Radosław Sobolewski: „Byli lepsi. Z kadrą chciałem skończyć awansem na EURO”

Marcin Ziółkowski

18 września 2026, 14:53 • 4 min czytania 5

Reklama
Radosław Sobolewski: „Byli lepsi. Z kadrą chciałem skończyć awansem na EURO”

Były pomocnik Białej Gwiazdy i reprezentacji Polski Radosław Sobolewski rzadko udziela wywiadów. Selekcjoner kadry narodowej do lat 19. zrobił wyjątek i dał się zaprosić na rozmowę z Jarosławem Krzoską, prowadzącym kanał Laboratorium Kiera. Legendarny pomocnik krakowskiej Wisły przyznał, że dwie porażki na samym finiszu eliminacji do Ligi Mistrzów mogły jego zdaniem mieć spory wpływ na wycofanie się Bogusława Cupiała z klubu.

Reklama

Sobolewski szczerze o Wiśle Kraków i swoim końcu w reprezentacji

Radosław Sobolewski przyznał, że z uwagi na swój cięty język i zachowania musiał zapłacić w swojej karierze przeszło 120 tysięcy złotych netto kar finansowych, co było kiedyś równowartością małego mieszkania. Zdradził jednak dlaczego od pewnego momentu bardzo unika wywiadów. Wszystko przez to jak przedstawiono jedną z jego wypowiedzi.

– Parę kłopotów przez swoje wypowiedzi miałem (…) Z wielu słów i nagłówków musiałem się tłumaczyć. Była taka sytuacja na przykład z selekcjonerem Janasem, że niby nie chcę grać dla reprezentacji, a po prosty byłem po kontuzji i zostało to inaczej opisane. Musiałem mu wyjaśniać jak to było. Bez autoryzacji to był dziki wschód, trzeba było uważać co się mówi. Zastanawiałem się po co mi to jest. Nie jakoś radykalnie, ale stopniowo zacząłem unikać mediów, to była jedna z moich najlepszych decyzji. Mogłem się skupić wyłącznie na pracy.

Reklama

Sobolewski wspomniał też w rozmowie o wątku Ligi Mistrzów. W 2005 było blisko, sam był autorem bramki, a później wyleciał z boiska w Atenach. Później ponownie nie udało się, tym razem z APOEL-em Nikozja, późniejszym uczestnikiem fazy pucharowej. Były pomocnik jest przekonany, że finalny brak kwalifikacji Krakowian do Ligi Mistrzów spowodował, że z czasem Bogusław Cupiał realnie stracił właścicielski zapał.

– Mówiono, że to słaby zespół, a oni potem doszli do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, z Realem grali. Żal jednego i drugiego. Myślę, że ta historia Wisły też potoczyłoby się zupełnie inaczej, jeśli Bogusław Cupiał dotknąłby Ligi Mistrzów, a takie dwa momenty mogły go zrazić do pewnych rzeczy. My też własne marzenia zaprzepaściliśmy, marzyliśmy by w tej Lidze Mistrzów zagrać. To by był niesamowity skok w naszych karierach.

Piłkarz grający w drugiej linii zakończył karierę w kadrze mając niecałe 31 lat. Wywołał tym spore zdziwienie. Jak jednak przyznał Sobolewski, selekcjoner Leo Beenhakker uszanował jego decyzję. Były wiślak przyznał, że czuł, że nie jest w stanie dać drużynie narodowej czegoś więcej.

Reklama

– Ja nikogo nie porzucałem. Uznałem, że to był mój szczyt (…) Nikt nie wierzył w to. Miałem to przemyślane. Po wywiadzie miałem telefon od Bobo Kaczmarka. Uważałem, że są lepsi. Grałem w tym meczu z Belgią, który nam zapewnił nam awans na mistrzostwa Europy, ale tylko przez nieszczęście Darka Dudki, który miał chyba pęknięty piszczel. Uznałem, że skończę tym czymś, pierwszym w historii awansem na mistrzostwa Europy (…)

– Kontuzje nie miały znaczenia, po prostu nie było odwrotu od tej decyzji. Leo Beenhakker był trochę w szoku, myślał, że mi przejdzie, ale uszanował to (…) Myślę, że zrobiłem to optymalnie. Nie ukrywam, że chciałem też mocno powalczyć o tą Ligę Mistrzów. Nie ma w tym większej historii. Przyszedł początek, musiało więc też przyjść zakończenie.

Sobolewski w 2025 roku objąl kadrę U-18, a od czerwca przejął U-19.

Reklama

Kilkanaście dni temu ogłosił listę powołanych na najbliższe mecze międzynarodowe.

Reklama

 

 

Fot. Newspix

5 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Palace obnażyło błędy Lecha. „Na takim poziomie od razu zostaniemy ukarani”

Wojciech Piela
22
Palace obnażyło błędy Lecha. „Na takim poziomie od razu zostaniemy ukarani”