Ekstraklasa 9. Kolejka

Lukasz Sekulski 44"
Saïd Hamulic 90"

Twierdza Lubin padła. Wisła pokazała niewiele, ale na Zagłębie wystarczyło

Michał Kołkowski

20 września 2026, 17:12 • 4 min czytania 9

Reklama
Twierdza Lubin padła. Wisła pokazała niewiele, ale na Zagłębie wystarczyło

Jeżeli nie kochasz Ekstraklasy, kiedy Zagłębie Lubin gra z Wisłą Płock, to nie zasługujesz na nią, gdy Jagiellonia Białystok zagra z Legią Warszawa. Co tu dużo gadać, nie była to wykwintna przystawka przed niedzielnym daniem głównym. No ale Nafciarze o przebiegu spotkania bardzo szybko zapomną, a skoncentrują się na świętowaniu zwycięstwa. I to chwalebnego, bo – uwaga, uwaga, prosimy o fanfary! – zostali pierwszym zespołem w tym sezonie ligowym, który pokonał Miedziowych na ich stadionie. Twierdza Lubin padła. 

Reklama

Summa summarum był to zresztą zasłużony triumf Płocczan. Może i niezbyt spektakularny, ale tak – zasłużony.

Zagłębie Lubin – Wisła Płock 0:2. Sekulski się odblokował

Pierwsza połowa spotkania przebiegała dokładnie tak, jak można było przypuszczać: mnóstwo chaosu, łatwo traconych piłek, bardzo bezpośredniego grania. Obie ekipy uzbierały przed przerwą w sumie blisko 20 przewinień, a sędzia pokazał piłkarzom aż trzy żółte kartki, mimo że i tak wysoko ustawił poprzeczkę tolerancji na twardą grę. Ale musimy uczciwie przyznać, że spodziewaliśmy się widowiska toczonego w wolniejszym tempie. Tymczasem mecz był w miarę żwawy, głównie za sprawą gości. Miedziowi próbowali po swojemu szarpać, szukać stałych fragmentów gry, ale Wisła nie przyjęła warunków zaproponowanych przez gospodarzy.

Skleciła kilka zupełnie przyzwoitych, szybkich akcji i – co do zasady – była stroną przeważającą. Co w gruncie rzeczy można traktować w kategoriach małej niespodzianki, ostatecznie Zagłębie przystąpiło do tego meczu z szóstego, a Nafciarze z trzynastego miejsca w ligowej tabeli.

Podobać w szeregach gości mógł się między innymi Łukasz Sekulski – nadzwyczaj aktywny, niewygodny dla obrońców, cały czas szukający sobie przestrzeni w polu karnym. Widać było, że doświadczony snajper pragnie wreszcie rozpocząć strzelanie w bieżącym sezonie Ekstraklasy, bo dotychczas pokonał bramkarza jedynie w pucharowej potyczce z niżej notowanym Wikędem Luzino. No i 35-latek dopiął swego tuż przed końcem pierwszej odsłony spotkania.

Reklama

Świetnie się urwał spod krycia Ławniczaka, choć wydaje się, że Alomerović mógł i powinien był tę piłkę po prostu przeciąć.

Zresztą całej akcji Wisły w ogóle by nie było, gdyby 20-letni Szymon Łyczko nie stracił nieodpowiedzialnie piłki niemalże na wysokości szesnastego metra. Trener Ojrzyński pewnie wytarga go za to za ucho, tym bardziej że Łyczko nie wyglądał też na zainteresowanego natychmiastową naprawą swojej pomyłki.

Reklama

Hamulić dobił Miedziowych

Z kolei Wisła Płock po przerwie całkowicie straciła zainteresowanie dalszymi atakami na bramkę gospodarzy.

Plan Adama Majewskiego na drugą połowę był prosty jak budowa cepa: zabetonować dostęp do własnego pola karnego i jakoś dotrwać do ostatniego gwizdka arbitra z jednobramkowym prowadzeniem w garści. Jasne, raz czy drugi Nafciarze wyszli z kontrą, ale były to wypady tak niemrawe i tak skromne liczebnie, że Zagłębie radziło sobie z nimi bez najmniejszych trudności. Miedziowi sami mieli zatem pełne pole do popisu w ofensywie. Nic, tylko atakować.

I znowu się przekonaliśmy, jak nędznie Zagłębie sobie w takich okolicznościach – tylko w teorii sprzyjających – radzi. Długie dośrodkowanie (najlepiej ze stałego fragmentu) na zadymę w szesnastce Wisły – to był w zasadzie jedyny konkretny, powtarzalny pomysł gospodarzy na doprowadzenie do wyrównania. Parokrotnie udało się w ten sposób narobić zamieszania pod bramką Rafała Leszczyńskiego, ale koniec końców przyjezdni przy odrobinie szczęścia wychodzili z tych opresji obronną ręką. Ich defensywy nie przełamał także Marcel Reguła, a wprowadzony z ławki Sebastian Kerk tym razem bardziej szkodził zespołowi, niż mu pomagał.

No po prostu nie kleiła się Zagłębiu gra, a ekipa z Płocka nie wykonywała żadnych fałszywych ruchów w defensywie.

Reklama

Nie było to piękne, ale wypada docenić. Dlatego ostatecznie Miedziowi nic nie wcisnęli, za to wcisnął – trochę z zaskoczenia – Said Hamulić. A raczej należałoby napisać: pieprznął. I przypieczętował w ten sposób wyjazdowe zwycięstwo Wisły. Jej drugą wygraną z rzędu w Ekstraklasie.

Jak na drużynę, która miesiąc temu przerżnęła 0:5 z GKS-em Katowice – duża rzecz.

Reklama

 

fot. NewsPix.pl

Reklama
9 komentarzy
Michał Kołkowski

Za cel obrał sobie sportretowanie wszystkich kultowych zawodników przełomu XX i XXI wieku i z każdym tygodniem jest coraz bliżej wykonania tej monumentalnej misji. Jego twórczość przypadnie do gustu szczególnie tym, którzy preferują obszerniejsze, kompleksowe lektury i nie odstraszają ich liczne dygresje. Wiele materiałów poświęconych angielskiemu i włoskiemu futbolowi, kilka gigantycznych rankingów, a okazjonalnie także opowieści ze świata NBA. Najchętniej snuje te opowiastki, w ramach których wątki czysto sportowe nieustannie plączą się z rozważaniami na temat historii czy rozmaitych kwestii społeczno-politycznych.

Rozwiń
[email protected]

Informacja o meczu

Data:
niedziela, 20 września 2026 14:45
Sędzia:
Marcin Szczerbowicz, Poland

Najnowsze

Reklama
La Liga

Atletico rządzi na Metropolitano! Koszmar Realu w derbach trwa

Jan Broda
6
Atletico rządzi na Metropolitano! Koszmar Realu w derbach trwa

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

LIVE: Legia wciąż niepokonana! Wielka kontrowersja z udziałem sędziego

Mikołaj Duda
88
LIVE: Legia wciąż niepokonana! Wielka kontrowersja z udziałem sędziego
Ekstraklasa

Sanchez odpowiedział Urydze: Nie mam nic przeciwko Wiśle

Jan Broda
10
Sanchez odpowiedział Urydze: Nie mam nic przeciwko Wiśle