Selekcjoner Bośni i Hercegowiny przed najbliższym spotkaniem z reprezentacją Polski pokusił się na dość nietypowe wyznanie. Na konferencji prasowej został zapytany o dyskusje, jaka pojawiła się wokół powołań Jana Urbana i przyznał, że bardzo dobrze rozumie sytuacje swojego przeciwnika. Stwierdził, że kiedyś miał podobne problemy w swoim kraju.
Praktycznie jak zwykle wybuchła burza po ogłoszeniu powołań. Mówi się przede wszystkim o pominięciu Karola Czubaka, Bartosza Mazurka czy Michała Gurgula. Na konferencji prasowej na Stadionie Narodowym przed pierwszym meczem nowej edycji Ligi Narodów został o to zapytany selekcjoner reprezentacji Bośni i Hercegowiny. Sergej Barbarez przyznał, że współczuję Janowi Urbanowi, bo sam musiał mierzyć się z podobnym głosami w swoim kraju.
– Sam przez to przechodziłem, jest to część naszej pracy. W Polsce piłka nożna jest sportem numer jeden, podobnie jak w naszym kraju, a to niesie ze sobą odpowiedzialność. My jednak wiemy, co robimy i na czym polega nasza praca. Współczuję mu, ale to nie jest nasza sprawa, aby zajmować się sprawami związanymi z mediami. Nie śledziłem zresztą dokładnie tej sytuacji, ponieważ dla mnie najważniejsza jest nasza reprezentacja – stwierdził Bośniak na konferencji prasowej, cytowany przez WP Sportowe Fakty.
Polacy nie mają co liczyć na taryfę ulgową. „Rozpoczniemy w najmocniejszym zestawieniu”
Jan Urban w ostatnim czasie narzekał, że dzięki grze na mistrzostwach świata inni selekcjonerzy mieli więcej czasu do pracy ze swoimi zawodnikami, gdy Polacy byli już na wakacjach. Bośniacy w przeciwieństwie do Polaków na mundial pojechali i nawet wyszli z grupy kończąc swoją przygodę na 1/16 finału, gdzie zbyt mocni okazali się reprezentanci Stanów Zjednoczonych.
Barbarez przyznaje, że te tygodnie spędzone na turnieju powinny zaprocentować, jednak nie jest to jeszcze gwarancja sukcesu.
– To, że podczas mistrzostw świata mieliśmy więcej czasu, aby wspólnie pracować i być razem, może być dla nas bardzo korzystne. Nie oznacza to jednak, że z tego powodu wszystko będzie szło po naszej myśli.
I dodaje, że reprezentacja Polski zdecydowanie nie powinna nastawiać się na łatwy mecz. Selekcjoner Bośni i Hercegowiny zapowiada, że ma zamiar odważnie wyjść na przeciwnika i najprawdopodobniej wystawi na to spotkanie swój najmocniejszy możliwy skład.
– Będziemy grali odważnie. Szanujemy przeciwnika, ale będziemy szukać swoich okazji. Jeśli chodzi o zmiany w składzie, nigdy nie wychodziło nam to najlepiej, dlatego najprawdopodobniej rozpoczniemy spotkanie w najmocniejszym zestawieniu, choć nie jest to jeszcze pewne.
Poza meczami na mistrzostwach świata, Bośniacy ostatni raz przegrali jeszcze w 2025 roku w spotkaniu eliminacyjnym z Austrią. Do mundialu odnieśli cztery zwycięstwa oraz zanotowali tyle samo remisów. Zdecydowanie tym najważniejszym starciem było pokonanie Włochów w serii rzutów karnych w finale baraży.
Początek spotkania na Stadionie Narodowym już 25 września o 20:45. Kilkanaście dni później dojdzie do rewanżu w Zenicy. Po drodze obie ekipy zmierzą się jeszcze z Rumunią i Szwecją.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix