Papszun nie jest ulubieńcem Bobicia. „Nie jestem fanem sposobu gry”

Mikołaj Duda

19 września 2026, 20:35 • 3 min czytania 23

Reklama
Papszun nie jest ulubieńcem Bobicia. „Nie jestem fanem sposobu gry”

W obecnych okolicznościach ciężko w ogóle zakładać, by w Legii mogło dojść do zmiany trenera, jednak Marek Papszun i Fredi Bobić przyjaciółmi zdecydowanie nie będą. Niemiecki dyrektor sportowy warszawskiego klubu otwarcie zwraca uwagę na rzeczy, które niezbyt podobają mu się w sposobie pracy szkoleniowca. Mówi choćby o stylu gry czy publicznych wypowiedziach. 

Reklama

Wiadomo, że w sytuacji, w jakiej znajduje się Legia Fredi Bobić nie ma wyjścia i musi współpracować z Markiem Papszunem. Nietrudno sobie wyobrazić, jakie reakcje, przede wszystkim u kibiców, wywołałaby decyzja o zmianie szkoleniowca. Natomiast w długiej rozmowie z Romanem Kołtoniem na kanale Prawda Futbolu niemiecki dyrektor wysłał co najmniej kilka sygnałów, że nie jest to trener do końca z jego bajki.

– Trener oczywiście powinien chronić swoich zawodników i może wysyłać różne sygnały. Ale są też rzeczy, o których lepiej czasami po prostu milczeć. Mam trochę większe doświadczenie w piłce, dlatego tak uważam. Nie chodzi tu o żaden konflikt między mną a Markiem. Marek wie, że nie jestem wielkim fanem jego sposobu grania. Kiedy powiedziałem, że Marek Papszun jest właściwym trenerem, chodziło wyłącznie o Legię. O to, kto jest odpowiednim trenerem dla Legii, a nie dla mnie osobiście. Jeśli masz pracować dla klubu, musisz trzymać swoje ego na wodzy. Nie chodzi o mnie. Po mnie kiedyś przyjdzie kolejny dyrektor sportowy – za rok, pięć czy dziesięć lat, nie wiem. Ale klub będzie istniał zawsze – mówi Fredi Bobić w Prawdzie Futbolu.

Fredi Bobić i Marek Papszun przyjaciółmi nie będą. „Nie jestem tu, by zawierać przyjaźnie”

Idąc dalej, Fredi Bobić narzeka także na publiczne wypowiedzi Papszuna, który dość regularnie przynajmniej sugeruje, że nie do końca wszystko mu się podoba i chciałby mieć do dyspozycji nieco lepszych zawodników. Niemiec dodaje, że trener w pewne sprawy nie powinien się wtrącać.

– Jedno chciałbym zaznaczyć. Marek za dużo mówi publicznie o takich sprawach, bo konstrukcja kadry to przede wszystkim zadanie dyrektora sportowego, a nie trenera. Wszyscy trenerzy są podobni w tym względzie: ciągle i wciąż chcą piłkarzy kompletnych. Doświadczonych, prawa noga, lewa noga, taktycznie świetnie przygotowanych. Żartuję czasami, że jakbyś dał trenerowi Messiego, to zaraz poprosi o Ronaldo.

Reklama

– Jeśli muszę sprzedać zawodników, zrobię to dla klubu – nie dla Marka Papszuna, nie dla Frediego Bobicia, tylko dla Legii Warszawa. To jest najważniejsze. Zawsze to powtarzam: pracujemy dla klubu, a nie dla samych siebie. To chyba trochę inaczej niż w Częstochowie.

Bobić nie jest także fanem systemu ocen stosowanego przez szkoleniowca. Cały sztab szkoleniowy po każdym meczu wystawia noty zawodnikom. Dyrektor sportowy nie bierze tego na poważnie, bo on sam widzi czy piłkarz zagrał dobrze czy źle. I dodaje, że on Warszawie nie jest po to, by szukać sobie przyjaciół.

– Kiedy oglądam mecz, następnego dnia – albo nawet od razu po spotkaniu – mogę ci powiedzieć, dlaczego dany zawodnik zagrał dobrze, dlaczego źle i tak dalej. To moje doświadczenie z całego życia związanego z piłką. Oczywiście czasami możemy mieć różne zdania na jakiś temat i to jest normalne. Nie jestem tutaj jednak po to, żeby poznawać przyjaciół czy zawierać przyjaźnie. Jestem tutaj po to, żeby odnieść sukces z Legią. I to jest najważniejsze. Nigdy nie można o tym zapominać.

Legia po ośmiu ligowych spotkaniach wciąż jest bez porażki na koncie. Z dorobkiem 16 punktów zajmuje trzecie miejsce w Ekstraklasie.

Reklama

Fot. Newspix

23 komentarzy
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama