Święto sportu w Kielcach. Jak odbudował się polski boks olimpijski

Patryk Idasiak

22 września 2026, 08:00 • 10 min czytania 15

Reklama
Święto sportu w Kielcach. Jak odbudował się polski boks olimpijski

Są takie dwa dni w kalendarzu, kiedy zjeżdżają się w jedno miejsce pasjonaci boksu z całej Polski. Kilka tysięcy osób mogło zbić piątkę i zrobić sobie zdjęcie z Krzysztofem „Diablo” Włodarczykiem, Dariuszem „Tigerem” Michalczewskim czy Andrzejem Gołotą. Coraz więcej młodych adeptów uprawia tę dyscyplinę, a sukces Julii Szeremety ogromnie zwiększył zainteresowanie. – Mamy teraz takie warunki, że pięściarze nie muszą uciekać na zawodowstwo – mówi nam Grzegorz Nowaczek, prezes Polskiego Związku Bokserskiego. 

Reklama

Jeśli ktoś kocha boks, to czeka cały rok na dwa wyjątkowe dni, kiedy wszyscy spotykają się w jednym miejscu. Szkółki, zawodnicy, trenerzy, działacze, sportowi idole, sponsorzy, Wojsko Polskie. Wszyscy mają wtedy swój czas, prawdziwe wielkie święto. Od razu zaznaczają ten termin w kalendarzu na czerwono, bo nie można przepuścić takiej okazji. Taka jest też idea – przyjeżdżają tam ludzie, którzy poświęcają prywatny czas i pieniądze. Kiedy zobaczą, że setki pozostałych robią dokładnie to samo, to ta motywacja – po chwilach zwątpienia – jest jeszcze większa.

Bo sukces rodzi się właśnie na tych obdartych, małych i starych halach. Tam, gdzie rodzic po raz pierwszy przyprowadza dziecko.

Julia Szeremeta bardzo pomogła boksowi olimpijskiemu

W Kielcach 18-19 września odbyło się VI Forum Polskiego Boksu i Międzynarodowe Targi Branży Bokserskiej. Na wielkiej hali rozstawionych zostało kilka ringów, gdzie sparowali najmłodsi. Szacowano, że nawet do 10 tysięcy uczestników wzięło w tym udział, ale to chyba liczba przeszarżowana. Było pewnie bliżej czterech, do pięciu tysięcy. Mieliśmy wiele stoisk mniej lub bardziej związanych z amatorskim boksem – od producentów sprzętu po rzeczy związane z technologią treningową czy zabawy dla najmłodszych. Tych jest coraz więcej po sukcesie olimpijskim.

Sukces Julii bardzo pomógł jeżeli chodzi o całą dyscyplinę – przede wszystkim finansowanie przez Ministerstwo Sportu czy większe zainteresowanie społeczeństwa. Chociaż tak naprawdę boks kobiecy był bardzo popularny jeszcze przed tym srebrem. Dziewczyny zdobywały medale na mistrzostwach Europy, świata, ale oczywiście po sukcesie Julii liczba ta zwiększyła się gdzieś mniej więcej o 40% trenujących dzieci – powiedział nam Grzegorz Nowaczek.

Reklama

Szeremetę przecież mało kto znał, a sukces olimpijski zapewnił jej sponsorów i godne życie. A przede wszystkim taką rozpoznawalność, że zainspirował młodsze pokolenia. Ci widzą, jaki szał zapanował wokół polskiej medalistki, jak ogromną zyskała popularność i też o czymś podobnym marzą. Jeden turniej sprawia przecież, że zapisujesz się na kartach historii, a my na medal czekaliśmy od 1992 roku i brązu Wojciecha Bartnika.

Ani z Szeremetą, ani z Damianem Durkaczem, ani Agatą Kaczmarską młodzi adepci nie mogli się jednak spotkać, ale nie dlatego, że ci nie chcieli przyjechać, bo zrobiliby to z ogromną przyjemnością. Po prostu dokładnie w tym momencie odbywają się mistrzostwa Europy w boksie, a my – uwaga – mamy reprezentantów w aż 19 na 20 kategorii. Więcej wystawiła tylko Rosja i Ukraina. W Europie jesteśmy potęgą. Problem zaczyna się już później. Obecnie świat nie ma podjazdu do Uzbekistanu.

To jest absolutny fenomen, który poniekąd Polska zaczyna kopiować.

Reklama

Uzbekistan jest w tej chwili najmocniejszą federacją na świecie. To małe państwo, które postawiło bardzo dużo na szkolenie szerokich kadr w każdej grupie wiekowej. Pieniądze pieniędzmi, ale tam jest nowy system szkolenia – zawodnicy zasuwają i przez sport mogą się dalej wybić i to staje się też sposobem na życie. Finansowanie, szkolenie i determinacja – to musi iść w parze. Musimy iść tym tropem i już nawet to zaczęliśmy – trener Dylak został coachem od kadry męskiej i żeńskiej, ujednoliciliśmy system szkolenia od najmłodszych lat, a więc od młodzika do juniora i to przynosi efekty. Do tego mamy jeszcze Polską Ligę Boksu i wygrywamy z najlepszymi na świecie. 

Żeby wywalczyć taką kwalifikację, trzeba po pierwsze być najlepszym w Polsce, a po drugie zdobyć medal na MŚ 2027. Jeśli to się nie uda, pozostaje jeszcze Turniej Europejski, który odbędzie się w Turcji. A jeśli i tu się nie powiedzie, to trzeba pokonywać bardzo długą drabinkę na Pierwszym Światowym Turnieju Kwalifikacyjnym – on z kolei będzie miał miejsce na Węgrzech. Na pewno pomaga fakt, że dany kraj może wystawić tylko jednego reprezentanta, a więc nie trzeba bić się z pięcioma potężnymi Uzbekami, pięcioma Rosjanami czy Kazachami. Liczba takich miejsc w danej kategorii wagowej to maksymalnie 22 (tyle było w kat. Julii Szeremety w 2024 roku), ale są też takie, gdzie startuje po 16 czy 17.

Jestem bardzo zadowolony z progresu kadry męskiej i żeńskiej, bo widać jak mocno trenują. Nicolas Pawlik, młody zawodnik, na mistrzostwach Europy właśnie zrobił niespodziankę, wygrywając z mistrzem europy z Ukrainy, faworytem kategorii. Nie jesteśmy anonimowi i stajemy się partnerem w strukturach europejskich, a nie chłopcami do bicia – mówi Nowaczek.

Reklama

Prezes Grzegorz Nowaczek. Fot. Newspix

Wielka pomoc Wojska Polskiego

Aneta Rygielska, Julia Szeremeta, Agata Kaczmarska, Damian Durkacz – wszyscy najlepsi polscy bokserzy to wojskowi. Trzy wymienione pięściarki wywalczyły medale na mistrzostwach świata w Liverpoolu w 2025 roku. Wojsko odgrywa bardzo dużą rolę w kształtowaniu polskich bokserów i bokserek olimpijskich. Zapewnia byt finansowy, etat i pozwala na treningi. Grzegorz Nowaczek uważa, że odchodzimy od trendu przechodzenia na zawodowstwo, a sport olimpijski staje się coraz większą trampoliną do sukcesu.

Uważam, że może parę lat temu rzeczywiście były to duże pieniądze, ale teraz stworzyliśmy takie warunki, że pięściarze nie muszą uciekać na zawodowstwo, wręcz przeciwnie – proszę zobaczyć, ilu teraz boksuje w naszej Polskiej Lidze Boksu zawodowców. Przychodzą do nas, by wrócić do boksu olimpijskiego. Po pierwsze, mają cykliczność ligowych startów, po drugie to są dobre pieniądze, po trzecie etaty w wojsku.

Pierwsza sprawa to Centralny Wojskowy Zespół Sportowy – tu, gdzie jest Durkacz, Kaczmarska, Szeremeta, Rygielska, Marcinkowskaa. Do tego są też sportowcy w jednostkach na terenie całej Polski i oni – zgodnie z uchwałą – mogą 180 dni w ciągu roku trenować w klubach, co też jest ogromną motywacją. Trenują, mają wypłaty, zabezpieczenie finansowe. Wsparcie Wojska Polskiego jest znaczące i daje stabilność naszym pięściarzom.

Reklama

To było też widoczne w Kielcach, gdzie podziękowania odbierał generał Marek Sokołowski. Na ringu odbył się pokaz dynamiczny walki wręcz z udziałem żołnierzy 25. Brygady Kawalerii Powietrznej z Tomaszowa Mazowieckiego. Oprócz tego dumnie przed halą prezentowały się wozy bojowe. Czuć było po prostu, że Wojsko Polskie jest nierozerwalnie związane z boksem olimpijskim i to się długo nie zmieni. Chyba żaden sport w Polsce nie ma takiego wojskowego wsparcia.

Fot. Polski Związek Bokserski 

Program młodych następców

Jak w takim razie wyszkolić medalistę olimpijskiego? Tak naprawdę dopiero za kilka lat okaże się, jak jednolity system szkolenia i wzrost zainteresowania boksem wśród dzieci na to wpłynie. Rozpad Związku Radzieckiego, Czechosłowacji czy Jugosławii sprawił, że też dużo trudniej jest o samą kwalifikację olimpijską. Kiedyś ZSRR wystawiał po prostu najlepszych reprezentantów, teraz taka Ukraina, Kazachstan, Gruzja, Azerbejdżan czy najpotężniejszy w boksie Uzbekistan grają „na siebie” i każdy walczy o osobną przepustkę.

Reklama

Mamy program akademia Boksu Olimpijskiego. I jest on dedykowany dzieciom od ósmego do dwunastego roku życia. To są tzw. adepci. W tej chwili mamy w Polsce mamy ponad 130 klubów, które biorą w tym udział, co daje 2000 dzieciaków. Bardzo dużo trenujemy ogólnorozwojówki, ćwiczeń ukierunkowanych, jakieś lekkie sparingi w dużych rękawicach i to już jest materiał przygotowany, kiedy w wieku 13 lat przechodzą do kategorii młodzik, następnie jest kadet, junior i dopiero idzie to do kariery seniora – opowiada o systemie prezes PZB.

Właśnie między innymi dla tych najmłodszych organizowane jest takie wydarzenie, jak VI Forum i Międzynarodowe Targi Branży Bokserskiej, które odbyło się w Kielcach i zapowiedziano już, że Targi Kielce oraz Polski Związek Bokserski podpisały umowę o dalszej współpracy. Taki nastolatek ma okazję dotknąć, poprzebywać z legendami, zrobić sobie zdjęcie ze specjalnie zaproszonymi mistrzami świata – w tym roku byli to Dariusz Michalczewski, Krzysztof Włodarczyk oraz Andrzej Gołota.

Andrzej Gołota oblegany przez młodych fanów. Fot. Polski Związek Bokserski 

Reklama

Andrzej Gołota to przecież zresztą także medalista olimpijski z Seulu. Następnie był Wojciech Bartnik w Barcelonie, a później długo, długo nikt. Dlaczego? Tłumaczy nam Grzegorz Nowaczek:

Nie mieliśmy 32 lata medalu olimpijskiego, ale proszę zobaczyć, że było w tym czasie sześciu mistrzów świata wychowanych przez Polski Związek Bokserski. To byli kadrowicze, mistrzowie Polski, których szkoliliśmy przez wiele, wiele lat, ale Pan Andrzej Wasilewski przychodził i zabierał gotowego zawodnika. To bardzo szkodziło boksowi olimpijskiemu, a wcale to nie były jakieś wielkie pieniądze. Włodarczyk, Różański czy Głowacki się wybili i zarobili, ale dużo było też takich, którzy zostali zmarnowani, a w boksie olimpijskim mogli zrobić więcej. 

Akademia Olimpijska funkcjonuje od 2018 roku i już przynosi sukcesy choćby na mistrzostwach Europy. Zawodnicy szkoleni od młodzika przywieźli stamtąd dziewięć medali. Dobrym przykładem wielkiego talentu jest Fabian Urbański, którego rekord bokserski świeci się niemal cały na zielono, a w Polskiej Lidze Boksu nie jest go w stanie nikt pokonać. To największy polski bokserski talent i perełka – młodzieżowy mistrz świata z 2023 roku i Europy z 2025. Powoli przechodzi w wiek seniora, a trenował już od młodzika. Jest świadomy i pewny siebie.

W TVP Sport mówił, że chce zostać legendą boksu olimpijskiego, a później zawodowego.

Reklama

Wszystko po to, żeby sukces Julii Szeremety nie był wspominany jako jednorazowy wystrzał, geniusz indywidualny, odstępstwo od szkolenia, wybryk natury. Na scenie wszyscy dziękowali prezesowi Nowaczkowi za to, co zrobił dla polskiego boksu. Przede wszystkim bokserzy mogą się mierzyć co tydzień w rozgrywkach ligowych. Laicy nie mogą mieć pojęcia, że coś takiego w Polsce istnieje. Mamy drużyny z Kielc, Wałbrzycha, Knurowa, Torunia i kilku innych miast – w sumie jest ich osiem. Polska Liga Boksu została wznowiona po 21 latach.

Pojedynkują się w dziewięciu kategoriach wagowych – za jeden wygrany są dwa punkty. Można więc maksymalnie wygrać 18:0, a minimalnie 10:8. Najlepszą drużyną w Polsce jest obecnie ta z Kielc, gdzie właśnie odbył się wspomniany event. Najważniejsze jest jednak to, że bokserzy mogą toczyć oficjalne pojedynki co tydzień. Co innego sparować czy wyjeżdżać na międzynarodowe turnieje, a co innego mieć regularną, narodową ligę. To z pewnością duży sukces urzędującego prezesa.

Reklama

„Boks zawsze był bezpieczny”

W 2024 roku, dosłownie dwa-trzy miesiące od sukcesu Szeremety, PKOl otrzymał niepokojący list. Boks nie znalazł się w programie olimpijskim na 2028 rok. Chodziło o politykę, ale też wszystkich po prostu bulwersował albo wręcz męczył fakt, że mówiło się głównie przez pryzmat kontrowersji związanej z płcią. Imane Khelif oraz Lin Yu-Ting zdobyły złote medale, ta druga pokonała Szeremetę w walce o złoto. O boksie było głośno, ale w bardzo negatywnym kontekście.

Włoszka Angeli Carini powalczyła z Khelif tylko 46 sekund i nie miała zamiaru dłużej. Nikolina Gajić, serbska bokserka, opowiadała z kolei, że walka była dla niej najbardziej traumatyczna w życiu, a Khelif jest – jak to określiła – „że tak powiem najsilniejszą kobietą”.

Znamy te zawodniczki i wiedzieliśmy o tym, jaka jest sytuacja. One niecałe dwa lata wcześniej zostały zawieszone, bo nie przeszły testu płci. Później nigdzie nie startowały i nagle zostały dopuszczone do kwalifikacji do igrzysk olimpijskich. Bez testów, by jednak mogli zmienić badania i powiedzieć, że to są w stu procentach kobiety – mówił trener Tomasz Dylak świeżo po sukcesie swojej podopiecznej, choć i tak starał się gryźć w język.

Julia Szeremeta i Tomasz Dylak

Reklama

Tomasz Dylak odpowiada teraz za całą kadrę seniorów.

Ale nie będziemy już do tego tematu wracali. Dodajmy tylko celem uzupełnienia, że w maju 2025 r. World Boxing, czyli nowy międzynarodowy organ zarządzający boksem, ogłosił wprowadzenie testów weryfikacji płci dla wszystkich sportowców biorących udział w wydarzeniach sankcjonowanych przez tę grupę. W ogłoszeniu wyraźnie wyróżniono Khelif, stwierdzając, że nie będzie mogła rywalizować, dopóki nie przejdzie testów płciowych w celu udowodnienia braku genu SRY.

W sierpniu 2025 roku odwołała się od decyzji World Boxing, ale Sportowy Sąd Arbitrażowy odrzucił jej wniosek o zawieszenie decyzji do czasu rozpatrzenia sprawy. Przez to nie wystartowała na mistrzostwach świata. W CNN deklarowała, że ma rzeczywiście wysoki poziom testosteronu, który obniża z pomocą lekarza. 23 kwietnia w paryskiej Salle Wagram miała stoczyć pierwszą w życiu zawodową walkę, ale uniemożliwiła to kontuzja. 

– Zawsze byłem spokojny o boks olimpijski i był on bezpieczny. Mimo tych wszystkich wahań, byłem przekonany od zawsze, że ten sport będzie na igrzyskach. Tu chodziło o politykę, bo prezesem federacji był i jest Rosjanin, dlatego też powstał World Boxing. IBA zresztą dalej funkcjonuje, ale widzę, że bardziej poszła w boks zawodowy. My jesteśmy w federacji World Boxing, która jest uznana przez Komitet Olimpijski i dzięki temu możemy startować w igrzyskach – podkreśla Nowaczek.

Reklama

Zatem sytuacja wokół boksu olimpijskiego jest już bardziej spokojna. Do rozdania w Los Angeles będzie 14 złotych medali – po siedem w męskich i żeńskich kategoriach. O krążki może być jednak trudniej, bo do rywalizacji wraca Rosja. Dlatego zresztą trener Dylak zdawał sobie sprawę, że obecnie odbywają się najtrudniejsze mistrzostwa Europy od lat, co jest dla nas poważnym sprawdzianem. Następnie dojdzie jeszcze światowa śmietanka – Kazachstan, Uzbekistan, mocne są też Indie i Brazylia.

Po to jednak szkoli się w Polsce od najmłodszych lat i po to ten sport się rozwija, żeby tych najlepszych pokonywać.

Fot. Newspix

15 komentarzy
Patryk Idasiak

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Piłka nożna

Szef La Liga nie ma wątpliwości: Real nie przegrał przez sędziego

Jan Broda
4
Szef La Liga nie ma wątpliwości: Real nie przegrał przez sędziego

Boks

Reklama
Boks

Michał Cieślak mistrzem świata w boksie! Pas dostał… bez walki

Sebastian Warzecha
9
Michał Cieślak mistrzem świata w boksie! Pas dostał… bez walki
Boks

Sensacyjna wygrana Polaka! Sędziowie i tak próbowali go okraść

Kacper Korpak
6
Sensacyjna wygrana Polaka! Sędziowie i tak próbowali go okraść
Boks

Tragedia przed domem. Nie żyje były mistrz świata

Marcin Długosz
8
Tragedia przed domem. Nie żyje były mistrz świata
Boks

„Mariusz to twardy facet”. Fury pokonał i komplementował Wacha

Sebastian Warzecha
10
„Mariusz to twardy facet”. Fury pokonał i komplementował Wacha