FC Barcelona Hansiego Flicka weszła w sezon z prawdziwym przytupem. Wygrała sześć pierwszych meczów La Liga, tylko w jednym nie strzelając co najmniej czterech goli, a do tego dołożyła 5:1 z Feyenoordem w Lidze Mistrzów. Dzięki rozgromieniu Racingu Santander aż 7:2 pobiła wiele rekordów pod względem wyników na starcie rozgrywek. Tak dobrego bilansu w pierwszych siedmiu spotkaniach Duma Katalonii nie miała od 111 lat!
Najlepszy start FC Barcelona od lat
Jak podał portal FotMob, Barcelona w środowym meczu przeciwko Santanderowi (wygranym 7:2) zaliczyła xG na poziomie 6,74. To najwyższy wskaźnik oczekiwanych goli w lidze hiszpańskiej od kiedy prowadzone są takie statystyki. Mnóstwo ciekawostek związanych z mocnym startem Dumy Katalonii znalazł też jak zwykle niezastąpiony hiszpański statystyk futbolu MisterChip. Podkreślił, że pierwszy raz w lidze hiszpańskiej mamy do czynienia z zespołem, który zaczyna sezon ligowy od sześciu zwycięstw, strzelając w nich 28 goli. Więcej bramek (32) strzeliła tylko Sevilla w 1940 roku, ale zespół z Andaluzji wygrał wtedy tylko cztery z sześciu pierwszych spotkań.
Z takim atakiem, Barcelonie bramkarz potrzebny jest, jak… wiadomo co, wiadomo komu. Po szczegóły odsyłam na media społecznościowe Wojciecha Kowalczyka. W tej sytuacji na jej bramce mógłby właściwie stać ktokolwiek. Ale niestety stanął Wojciech Szczęsny i skończyło się na niezłym klopsie.
O MATKO… Co też wymyślił Wojciech Szczęsny?! 🤯 Fatalna pomyłka polskiego bramkarza, który zastąpił w przerwie Joana Garcię… 👀
📺 Oglądaj: https://t.co/kfk01HK0fo pic.twitter.com/xjX3k6YgbW
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) September 16, 2026
Wpadka polskiego golkipera nie jest jedynym negatywnym aspektem wczorajszego spotkania z punktu widzenia Blaugrany (bo dla Santanderu było ich wiele). Zdarzył się w nim bowiem dopiero drugi w historii przypadek, gdy Lamine Yamal nie wykorzystał jedenastki w trakcie meczu. Poprzedni miał miejsce w lutym podczas meczu z Gironą. Pozostałe jedenaście rzutów karnych zamienił na bramki. Zawsze lewą nogą.
Na pocieszenie Yamal (9) i Raphinha (7) mają już łącznie szesnaście bramek w pierwszych sześciu meczach La Liga. Taki start miał miejsce tylko w 1940 roku, gdy Campanal i Torrontegui ze wspominanej już Sevilli strzelili dziewiętnaście, a Pruden i Campos z Atletico – szesnaście bramek.
#GetThisChip – Raphinha (9) and Lamine Yamal (7) have 16 goals in Barcelona’s first 6 LaLiga matches. There had not been such a devastating duo in the Spanish league for… 86 YEARS!!!
Teammates with 16+ goals in their club’s first 6 matches in a single LaLiga season:
1940-41:… pic.twitter.com/Ala53O16FI
— MisterChip (English) (@MisterChiping) September 16, 2026
Lepiej było 111 lat temu
Zresztą, poza jedenastką Yamala, Barcelona dostała w tym meczu jeszcze dwa rzuty karne. Oba wykorzystał Raphinha. Trzy jedenastki w jednym spotkaniu? To wydarzyło się w meczach Barcy dopiero czwarty raz w historii.
MisterChip pokazał także, że Barcelona w czwartym meczu z rzędu strzelała bramkę w trakcie pierwszych ośmiu minut:
- Joao Cancelo z Santanderem (8. minuta)
- Xavi Aspart z Levante (5. minuta)
- Raphinha z Feyenoordem (3. minuta)
- Lamine Yamal z Valencią (6. minuta)
Ostatni raz taka seria zdarzyła się jej 25 lat temu, gdy w jej barwach grali Rivaldo, Patrick Kluivert czy Pep Guardiola.
FC Barcelona strzeliła już w tym sezonie 33 gole w ośmiu meczach. Przy takiej przeciętnej idzie na dwie stówki bramek w sezonie, ale oczywiście jest to wskaźnik niemożliwy do utrzymania w długim terminie. Nie zmienia to faktu, że tak mocny start – osiem zwycięstw w ośmiu spotkaniach przy strzelonych trzydziestu trzech golach, nie zdarzył się jej od… 111 lat! W trakcie pierwszej wojny światowej wygrała pierwsze siedem spotkań strzelając w nich aż 44 gole.
#GetThisChip – Barcelona had not started a season (counting all official competitions) with 7 straight wins and 33+ goals scored for… 111 YEARS!!!
Back in 1915-16, with Greenwell on the bench, the culés also started 7 for 7 and scored 44 goals.
— MisterChip (English) (@MisterChiping) September 16, 2026
Wygląda na to, że Hansi Flick stworzył potwora. Przynajmniej pod względem ofensywnym. Czy zdominuje sezon, jak za dawnych, dobrych czasów? Zdecydowanie za wcześnie na takie prognozy. Jednak jeżeli za pięć tygodni jej fani wciąż będą w takiej euforii, jak dziś, możemy się spodziewać pobicia także rekordów całego sezonu. 20 października czeka ją bowiem wyjazd do Paryża, a pięć dni później zagra z Realem Madryt. To będzie prawdziwa weryfikacja.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix.pl