Apeluję! Przestańcie robić krzywdę Karolowi Świderskiemu, wystawiając go w wyjściowym składzie reprezentacji Polski. Każda minuta tego gościa na boisku to kryminał i działanie na szkodę kadry.
Uwaga! Artykuł ten może zajeżdżać populizmem. Mam to jednak gdzieś. Nie można zachowywać się biernie w obliczu tego partactwa w wykonaniu Jana Urbana i jego sztabu.
Świderski jest za słaby na kadrę. Wszyscy to wiedzą. No, prawie wszyscy…
Zawsze się zastanawiam, jak to jest – skoro trener wystawia jakiegoś zawodnika, którego krytykuje znaczna część środowiska kibicowskiego, to musi stać za tym jakiś powód. Jestem ciekawy, jaki jest w przypadku Karola Świderskiego.
Jan Urban wielokrotnie powtarzał, że napastnik Widzewa w kadrze „nie zawodzi” i „zostawia serce na boisku”. Mam jednak dość tego typu tłumaczeń. Chciałbym poznać szczegóły – konkretne piłkarskie aspekty, które sprawiają, że Świderski dostaje szanse kosztem choćby takiego Marcela Reguły.
Pewnie selekcjoner naszej kadry zbyłby to pytanie stwierdzeniem, że przecież 29-latek zdobył rok temu dwie bramki z Maltą, a zawodnik Zagłębia nie ma żadnego doświadczenia w kadrze.
I tak to się kręci.
Tylko co zyskuje reprezentacja Polski, gdy Świderski przebywa na boisku?
Oto skrót jego „KAPITALNEGO” występu:
- W piątej minucie odpuścił krycie Kolasinaca (jego strzał musiał blokować Cash).
- Chwilę później nienajlepiej zagrał na własnej połowie, co nieomal skończyło się stratą.
- Mizernie ustawiał się w polu karnym.
- Nie wykorzystał sytuacji sam na sam po świetnym podaniu Nowaka.
Finalnie rozegrał 63 minuty, aż w końcu zmienił go Marcel Reguła. Trzy dni wcześniej zaliczył pełny mecz ze Szwecją, a wtedy wcale nie było lepiej. Mimo to, zdaniem Urbana, zasłużył na wyjściowy skład w kolejnym spotkaniu.
Chociaż, co ja tam się znam.
– Bardzo odpowiedzialny mecz Karola Świderskiego. Musiał odpowiadać za atakowanie i obronę – tak Robert chwalił napastnika tuż po jego zejściu.
Zapytacie: czemu „Robert”? Skoro on w trakcie transmisji mówił do piłkarzy po imieniu, to i ja mogę. Swoją drogą fantastycznie skomentowany mecz przez byłego trenera Podbeskidzia. Jego głosem: KAPITALNIE!
Bo skoro on mógł zakłamywać rzeczywistość w Zenicy, to i ja mogę.
Żarty na bok. Fakty są takie, że w Bośni obok Świderskiego na skrzydełku biegał w poniedziałek Ermin Mahmić. Ten 21-letni pomocnik zanotował już dziewiąty występ w narodowych barwach, a debiut zaliczył podczas majowych meczów towarzyskich, niedługo przed mundialem. Jan Urban miał wtedy problem, by postawić na dłużej na Karola Czubaka. Bośnia tymczasem wcześniej zaczęła testować nowych zawodników, dzięki czemu przed meczami eliminacji ma szersze pole manewru. My robimy to późno. Zachowawczo.
U nas taki Reguła zadebiutował dopiero ze Szwecją. W poniedziałek wszedł na boisko i po trzech minutach miał już więcej udanych dryblingów niż jego „konkurent”. W kategorii „zostawiania serca na boisku” również chyba wygrał z reprezentacyjnym kolegą na punkty… Uczciwie trzeba przyznać, że dał średnią zmianę, ale czy zaprezentował się trzy półki niżej od Świderskiego? No nie.
Z zawodników na innych pozycjach Potulski w ostatnich trzech meczach grzał ławę, a Mońkę zupełnie pominięto. O Mazurku nie wspominając…
Dlatego apeluję. Wykorzystajmy listopadowe mecze, by jeszcze potestować. By dać szansę tym, którzy grali w ostatnich meczach kadry mniej lub wcale. By dać szansę tym, którzy będą imponować grą w klubach. Nawet tych z Ekstraklasy.
My jedno, a później i tak na liście powołanych zobaczymy Świderskiego.
Bo się stara.
I spoiler. Znowu zostanie zjechany za słabą grę.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix