Na kanale Weszło TV gościem był Arkadiusz Kamil Wójcik. W ostatnim czasie uwikłał się on w aferę SMS-ową wraz z trenerem Adrianem Siemieńcem i innym arbitrem, Pawłem Raczkowskim. Wójcik wrócił do sprawy w rozmowie z Kubą Białkiem i Wojciechem Górskim. Nie ma już nic do stracenia po dwuletnim zawieszeniu. Wspomniał między innymi, jak to po trzech tygodniach braku odzewu musiał podjąć w godzinę bardzo ważną decyzję.
Duży materiał z Arkadiuszem Kamilem Wójcikiem podzieliliśmy tekstowo na dwie części. W pierwszej mówi o:
- absurdalnym przesłuchaniu na Komisji Ligi
- tym, dlaczego odpowiedział Adrianowi Siemieńcowi
- brzydkich słowach Pawła Raczkowskiego na temat niepełnosprawnego syna
- opinii, że chciano się go pozbyć z PZPN
Przeczytaj: Sędzia Wójcik ostro o PZPN. „Miałem wrażenie, że odgrywamy scenę z Psów”
Wójcik na celowniku szefów. Abstrakcyjne zarzuty wobec sędziego
Przedziwne są argumenty, dlaczego Wójcik nie został wybrany szefem Kolegium Sędziów. Szokować może to, że arbitrem… nie dałoby się sterować. Zawieszony podkreślił, że chciał dokonać rewolucji, ponieważ ewolucje nie przynosiły zmian na lepsze.
– W Kolegium Sędziów pięć miesięcy czekali z wyborem. Argumenty przeciwko mnie na zarządzie, abym nie został przewodniczącym były takie. „Byle nie Wójcik”, „na Wójcika nic nie mamy”, „nie można nim sterować”, „powyrzuca wszystkich”. Mam na to świadków.
Od października 2025 do maja 2026 roku działo się bardzo wiele na drodze zawodowej Wójcika. Pomagały mu rozmowy ze ś.p. Jackiem Magierą. Na nowo znalazł pasję do swojej pracy.
Wójcik: Miałem wrażenie, że dobrze wykonywałem swoją prace przy VAR na meczach 1.Ligi ale nadal nie byłem wyznaczany do meczów Ekstraklasy, więc dzwoniłem i pytałem dlaczego? Słyszałem, że są inni. Pomimo tego, że w kolejce potrafiły być bardzo poważne błędy, a zmian nie było. https://t.co/Yu9g4qN2pS
— Weszło! (@WeszloCom) October 4, 2026
– Miałem bardzo dobry kontakt z trenerem Jackiem Magierą. Mówił mi, abym wrócił do tego, co kocham, bo sprawiało mi radość. „Rób to jak najlepiej, nie dawaj pretekstów, trochę się uspokój, maski opadną”. Tak zrobiłem (…) Nie chciałem przeszkadzać na szkoleniach, a np. pomóc jakiemuś młodszemu sędziemu na pierwszej lidze, dać mu z tego feedback. Pytania na szkoleniach były po to, aby zapytać, a nie być przeciwko komuś. Znaliśmy się z Marcinem (Borskim – MZ) 25 lat.
W trudnym czasie pomagał mu najbardziej znany polski sędzia. W środowisku dało się wyczuć, że Wójcik jest na uboczu i nie jest mile widziany.
– Szymon Marciniak zabrał mnie na mecz do Arabii Saudyjskiej. Chciał mi pomóc finansowo. Widział, że w meczach mnie nie ma. Fajnie zareagował. Wysyłano mnie na mecz do Olimpii Grudziądz, z całym szacunkiem, gdzie było 700 osób, a potem byłem na spotkaniu, gdzie było 65 tysięcy osób i grał Benzema. Szymon zabiera mnie na najważniejszy mecz w Arabii Saudyjskiej, gdzie przy złych decyzjach byłoby jedynie „nie przylatuj”.
Drobny uraz? Nie sędziujesz
Z czasem też zaczęły dziać się rzeczy kuriozalne. Drobny uraz na treningu był dla decyzyjnych świetnym powodem do tego, aby nie przyznać Wójcikowi meczu.
‼️CHCIELI MU WMÓWIĆ KONTUZJĘ?!
Wójcik: Miałem taką sytuację, że w połowie testu biegowego się poślizgnąłem i przewróciłem, ale wstałem i biegłem. Po jakimś czasie poczułem jakieś ukłucie więc stwierdziłem, że nie chcę ryzykować i że w niedzielę pobiegam, bo też miały być te biegi. Zapytałem Marcina Szulca o to i powiedział, że nie powinienem biec. Powiedziałem, że na spokojnie mogę i czy muszę to skończyć? On powiedział, że potrzebują sędziów do sędziowania, a nie biegania. Przychodzi obsada meczów i mnie nie ma. Dostałem informację od Maćka, że mnie nie ma bo mam kontuzję!. Ja się go pytam jaką kontuzję? Nic mi nie było. Potem dodał, że mam dużo meczów.
— Weszło! (@WeszloCom) October 4, 2026
– Brak w obsadach był dla mnie zrozumiały, kandydowałem spoza układu na szefa Kolegium Sędziów. Była Turcja (…) Pamiętam, wracałem zadowolony do domu po meczu pierwszej ligi, że dobrze posędziowałem. Czułem, że po takim to dostanę Ekstraklasę. Miałem trzy interwencje jako A VAR. Ocena: zero. Pytam Macieja Wierzbowskiego – czemu nie mam meczu na Ekstraklasie? „Bo są inni”. Ktoś robi pięć błędów, a za tydzień widzę, że sędziuje znowu.
– W połowie takiego testu poślizgnąłem się. Poczułem też ukłucie w Achillesie. Wolałem tego nie nadszarpnąć, stwierdziłem, że pobiegam sobie w niedzielę. Usłyszałem od Marcina: „My potrzebujemy sędziów do sędziowania, nie do biegania”. Maciek to samo mi odpowiedział.
– Potem w poniedziałek przychodzi obsada i pytam Maćka – czemu nie dostałem meczu? „Nie przebiegłeś testu, masz kontuzję.” Przecież rozmawialiśmy, mogłem w niedzielę to przebiec. Gdybym wiedział, pobiegałbym w niedzielę. „Ty i tak masz dużo meczów”.
Wójcik: Argumenty przeciwko mnie na zarządzie PZPN, żebym nie został przewodniczącym sędziów to:
– obojętnie, kto tylko nie Wójcik,
– na Wójcika nic nie mamy,
– nie można nim sterować,
– powyrzuca wszystkich.Mam na to świadków! https://t.co/XnRrCagtSp
— Weszło! (@WeszloCom) October 4, 2026
By podtrzymać formę, Wójcik sędziował choćby sparing drużyny z okręgówki z drużyny z A-klasy. Czuł się szykanowany. Gdy na horyzoncie pojawiła się możliwość wyjazdu służbowego do Japonii, ponownie pojawiły się problemy. To wtedy wyniknęła sytuacja z kuriozalnym tłumaczeniem Kolegium Sędziów, którego nie stać było na kupno drugiego biletu.
– W Japonii były problemy, jeśli chodzi o finanse (…) Nie wiadomo też, kiedy wysłano potrzebne dokumenty do wizy pracowniczej Japończykom. Środa o 12:00 powiedziano mi, że mam godzinę na to, aby wysłać dokumenty. Najprawdopodobniej zostały wysłane w piątek po południu. Miałem godzinę na decyzję, wylot za dziewięć dni. Nie płacić za nic. Rozmawiałem z moją Anią, a ona: „Ty zawsze marzyłeś o tej Japonii, powiedz, że się zgadzasz”. (…) Mówię później, że na 95 procent jadę.
– Spytałem jakie są kryteria wymiany polsko-japońskiej. Wiedziałem jedynie, że sędziowie FIFA. Kolejka od Wójcika zaczęła iść od nowa, niektórzy byli 2-3 razy, ja nie byłem nigdy. Po trzech tygodniach żadnej odpowiedzi, no i nagle telefon „masz godzinę na decyzję”. Padło, że „miałem się tylko dowiedzieć, czy ty możesz lecieć”. Wysłałem dokument PZPN w piątek, dotarło to do Japonii w poniedziałek. Japonia była momentem krytycznym.
– Ciągle była we mnie myśl, że od października do maja nie popełniłem ani jednego błędu. Może raz aut źle wskazałem (…) Może zaczęli się denerwować. „Sędziuje i błędów nie popełnia, może jak zrobi, to nie pojedzie na mecz”. Byłem przygotowany tak, by nikt nie mógł mi nic zarzucić. Tkanki tłuszczowej miałem osiem procent. Chciałem sędziować, mieć trochę spokoju, już nie być żadnym przewodniczącym.
Obejrzyj całą rozmowę z Arkadiuszem Kamilem Wójcikiem w Weszło TV!
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. X/Weszło