarta.
Rewanż odbędzie się we wtorek w Gdańsku (pierwszy gwizdek o godz. 18.00). Jeżeli Polki wyeliminują Belgię, spotkania z Irlandkami (piłkarki z Kazachstanu nie mają już praktycznie szans) odbędą się na przełomie listopada i grudnia.
Trzymajmy kciuki za kadrę Patalon. Ona, mimo dzisiejszej porażki, ciągle jest w grze.
Belgia – Polska 1:0 (1:0)
- 1:0 Dhont – 45+3
Fot. Newspix.pl