Kolejny wielki Hiszpan powoli schodzi ze sceny. Nie chce jednak kończyć

Kacper Korpak

11 września 2026, 13:02 • 3 min czytania 1

Reklama
Kolejny wielki Hiszpan powoli schodzi ze sceny. Nie chce jednak kończyć

Pamiętacie reprezentację Hiszpanii z lat 2008-2012? Niesamowita to była paka. Grali jak z nut. Teraz większość tamtych piłkarzy przebywa już na piłkarskiej emeryturze i tylko nieliczni wciąż zawodowo biegają po murawie. Z ekipy, która została zabrana na turniej w Polsce i Ukrainie czynnymi zawodnikami są w zasadzie: Pedro, Javi Martinez, Sergio Ramos, Raul Albiol i Juan Mata. Ten ostatni zakończył właśnie pewien etap. 

Reklama

Hiszpan odchodzi z Melbourne, ale kończyć na razie nie chce

Juan Mata występował w ostatnim czasie w australijskim Melbourne Victory i notował tam znakomite liczby. Ba, był po prostu gwiazdą ligi australijskiej! W 25 spotkaniach strzelił pięć goli i zanotował aż 12 asyst. Ponadto były gracz Chelsea czy Manchesteru United jest jednym z… właścicieli zespołu z Melbourne. Teraz jednak potwierdził, że nie będzie jako piłkarz grał dla tej ekipy w sezonie 2026/27. Wciąż pozostanie jednak w strukturach właścicielskich. 38-latek nie zapowiada końca swojej kariery.

Co ważne i warte podkreślenia, chociaż doświadczony rozgrywający odchodzi z Australii, to nie ogłosił jeszcze oficjalnie przejścia na emeryturę. Tematem jest tu po prostu jego odejście z Melbourne i nie wiąże się ono z tym, że Hiszpan chce kończyć. A już zwłaszcza po takim sezonie, gdzie został MVP ligi i zagrał największą liczbę ligowych minut od rozgrywek Premier League 2017/18.

Do Australii trafił w 2024 roku, kiedy odszedł z japońskiego Vissel Kobe. Jego pierwszym zespołem na nowym kontynencie nie było jednak Melbourne. Najpierw umowę podpisał z Western Sydney. Tam szło mu bardzo źle, tragicznie wręcz i kompletnie nie notował liczb. Dopiero po roku dołączył do zespołu, którego obecnie jest właścicielem. Dlatego tym bardziej szokujące, że tak odpalił i w A-League 2025/26 został uznany za najlepszego piłkarza.

Reklama

Mata w Australii zakochał się na nowo w piłce

Były reprezentant Hiszpanii podkreśla, jak bardzo wyjątkowym miejscem w jego karierze była Australia. Wciąż zamierza angażować się w działania klubu, jednak teraz będzie pomagał już tylko w gabinetach, a nie oficjalnych meczach A-League.

– Kochałem każdą minutę i cieszyłem się wszystkim, co osiągnęliśmy w zeszłym sezonie. Na nowo zakochałem się w piłce nożnej w tak wyjątkowym miejscu, w niesamowitym mieście, które było przywilejem nazywać domem. Dziękuję moim kolegom z drużyny, personelowi i zarządowi za tak ciepłe przyjęcie, tak hojne wsparcie i umożliwienie mi dawania z siebie wszystkiego dla tego wspaniałego klubu oraz niesamowitych członków i kibiców, których wsparcie odczuwam każdego dnia. Teraz z entuzjazmem myślę o kolejnych rozdziałach naszej działalności, o wspólnej wierze w przyszłość australijskiego futbolu i inspirowaniu kolejnego pokolenia zawodników i kibiców Melbourne Victory – mówi dla oficjalnych mediów klubowych Mata. 

Reklama

Kariera pełna sukcesów

Mata w swojej karierze zanotował wiele sukcesów. Oprócz tych w reprezentacji (mistrzostwo świata 2010 i mistrzostwo Europy 2012 – gol w finale) może pochwalić się także klubowymi trofeami. Z Chelsea Hiszpan sięgnął m.in po Ligę Mistrzów, a także Ligę Europy. To drugie trofeum zdobył również w barwach Manchesteru United. Sięgnął także po mistrzostwo Turcji oraz Japonii.

Kapitalny był dla niego zwłaszcza sezon 2012/13 w Chelsea. Liczbowo wyczyniał cuda. Do dziś portale statystyczne wariują i każdy podaje inną liczbę jego asyst – jedni nawet 35, kolejni 34, na Transfermarkt doliczymy się ich 30. Do tego dołożył jeszcze 20 goli. Kilka w tę czy w tę nie sprawi różnicy w tym, jak niebywały był do dla niego sezon. Bilans 20 trafień i 30 ostatnich podań to i tak jakiś kosmos.

Łącznie w swojej karierze wystąpił w 699 spotkaniach, w których zdobył 148 bramek i zanotował 166 asyst. Teraz tylko możemy się zastanawiać, gdzie dalej swoje liczby poprawiać będzie Juan Mata.

Fot. Newspix

Reklama
1 komentarz
Kacper Korpak

Pasjonat polskiej ligi. Wierzy jedynie w Boga i w prawa Ekstraklasy. Nie pogardzi dobrym jedzeniem i polskim żużlem. W przeszłości zamiast grać z kolegami w Minecrafta, oglądał jak Emilijus Zubas w pojedynkę próbował utrzymać GKS Bełchatów w Ekstraklasie. Twierdzi, że dzieci chętniej czytałyby książki, gdyby lekturą w szkole był Hrabia Monte Christo. W życiu chce jedynie pracować przy Ekstraklasie, spełniać marzenia i założyć szczęśliwą rodzinę.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama