Mecz imienia pięknych goli. Portugalia w play-offach Ligi Narodów!

Maciej Bartkowiak

04 października 2026, 22:58 • 4 min czytania 1

Reklama
Mecz imienia pięknych goli. Portugalia w play-offach Ligi Narodów!

Portugalia jako pierwsza zakwalifikowała się do marcowych play-offów Ligi Narodów. Do awansu potrzeba było wygranej z Norwegią i tę na stadionie FC Porto udało się wyszarpać. Tak jak tydzień wcześniej w Oslo, Portugalczycy zwyciężyli 2:1, a gola na wagę trzech punktów strzelił Goncalo Ramos. Wcześniej do siatki trafiali defensorzy i to w jaki sposób!

Reklama

Portugalia jako pierwsza mogła zabukować sobie miejsce w przyszłorocznych play-offach Ligi Narodów. Wystarczyło pokonać Norwegię. A gdyby wygrała i jednocześnie w Cardiff Walia zremisowała z Danią, piłkarze Jorge’a Jesusa byliby już pewni pierwszego miejsca w grupie.

„Rozkręcili się… chłopcy”

Trzeba jednak przyznać, że pod koniec pierwszej połowy scenariusz awansu do ćwierćfinału już na dwie kolejki przed końcem fazy grupowej zaczął się oddalać.

Kristoffer Ajer zgarnął piłkę po wrzutce Martina Odegaarda z rzutu wolnego i stwierdził, że nie ma co kombinować. Przyfanzolił z powietrza sprzed pola karnego, a Diogo Costa nie miał najmniejszych szans na obronę tej bomby. Można się było spodziewać takiego golazo ze strony rzeczonego Odegaarda czy Antonio Nusy, ale stopera Brentfordu z tej strony nie znaliśmy. To był jego trzeci gol w narodowych barwach.

Reklama

Cudowne trafienie Ajera szybko jednak odeszło w niepamięć. Minęły dwie minuty i bombą sprzed szesnastki Selvika pokonał Joao Cancelo. Gracz Barcelony strzelił drugiego gola w ciągu trzech dni (wcześniej z Danią). Jeśli Tomasz Tułacz oglądał ten mecz, to pewnie łagodnie się uśmiechnął, ponieważ Nuno Mendes asystę przy tym golu zaliczył… po wrzutce z autu. I to z drugiej strony boiska! Gospodarze na tę bramkę zasługiwali. Paradoksalnie Norwegia na prowadzenie wyszła w momencie największej w pierwszej połowie dominacji Portugalczyków.

Reklama

Haaland postraszył, ale kibiców City

Żeby nie było tak słodko, oprócz dwóch bramek Cancelo na tym zgrupowaniu złapał jeszcze dwa żółtka. Przez napomnienie za taktyczny faul na Nusie jeszcze w pierwszym kwadransie ominie go domowy mecz z Danią. Wrócić będzie mógł trzy dni później w Cardiff. Parę minut po przerwie prawy obrońca pokusił się na dublet, jednak tym razem zastępujący Nylanda Selvik zatrzymał jego silny strzał na bliższy słupek. Kolejnej okazji do premierowego dubletu w kadrze już nie było, bo chwilę później Jesus zdecydował o zastąpieniu go Diogo Dalotem.

Mało brakowało, a mielibyśmy powtórkę z rozrywki – bramkę dla gości mimo okresu sporej przewagi Portugalczyków. Tym razem swoją okazję miał Haaland, ale skończyło się na strzale wzdłuż linii końcowej. Kilka minut później mieliśmy niepokojące obrazki, gdyż wyraźnie kulejący snajper Manchesteru City poprosił o zmianę. Problem zdawał się być poważny, ponieważ jeszcze przed zejściem nie było z jego strony choćby próby podbiegnięcia do rozgrywających od tyłu piłkę rywali. Haalanda zastąpił rówieśnik z Crystal Palace – Strand Larsen.

Reklama

Nic dwa razy się nie zdarza?

Jeżeli ktoś oglądający to spotkanie musi rano wcześnie wstać, druga połowa mogła utulić taką osobę do snu. W końcu w ostatni kwadrans wchodziliśmy z zaledwie jednym celnym uderzeniem – wyżej wspominanym Cancelo. Poza tym było jeszcze dziesięć prób, z których łączne xG wyniosło zawrotne 0,54. Już zanosiło się więc na podział punktów, ale tak jak przed tygodniem w Oslo, Goncalo Ramos strzelił zwycięskiego gola na 2:1. Wszelkie brawa należą się Vitinhi, który posłał znakomite podanie górą za linię obrony do Joao Felixa.

Choć Francisco Conceicao wyciągnął pomocną dłoń do rywali (złapał kuriozalną czerwoną kartkę), to Norwegowie do remisu doprowadzić już nie zdołali. A o jakiej kuriozalnej czerwonej kartce mowa? Skrzydłowy Juventusu nie mógł pogodzić się, że sędzia nie podyktował karnego po jego starciu z Ostigardem.

Jak już komuś należał się karny, to chwilę później Norwegii za zatrzymanie Schjelderupa przez Dalota. Maurizio Mariani stwierdził, że wystarczy już tych pretensji i pokazał Conceicao żółtko. 23-latek nie miał jednak dość, więc znów został napomniany.

Reklama

Wygrana jest, a zatem wiadomo już, że Portugalia eliminacje do Euro 2028 rozpocznie dopiero we wrześniu. W marcu czeka ją bowiem dwumecz o półfinał Ligi Narodów. To najbardziej utytułowana reprezentacja w historii tych rozgrywek. Wygrała dwie spośród czterech rozegranych przedtem edycji – inauguracyjną w 2019 roku i ostatnią w 2025 roku. Teraz pozostaje jedynie przyklepać pierwsze miejsce w grupie, które daje rozstawienie w ćwierćfinale. Wystarczy do tego punkt przeciwko Danii na początek listopadowego zgrupowania.

Tymczasem Norwegia z uwagi na porażkę z Walią zajmuje ostatnie miejsce w grupie IV.

Portugalia – Norwegia 2:1 (1:1)

  • 0:1 – Kristoffer Ajer ’36
  • 1:1 – Joao Cancelo ’38
  • 2:1 – Goncalo Ramos ’79
Reklama

fot. Newspix

1 komentarz
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Narodów

Reklama