Zagraniczne media z uznaniem o fanach Lecha Poznań

Marcin Ziółkowski

18 września 2026, 13:57 • 3 min czytania 9

Reklama
Zagraniczne media z uznaniem o fanach Lecha Poznań

Lech Poznań odhaczył już pierwsze spotkanie w fazie ligowej Ligi Europy. Nie była to przeprawa ani łatwa, ani przyjemna. Wynik 0:4 to wysoka porażka, ale tak jak mówi Niels Frederiksen – Kolejorz nie został zmiażdżony, a zwyczajnie otrzymał karę za swoje błędy. Po meczu drużyny z Poznania zerknęliśmy co tam w trawie piszczy po wieczornym spotkaniu. Anglicy doceniają przede wszystkim postawę kibiców. Wspominają też okoliczności „przybycia” na Wyspy Brytyjskie słynnego „do the Poznań”.

Reklama

Lech w mediach. Trudno zapomnieć o Yegbe i kibicach

BBC Sport określiło wygraną Crystal Palace mianem „komfortowego”. Gary Rose podkreśla, że Lech Poznań miał szansę na wyrównanie, ale to gospodarze trafili do siatki po raz drugi, notując przy okazji drugi celny strzał w meczu.

Dziennikarz dodał, że goście stworzyli kilka szans po przerwie, ale Orłom z Londynu nie groziła utrata bramki. Wspomniano też o odgwizdaniu spalonego przy potencjalnym wstydliwym golu samobójczym w wykonaniu Terry’ego Yegbe z 35 metrów. Anglik uznał zachowanie Ghańczyka za „dziwaczne wybicie piłki”.

Podkreśla się też zachowanie kibiców Lecha.

– Trzeba oddać, że kibice gości nie przestali skandować przyśpiewek przez całą drugą połowę, nawet jeśli nie mieli żadnej okazji do świętowania.

Reklama

The Sun podkreśla zachowanie Yegbe przy pierwszej bramce jako „najgorszy rzut z autu jaki kiedykolwiek widzieliście”. Przypomina się też, że dla Lecha był to pierwszy mecz na angielskiej ziemi od listopada 2010 roku, kiedy to przeciwko Manchesterowi City kibice The Citizens zainspirowali się zachowaniem kibiców z Polski. Tak narodziła się na wyspach tradycja „do the Poznań”.

Brukowiec podkreślił też, że trenerem od stałych fragmentów gry w Poznaniu jest Anglik, Andy Parslow. To były pracownik Sheffield Wednesday, Swansea City czy Wimbledonu. Nie zabrakło wspomnienia o kuriozalnej sytuacji z Yegbe i jego niefortunnym nieuznanym trafieniu do siatki Mateusza Lisa.

Reklama

Z domieszką sarkazmu, przyznano w relacji:

– Od tego momentu licznie przybyli kibice Lecha zaczęli „robić Poznań”. Być może wynikało to z tego, że nie chcieli już dłużej oglądać słabej gry obronnej swojej drużyny.

Reklama

Artykuł jest też opatrzony dwiema fotografiami, na których widać rozświetlony racami sektor z kibicami z Polski. Trzeba przyznać, że sympatycy Kolejorza dali się po raz kolejny pozytywnie zapamiętać na Wyspach Brytyjskich.

The Guardian sugeruje, że warto było czekać na debiut Crystal Palace w Lidze Europy. Rok temu nie było to możliwe. W sierpniu 2025 roku UEFA zdegradowała drużynę z LE do Conference League za złamanie zasad dotyczących własności wielu klubów. Dodano w kontekście CP, że triumf nad Lechem Poznań „odciąży nowego trenera Pierre’a Sage’a”.

Reklama

Co do Lecha podkreśla się, że w rytmie meczowym w ramach europejskich rozgrywek był od dwóch miesięcy, a na Selhurst Park mogli liczyć na „donośny” doping gości. Zwrócono uwagę na dobrą okazję Mikaela Ishaka na samym początku spotkania, a także, że worek z bramkami rozwiązał się po katastrofalnym aucie Terry’ego Yegbe.

Nie zabrakło wspomnienia o spektakularnym, choć nieuznanym golu samobójczym piłkarza z Ghany, a także o gorącym dopingu i „tańcu, który wszyscy dobrze na wyspach znają”. Podobnie jak w The Sun, nie zabrakło odrobiny humoru.

– Po słabej grze swojej drużyny w pierwszej połowie, nic dziwnego, że woleli się odwrócić. 

Francuski L’Equipe przyznał z kolei w zbiorczym podsumowaniu meczów Ligi Europy, że Crystal Palace nie musiało się zbytnio wysilać.

Reklama

 

 

Fot. Newspix

Reklama
9 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Europy

Reklama
Ekstraklasa

Palace obnażyło błędy Lecha. „Na takim poziomie od razu zostaniemy ukarani”

Wojciech Piela
22
Palace obnażyło błędy Lecha. „Na takim poziomie od razu zostaniemy ukarani”