Po najdłuższej przerwie reprezentacyjnej wracamy do tego, co fani Ekstraklasy kochają najbardziej. Przed nami pięć kolejek polskiej ligi. Tydzień po tygodniu. Są drużyny, dla których październik wiąże się z niezwykle korzystnym układem terminarza. Są też takie, które w końcu zaczną grać z poważnymi rywalami i może dojść do istotnej weryfikacji ich pozycji ligowej. Do tych drugich oczywiście należy Legia, która miała niezwykle łagodne wejście w sezon. Przed kim najłatwiejsze zadanie? Wydaje się, że nieźle punktować w najbliższych tygodniach powinien Motor Lublin.
Przeczytaj: 5 trenerów Ekstraklasy, którzy mają coś do udowodnienia
Trudność terminarza Ekstraklasy od dziś do najbliższej przerwy reprezentacyjnej
Powrót do ligowego grania nastąpi już w piątek 9 października Tego dnia Wieczysta podejmie Wisłę Płock, a Raków zagra z GKS-em Katowice. Taki zestaw początkowych par nie jest przypadkowy, bo w poniedziałek 12 października GKS musi rozegrać zaległy mecz trzeciej kolejki z Wieczystą. Pozostałe zaległości (Jagiellonia – Pogoń i Wisła Płock – Lech) zostaną rozegrane dopiero w grudniu. W związku z grą zespołów z Poznania i Białegostoku w Lidze Europy nie ma gdzie wcisnąć tych meczów we wcześniejszych terminach.
Zanim więc 14 listopada nasza kadra zagra w Bukareszcie, a trzy dni później we Wrocławiu podejmie Szwecję, zobaczymy 46 meczów Ekstraklasy. W dniu Święta Niepodległości będziemy zatem mieli za sobą już ponad 40% walki o mistrzostwo. To pozwoli na wyciąganie pierwszych dalej idących wniosków dotyczących tego, jak cały sezon może się zakończyć.
W najbliższych tygodniach zespoły mogą korzystnie ustawić się do finiszowej walki o mistrzostwo Polski – wskoczyć do peletonu walczącego o europejskie puchary i oddalić się znacząco od ryzyka spadku. Mogą też popsuć swoją lokatę na tyle, by przez całą wiosnę musieć drżeć o utrzymanie.
Kto zatem ma najłatwiejszy, a kto najtrudniejszy terminarz od dziś do kolejnej przerwy reprezentacyjnej?
Nasze kluby pod względem trudności rywali w najbliższych tygodniach można podzielić na cztery grupy:
- te, które mają stosunkowo łatwych przeciwników zarówno u siebie, jak i na wyjeździe,
- te, które mają łatwych przeciwników u siebie, a trudnych na wyjeździe,
- te, które mają trudnych przeciwników u siebie, a łatwych na wyjeździe,
- te, które mają trudnych przeciwników zarówno u siebie, jak i na wyjeździe.
Szczęściarze: Motor i Wisła Płock
W gronie największych szczęśliwców znalazły się cztery zespoły. Zdecydowanie najłatwiejszy terminarz ma przed sobą Motor. Nie dość, że czekają go tylko dwa wyjazdy, to w dodatku odwiedzi Radom i stadion przy ulicy Kałuży, które nie są w tym sezonie twierdzami nie do zdobycia. U siebie Lublinianie podejmą obie dolnośląskie drużyny i Wisłę Płock. Takiego układu – komplet stosunkowo łatwych przeciwników zarówno u siebie, jak i poza domem – nie ma w Ekstraklasie nikt inny!
Można zatem powiedzieć, że to idealna okazja dla trenera Mariusza Misiury, by uciec ze strefy spadkowej. Nie widać tu żadnego naprawdę wymagającego rywala. Jeśli nie uda się teraz, to może się nie udać już nigdy. To trener, przed którym chyba teraz nastąpi największa weryfikacja.
Bardzo dobry układ ma też były klub Misiury, czyli Wisła Płock. Jedyne trudne wyzwanie to wizyta w Białymstoku (choć „Jaga” troch pogubiła formę). Poza tym Płocczanie odwiedzą wspomniany już Lublin oraz pojadą zagrać z Wieczystą. U siebie podejmą Radomiaka i Piasta. Spokojnie mogą myśleć o wyciągnięciu z tego łącznie co najmniej siedmiu punktów.
Podobnie wygląda terminarz Piasta: jeden trudny wyjazd i dwa dużo łatwiejsze – do Wrocławia i Płocka. Z tym, że to największe wyzwanie, to derbowa wizyta w Zabrzu. A przecież zgodnie z absurdalnym powiedzeniem „derby rządzą się swoimi prawami”. U siebie Gliwiczanie zagrają z Widzewem i Cracovią. Mogło być łatwiej, ale to rywale, którzy oglądają dziś plecy Piasta w ligowej tabeli. Do kolejnej przerwy reprezentacyjnej Daniel Myśliwiec przy odrobinie szczęścia może się ze swoją drużyną ustawić w kolejce kandydatów do europejskich pucharów. Albo październik brutalnie zweryfikuje te plany.
Nie najgorzej, z jednym wyjątkiem, wygląda układ spotkań Cracovii. U siebie podejmie Zagłębie i Motor, a na wyjazdy pojedzie do Gliwic i na wielkie derby Krakowa do Wisły. Byłby to świetny zestaw, gdyby nie konieczność gry z Legią 17 października. Mimo wszystko przed Bartoszem Grzelakiem także jest czas, który przy niekorzystnych wynikach może być jego końcowym.

U siebie dominacja, na wyjeździe pokora
Najliczniejsze grono stanowią zespoły, które czekają dość łatwe boje u siebie i znacznie trudniejsze na wyjeździe. Największymi pewniakami do tego, by zaliczyć na swoim stadionie znacznie (o co najmniej trzy punkty) lepszy dorobek niż poza domem są Lech i Górnik. Oba zespoły rozegrają bowiem o jeden mecz więcej u siebie.
Poznaniacy podejmą Koronę, Wisłę Kraków i Zagłębie, więc ich kibice mogą oczekiwać nawet dziewięciu punktów (weźmy pod uwagę, że zespół Mariusza Jopa ma wyjazdowy bilans 0-2-2). Gorzej będzie na wyjazdach. Trzeba bowiem zagrać z Legią, a także ze Śląskiem.
Zabrzanie mają podobne proporcje między trudnością meczów domowych i wyjazdowych, z tym że w ich przypadku poprzeczka jest zawieszona znacznie wyżej. Czekają ich bowiem trudne wizyty w Białymstoku i Łodzi, a przy Roosevelta podejmą Wieczystą i Piasta, ale też Legię. Nie będzie Górnikowi łatwo pozostać na czele tabeli.
Łatwiejszych rywali w domu niż poza nim mają też Radomiak, Pogoń, GKS i Korona, choć cała czwórka musi aż trzy razy jechać na mecz wyjazdowy. Na przykład Pogoń podejmie Radomiaka i Koronę, licząc pewnie na komplet punktów albo przynajmniej cztery. Wizyty w Katowicach, Łodzi i Częstochowie mogą już nie być tak wesołe.
Łatwiej poza domem niż na swoim stadionie?
Trzy zespoły będą miały nieco łatwiejsze zadanie poza domem niż u siebie. Głównym kandydatem do tego, by z wyjazdów przywieźć więcej punków jest Raków. Ale nie z uwagi na trudność terminarza, tylko dlatego, że częściej będzie po prostu wybierał się na wyjazdy. Fatalnie spisujący się zespół podejmie GKS i niezłą w delegacjach Pogoń. Odwiedzi za to Legię oraz dwukrotnie stadion Wisły Kraków.
Jeżeli mecze z Białą Gwiazdą i Wieczystą nie zakończą się sukcesami trenera Kaczmarka, sytuacja częstochowskiej drużyny może stać się bardzo niewesoła. Zwłaszcza mowa tu o starciu z Wieczystą, bo przecież Wisła Kraków to w tej chwili absolutny hegemon własnego obiektu! O punkty więc łatwo Rakowowi nie będzie.
Jeden z najkorzystniejszych układów meczów wyjazdowych ma przed sobą Jagiellonia, która odwiedzi Wieczystą i Zagłębie. Komplet sześciu punktów może być niezbędny, by pozostać w walce o mistrzostwo. Do Białegostoku przyjadą za to Wisła Płock i GKS (a więc drużyny środka tabeli), ale też Górnik Zabrze, który mocno zawyża poziom trudności.
Najłatwiejszych rywali wyjazdowych w naszej lidze ma w najbliższym czasie Śląsk. Pojedzie do Lublina i Radomia. Oba tamtejsze kluby mają na swoich boiskach ujemny bilans bramek. Wrocławianie mają zatem okazję do poprawy swoich szans na utrzymanie. U siebie podejmą bowiem rywala słabego (Wieczystą), średniego (Piasta) i mocnego (Lecha).

Byle do grudnia
Pozostało nam grono pechowców, których czeka trudna jesień. Prawdopodobnie kluby te będą czekać na kolejną przerwę reprezentacyjną z wytęsknieniem.
Wieczysta rozegra mecz zaległy, ale mimo to może i tak skończyć najbliższy okres z najmniejszą liczbą punktów. Podejmie bowiem Raków (mecz na żyletki) i Jagiellonię, a także Wisłę Płock. Z wyjazdów do Zabrza, Katowic i Wrocławia trudno będzie przywieźć choćby trzy punkty. A przecież krakowski klub musi zacząć punktować, by nie odstawać od reszty stawki.
Zagłębie jako jedyne zagra z naszym eksportowym duetem: z Lechem i Jagiellonią. Czy wykorzysta zmęczenie Ligą Europy? Zobaczymy. W meczach domowych Lubinianie mają najmniejszą w całej lidze oczekiwaną liczbę zdobytych punktów w najbliższych kolejkach.
Widzew czekają wyjazdy do Piasta i niepokonanego u siebie GKS-u, a w Łodzi zagra z Białą Gwiazdą, Górnikiem i Pogonią.
Wisła Kraków podejmie Raków i w derbach – Cracovię. Z pewnością nie będą to łatwe mecze. Wyjazdy zapowiadają się jeszcze gorzej, bo trzeba odwiedzić Warszawę, Łódź i Poznań. Raz bez udziału kibiców Białej Gwiazdy, raz z ich gościnnym powitaniem i raz z niechcianą, ale jednak chyba zapewnioną obecnością. To będzie dla Krakowian czas trudnej weryfikacji ich realnej pozycji ligowej. Jeśli przy takim terminarzu utrzymają się w czołówce, mogą stać się poważnym kandydatem do gry w pucharach.
Legia w końcu zacznie grać z poważnymi rywalami
Na temat terminarza Legii wypowiedział się Wojciech Kowalczyk.
– Nie ma czegoś takiego jak losowanie terminarza dla drużyn z Ekstraklasy. Ktoś udaje, nie wiem. Ekstraklasa SA to na pewno udaje, bo kiedyś słyszałem, dlaczego Legia Warszawa, grająca w pucharach, ma zawsze najłatwiejszy terminarz. Powiedzieli mi: No właśnie, to jest ten powód, właśnie dlatego musi mieć łatwy.
– Dzisiaj musiałbym zadzwonić do kogoś z Ekstraklasy SA, albo przynajmniej Ekstraklasa SA musiałaby wytłumaczyć kibicom Lecha Poznań, GKS-u Katowice, Górnika Zabrze, Rakowa Częstochowa i Jagiellonii Białystok, dlaczego Legia Warszawa miała najłatwiejszy terminarz i nie grała z żadnym z pucharowiczów od początku tego sezonu.
To prawda. Warszawski klub miał niezwykle korzystny start sezonu, jednak w przyrodzie nic nie ginie. Jeśli przez cały sierpień i wrzesień grasz ze słabszymi przeciwnikami, to jesień będziesz miał ciężką. I tak jest w przypadku Legii. Na starcie czeka ją już mecz z Wisłą. Ze względów pozasportowych związanych z zamknięciem sektora gości na Łazienkowskiej może to być bardzo trudne spotkanie.

W kolejną sobotę drużyna Marka Papszuna odwiedzi Cracovię. Jeżeli w dwóch meczach z krakowskimi drużynami nie zanotuje dobrego wyniku, później zbyt wielu okazji do łatwego punktowania nie będzie. Warszawiacy podejmą bowiem Lecha, a potem odwiedzą lidera w Zabrzu. Na koniec jeszcze do Warszawy zawita Raków. Będzie to ciekawy mecz dla trenera Legii, ale wydaje się, że Częstochowianie po falstarcie muszą w końcu wrócić na właściwe tory.
Marek Papszun może w najbliższych tygodniach stracić opinię potencjalnego legijnego cudotwórcy. Jednak gdy przy tak trudnym układzie meczów osiągnie pokaźny wynik punktowy, stanie się poważnym kandydatem do ewentualnego zastąpienia Jana Urbana. Oczywiście pod warunkiem, że ktoś go wtedy z Legii wypuści…
Terminarz pierwszej części jesieni tak się ułożył, że czeka nas mnóstwo wyrównanych meczów. Niewiele tu spotkań, w których mocarze podejmowaliby u siebie outsiderów. Wygląda na to, że najbliższe pięć kolejek będzie niezwykle istotne dla końcowego układu tabeli. Jak wyglądają szanse poszczególnych drużyn na dorobek punktowy, zanim piłkarze rozjadą się na kolejną przerwę reprezentacyjną?
Oczekiwany bilans punktów w najbliższych pięciu kolejkach:
- Lech: 10 pkt
- GKS, Jagiellonia: 9 pkt
- Legia, Górnik: 8 pkt
- Pogoń, Raków, Motor, Piast, Wisła Płock: 7 pkt
- Cracovia, Śląsk, Korona, Wisła Kraków, Wieczysta, Radomiak, Widzew, Zagłębie: 6 pkt
Pamiętajcie, że to tylko prognozy.
Wygląda więc na to, że prowadzenie w tabeli może utrzymać do połowy listopada Górnik, ale olbrzymi wpływ na to będzie miało bezpośrednie spotkanie z Legią. Jedyna para, w odniesieniu do której możemy w dużej mierze spodziewać się zamiany miejsc w tabeli, to GKS przeskakujący Piasta. Z pewnością jednak na dole klasyfikacji znajdzie się kilka drużyn, które nie zdołają uciułać nawet sześciu oczek i będą miały trudny koniec roku. Na przełomie listopada i grudnia, już po następnej przerwie na Ligę Narodów, odbędą się jeszcze cztery kolejki.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix.pl