W Łodzi, szczególnie w tej części bliższej Widzewowi, raczej nikomu nie trzeba przedstawiać postaci Marka Hnaouska. Czech jest małym symbolem odbudowy klubu po trudniejszych latach i powrotu do Ekstraklasy. W ostatnim czasie wrócił do RTS-u, jednak już w innej roli. Jest wsparciem w rezerwach dla młodych zawodników, a w ostatnim meczu nabawił się kontuzji. Wygląda na to, że całkiem poważnej.
Marek Hanousek w letnim okienku wrócił do Widzewa już jako zawodnik trzecioligowych rezerw. Odgrywa tam istotną rolę na boisku, ale także jest mentorem dla sporej grupy młodych zawodników łódzkiego klubu. Czech wystąpił w ostatnim spotkaniu Pucharu Polski z pierwszoligową Polonią Bytom, jednak nie był w stanie go dokończyć. Na mniej więcej kwadrans przed końcem z urazem opuścił plac gry, w czym musieli pomóc mu koledzy.
Wieści na temat stanu zdrowia 35-latka nie są optymistyczne.
Wielkich pech doświadczonego Czecha. Ikona Widzewa może zakończyć karierę
Najnowsze informacje dotyczące urazu, jakiego Marek Hanousek nabawił się w meczu Pucharu Polski, przekazał Dawid Samulak z Radia Widzew. Jak czytamy, Czech przejdzie jeszcze badania, ale już w tym momencie wiadomo, że zerwał ścięgno Achillesa i być może to spowoduje, że zakończy piłkarską karierę.
– Z moich informacji wynika, że kontuzja Marka Hanouska może zadecydować o zakończeniu jego kariery. Badanie USG jutro, jednak klubowi lekarze nie mają wątpliwości – zerwane ścięgno Achillesa. Życzmy naszemu profesorowi dużo sił i cierpliwości!- napisał dziennikarz.
A dodajmy, że dla Hanouska to nie pierwsza poważna kontuzja w karierze. Jeszcze za czasów gry w ojczyźnie dwukrotnie zerwał więzadła krzyżowe. Jak opowiadał w rozmowie z Weszło, to nauczyło go, że zawsze musi być gotowy na koniec kariery i z tego względu ma przygotowane różne możliwości na dalsze życie.
– Mi na szczęście kontuzje pomogły w myśleniu o tym, co będzie kiedyś. Rok temu zrobiłem sobie nawet burzę mózgów, stworzyłem całą mapę kierunków, w jakich mógłbym podążyć po karierze. Znalazłem w ten sposób osiem możliwości. W tym jest choćby zawód trenera, własny biznes czy konkretna funkcja w firmie zajmującej się ekonomią. Mam trochę kontaktów, które mogłyby mi pomóc. Kiedy zawieszę buty na kołek, zrobię sobie kilka miesięcy spokoju, żeby wszystko przemyśleć i wybrać najlepszą drogę. Jak będę czuł, że w piłce nie daję już rady, nadejdzie ten moment. Nie widzę sensu w schodzeniu do coraz niższych lig na stare lata. Będę gotowy na koniec, nawet jeśli miałby nadejść jutro – mówił piłkarz Widzewa w wywiadzie dla Weszło.
Hanousek: Stworzyłem mapę ścieżek po karierze. Mam ich osiem [WYWIAD]
Doświadczony pomocnik przez kilka lat gry dla Widzewa zdołał uzbierać 152 występy, strzelić dziewięć goli oraz zaliczyć sześć asyst. Zimą pożegnał się z klubem, czemu towarzyszyło mocno emocjonalne pożegnanie, jednak po pół roku wrócił do Łodzi, by pomóc ekipie rezerw.