Zaskakująca decyzja Urbana. Awaryjne powołanie do reprezentacji Polski

Jan Broda

Autor:Jan Broda

26 września 2026, 14:19 • 2 min czytania 20

Reklama
Zaskakująca decyzja Urbana. Awaryjne powołanie do reprezentacji Polski

Coraz mniej rozumiemy z wyborów personalnych Jana Urbana. Selekcjoner argumentował przed zgrupowaniem, że nie będzie ryzykował zdrowiem Oskara Pietuszewskiego, który dopiero co wrócił do treningów po kontuzji. Teraz, dzień po remisie 0:0 z Bośnią i Hercegowiną, Urban w trybie awaryjnym jednak powołał skrzydłowego FC Porto. 

Reklama

O tej nagłej i niespodziewanej decyzji PZPN poinformował w oficjalnym komunikacie:

– Selekcjoner reprezentacji Polski Jan Urban poinformował o dodatkowym powołaniu dla Oskara Pietuszewskiego (FC Porto) na trwające zgrupowanie kadry narodowej – czytamy. – Przed biało-czerwonymi spotkania ze Szwecją (28 września), Rumunią (2 października) oraz Bośnią i Hercegowiną (5 października) – dodano.

Reklama

Urban podjął pilną decyzję. Pietuszewski jednak w kadrze

To o tyle zaskakujące, że powołania dla Pietuszewskiego jeszcze do niedawna nie spodziewał się nawet sam Urban. Selekcjoner, logicznie zresztą, argumentował, że nie chce ryzykować zdrowiem 18-latka, który dopiero co wrócił do zdrowia po kontuzji. Przypomnijmy, wychowanek Jagiellonii w trakcie letniego okresu przygotowawczego nabawił się urazu mięśniowego i stracił początek sezonu. Pietuszewski powrócił do składu FC Porto dopiero w ostatnim meczu z Benficą (3:1), gdy wszedł na boisko na końcowe pięć minut.

– Oskar Pietuszewski nadal nie jest w pełni zdrowy, w Porto na niego chuchają i dmuchają. My nie będziemy chcieli ryzykować zdrowia Oskara – tłumaczył Jan Urban w programie „Oko w Oko” na antenie TVP Sport. Od tamtych słów minął tydzień, Polska zdążyła już zagrać paździerz z Bośniakami, a Urban zmienić zdanie i jednak powołać Pietuszewskiego na kolejne spotkania w Lidze Narodów.

Pietuszewski jak dotąd ma na swoim koncie cztery występy w barwach reprezentacji Polski. Zadebiutował w barażach o awans do finałów mistrzostw świata z Albanią i Szwecją, a następnie uczestniczył również w majowo-czerwcowym zgrupowaniu.

Reklama

Fot. Newspix

20 komentarzy
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama