Urban martwi się o posadę? „Podziękowałem za dwa dni spokoju”

Antoni Figlewicz

04 października 2026, 18:17 • 5 min czytania 1

Reklama
Urban martwi się o posadę? „Podziękowałem za dwa dni spokoju”

Przed ostatnim meczem tego przedłużonego do granic przyzwoitości zgrupowania z pytaniami podążających za kadrą dziennikarzy zmierzył się Jan Urban. Wątpliwości dotyczące rozwoju reprezentacji pod wodzą byłego trenera Górnika Zabrze zaczęły uwierać kibiców mocniej po zremisowanym w kiepskim stylu pierwszym meczu z Bośniakami i… co zrobić, żeby w Zenicy było po prostu lepiej niż w Warszawie? I jak załatać dziurę po kapitanie?

Reklama

Na początek trener Urban zmierzył się właśnie z tym ostatnim pytaniem. O ile przed konferencją mogliśmy się zastanawiać, kto wyjdzie na mecz z Bośniakami jako najbardziej wysunięty napastnik, o tyle teraz nie powinniśmy już mieć wątpliwości.

– Ilu mamy napastników? Dwóch? Ja widzę jednego z prawdziwego zdarzenia. Choć w sumie nie wiem, czy z prawdziwego zdarzenia, bo „Żuko” grał przecież też na innych pozycjach… – rzucił już na samym początku Jan Urban, raczej rozwiewając wątpliwości. Sam podkreślił również, że Karola Świderskiego traktuje raczej jak „dziesiątkę”, która czasem schodzi na inną pozycję.

Życie po Lewandowskim i zapowiedź Urbana. „Co potem?”

Trener Urban przyznał również, że już dziś warto zadawać sobie pytanie, co po ostatecznym odejściu Lewandowskiego z kadry. – Nie ma Roberta i musimy grać. Niedługo, może nawet już, musimy zadać sobie pytanie, co po Robercie. Wkrótce może również „co po Piotrku Zielińskim?”. Patrzymy na liczby, jakie osiągał Lewandowski w różnych klubach czy w kadrze i one są niesamowite. Wkrótce będziemy się musieli zmierzyć z tym, że jego i tych liczb po prostu w kadrze nie będzie – mówił selekcjoner.

Reklama

Zwrócił też uwagę na coś, co ewidentnie może utrudnić jutro grę piłkarzom obu zespołów. Będącą w naprawdę kiepskim stanie murawę stadionu w Zenicy. Przyznać jednak trzeba, że Urban zdał egzamin z dyplomacji i użył wyjątkowo… łagodnego określenia.

– Przeciętna murawa. Wydaje się, że nie zrobiono tu za wiele po ostatnim meczu. W niektórych miejscach darń została wyrwana, może być niebezpiecznie dla stawów skokowych. Ktoś mi jednak mówił, że są tu wybory, może po wyborach uda się tę płytę naprawić… – zażartował trener naszego zespołu.

Kadrowicze kontra zmęczenie. Trener zapewnia, że wszystko jest pod kontrolą

Dłuższe zgrupowanie to więcej spotkań, więcej okazji do zmęczenia się nimi i pewien problem – tak może się wydawać – dla sztabu reprezentacji Polski. Jan Urban podczas przedmeczowej konferencji przyznał, że o wszystkim tym on i jego sztab bardzo dobrze wie.

Reklama

– Wydaje mi się, że w tej kwestii jest wszystko w porządku. Na pewno stoperzy mają w nogach więcej minut, ale to pozycja, na której wymaga się przede wszystkim skupienia. Zapewniam jednak, że robimy testy zmęczeniowe i kontrolujemy tę kwestię. I cóż – nasi piłkarze mają się dobrze – uspokoił zaniepokojonych trener Urban.

Posada zagrożona? „Podziękowałem za dwa dni spokoju”

Cały czas trwa również dyskusja dotycząca przyszłości Jana Urbana na stanowisku selekcjonera naszej kadry. Sam zainteresowany odnosi się do tej sprawa z typowym dla siebie poczuciem humoru.

– Po meczu z Rumunią pogratulowałem zwycięstwa drużynie i podziękowałem jej za dwa dni spokoju – przyznał Urban. – Tak jest w sporcie, wynik jest dobry albo zły, „góra” jest zadowolona albo nie. Chcielibyśmy i wygrywać, i wpuścić trochę świeżej krwi do zespołu – wydaje mi się, że robimy to, choć nie zawsze w takiej skali, jak chcieliby niektórzy. A jeśli chodzi o moją pozycję, cóż – prezes zapowiedział, że na analizę i rozmowę przyjdzie czas po czterech spotkaniach – zapowiedział selekcjoner.

Dziennikarze od razu zauważyli, że wsparcie dla jego pracy i misji w kadrze wyraził ostatnio Piotr Zieliński, ale i tutaj trener Urban postanowił podsumować to wszystko żartem.

Reklama

– Piotrek to inteligentny piłkarz. Dobrze się wypowiada o trenerze, bo po prostu chce grać – powiedział Urban. I przyznać trzeba, że to mu się udało…

Styl ma znaczenie. „Obyśmy nigdy tak nie grali”

Dyskusja dotycząca ewentualnego zwolnienia, porażka ze Szwecją i remis z Bośnią. Wszystko to może budzić wątpliwości i zachęcać trenera Urbana do chwycenia się innych sposobów na wyrwanie punktów rywalom. Selekcjoner chce jednak pozostać wierny swojej filozofii, co wyraźnie podkreśli podczas przedmeczowej konferencji.

– Nigdy nie będę grał bezpośrednio długą piłką z wiarą w jej zebranie. To nie jest moja filozofia, obyśmy nigdy takiej piłki nie pokazali, nie chcę jutro czegoś takiego – zaznaczył bardzo stanowczo. Z podobną mocą wybrzmiała jego deklaracja dotycząca Jakuba Kiwiora, który raczej nie powinien się martwić, że w najbliższej przyszłości wyląduje znów na lewej obronie, tak jak w pierwszym meczu z Bośnią i Hercegowiną.

– Wydaje mi się, że na lewej stronie nie zagra – chyba że z absolutnego przymusu – Kiwior. Wiemy już, że nie powinniśmy tej opcji wykorzystywać – stwierdził Urban.

Reklama

Wytłumaczył też nieco naokoło, dlaczego na tej stronie boiska wysokie notowania ma u niego Przemysław Frankowski. – Wystawiając tam Frankowskiego daję do zrozumienia Puchaczowi, że nie jestem tam z niego zadowolony. Ma więcej z pomocnika niż z obrońcy. Jeśli może grać tam Frankowski, to zagra, ale co jeśli nie będzie mógł? Zastanawiamy się, szukamy, mam już kogoś na myśli – rzucił enigmatycznie selekcjoner.

Kogo tam widzi? Niełatwo było ustalić…

– A już, rzucił papierek, to trzeba od razu go odwinąć – zażartował ze zgromadzonych w sali konferencyjnej trener Urban. – Zobaczymy – podsumował temat.

Na ten moment nasza kadra w trzech spotkaniach Ligi Narodów zgromadziła cztery punkty, które pozwalają jej wyprzedzać jedynie cieniującą w naszej grupie Rumunię, którą Biało-Czerwoni dopiero co rozbili 6:0.

Reklama

Fot. Newspix

1 komentarz
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Narodów

Reklama