Oficjalnie: Mikel Arteta z nową umową w Arsenalu

Marcin Ziółkowski

07 października 2026, 15:17 • 3 min czytania 0

Reklama
Oficjalnie: Mikel Arteta z nową umową w Arsenalu

Arsenal po wielu latach cierpliwości i posuchy doczekał się powrotu na szczyt. Ojcem tego sukcesu był Mikel Arteta, którego kadencja trwa już prawie siedem lat. Nie zapowiada się  jakiekolwiek zmiany, a najnowsze wieści dla kibiców będą wielkim powodem do radości. Arteta zostaje na stanowisku, bowiem podpisał nową umowę z klubem. Już oficjalnie, bo ostatnio tylko medialnie puszczał oczko, że będzie dobrze. 

Reklama

Arteta se queda. To najdłużej pracujący trener z klubów Premier League

Mikel Arteta podpisał nowy kontrakt z Arsenalem. The Gunners związali się z Hiszpanem kontraktem do czerwca 2030 roku. Został tym samym najlepiej opłacanym trenerem w Premier League. The Sun informuje o 17 milionach funtów podstawy wynagrodzenia – to o pięć milionów więcej niż dotychczasowy lider, Oliver Glasner z Nottingham Forest.

Były piłkarz Evertonu i PSG przejął Arsenal w grudniu 2019 roku i przywrócił zespół z Emirates Stadium na tron w ligowych zmaganiach. The Gunners czekali na to 22 lata, odkąd podopieczni Arsene’a Wengera przeszli do historii jako The Invincibles. Wcale nie przyszło mu to łatwo, bo wystarczy wymienić, że w debiucie zagrał Bukayo Saką na lewej obronie, na drugim boku biegał z kolei Maitland-Niles, a środek obrony tworzyli David Luiz i Sokratis. Daleką więc drogę przeszła defensywa Kanonierów.

Reklama

I sam Arteta także, bo przecież w swoim pierwszym pełnym sezonie zajął ósme miejsce i podejmował dość krytykowane decyzje, jak choćby niedanie szansy Williamowi Salibie. Po latach przyznał też, że przeciążał piłkarzy natłokiem taktycznych informacji i ci nie potrafili ich wszystkich połapać. Zaniedbywał z kolei bezpośredni kontakt z piłkarzami.

Teraz wygląda to zupełnie inaczej, bo Arteta co rusz wymyśla jakieś różne gierki celem poprawienia atmosfery i jedności w zespole.

Hiszpański szkoleniowiec powiedział po podpisaniu dokumentów.

– To przywilej, aby móc poświęcić swoją przyszłość klubowi i kontynuować współpracę z wyjątkowymi ludźmi, którzy chca jak najlepiej dla Arsenalu. Ten klub jest wyjątkowy, ma swój charakter. Czuję się zaszczycony, że nasza wspólna podróż będzie kontynuowana. Stworzyliśmy już wyjątkową więź i wspomnienia, które zostaną z nami na zawsze, a to co ekscytuje to fakt, ze to dopiero początek tego, co możemy razem osiągnąć.

Reklama

– Jestem niezmiernie wdzięczny za zaufanie Stanowi oraz Joshowi [Kroenke – właściciele] za zaufanie i wiarę, że mogę przewodzić temu klubowi w tak wyjątkowym okresie jego 140-letniej historii. To wielki moment dla mnie i mojej rodziny. To ogromny powód do dumy. Czuję miłość i szacunek od naszych fantastycznych kibiców, a oni odwzajemniają się moimi – i naszymi – uczuciami.

Poza upragnionym tytułem mistrzowskim (którego nie udało mu się zdobyć w roli piłkarza The Gunners) wygrał także FA Cup już w pierwszym sezonie na Emirates. Oprócz tego trzykrotnie ma też na koncie trzy Tarcze Wspólnoty, a w maju wyrównał największe osiągnięcie w historii klubu w Lidze Mistrzów, gdzie osiągnął finał. Tym razem lepsze było PSG po rzutach karnych.

Reklama

W sezonie 2026/27 obrońcy tytułu mistrzów Anglii rozpoczęli od siedmiu zwycięstw z rzędu we wszystkich rozgrywkach. Przed rozpoczęciem zmagań reprezentacyjnych podopieczni Hiszpana przegrali jednak sromotnie 0:3 z Brighton i spadli na drugie miejsce w Premier League po pięciu kolejkach.

Reklama

 

 

Fot. Newspix

0 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
La Liga

Mistrz świata i Europy zakończył karierę. Grał prawie do czterdziestki

Wojciech Górski
0
Mistrz świata i Europy zakończył karierę. Grał prawie do czterdziestki

Piłka nożna

Reklama
La Liga

Mistrz świata i Europy zakończył karierę. Grał prawie do czterdziestki

Wojciech Górski
0
Mistrz świata i Europy zakończył karierę. Grał prawie do czterdziestki