Cholera jasna, chcielibyśmy wiedzieć, co z nią. Bo argumenty za odgwizdaniem rzutu karnego przy zagraniu Henrikssona są, ale okoliczności łagodzące też się znajdą i nie będą bez znaczenia. Możliwe zresztą, że brakuje w całej tej sytuacji chociaż jednego dodatkowego ujęcia do ocenienia, czy linia wyznaczona przez lot piłki w momencie jej styku z łokciem przecinałaby – przy hipotetycznym pozbawieniu piłkarza Cracovii ręki – powietrze, czy może jednak zahaczyłaby o jakąś inną część ciała. Twardy orzech do zgryzienia.
– Tego ujęcia nie ma w telewizji, a jako sędziowie często prosimy, żeby realizator pokazał je kibicom – tak, żeby kibice widzieli, na jakiej podstawie została podjęta decyzja. Nie udało się zmieścić odpowiedniej powtórki w transmisji, ale tu, tak mi się wydaje, wszystko zależało od wydawcy – mówi Arkadiusz Kamil Wójcik komentujący całą sytuację w rozmowie z Przemysławem Langierem. – Z tego co widać, zawodnik zrobił wszystko, co mógł, ręka była przy ciele. Wzór postępowania wygląda tak, że nie gwiżdżemy takich rzutów karnych. Z tego, co nam przedstawiła telewizja, to nie może być karny – dodaje własną ocenę ekspert.
Ale w środowisku mamy w tej kwestii różne opinie.
Niewydrukowana tabela. Ręka Henrikssona tematem tygodnia
Rafał Rostkowski pisze w swojej analizie dla TVP Sport o powiększeniu obrysu ciała. – Ręka Henrikssona, którą odbił piłkę, była dosyć blisko ciała, choć jednak częściowo i trochę była od niego odchylona. Co zatem było decydujące? Wyraźnie odstający od ciała łokieć obrońcy Cracovii – ocenia. – Takie powiększenie obrysu ciała sprawiło, że piłka nie przeleciała obok niego i nie poleciała dalej w kierunku bramki, lecz zmieniła kierunek i wyszła za linię bramkową – dodaje, ale… no właśnie, w tej ostatniej kwestii nie mamy pewności. Po prostu tego nie widzimy i trudno powiedzieć, czy faktycznie tak było. Faktem jest jednak, że odbicie piłki lekko odstającą od ciała ręką blokuje dośrodkowanie. Przy odrzuceniu tony niuansów i zwykle trudnych do uchwycenia okoliczności łagodzących, na chłopski rozum – trzeba gwizdnąć, ręka faktycznie trochę odstaje.

Z drugiej strony, Adam Lyczmański w Lidze+ Extra bliżej ma do stanowiska sędziego Wójcika. – Dla mnie jest to błąd sędziów, nie powinien on mieć miejsca – przekonuje. I bądź tu człowieku mądry…
Zbierzmy to wszystko do kupy. Mamy tu całkowicie naturalny ruch ręki, ale jednocześnie ręka blokuje dośrodkowanie i nieco ostaje od ciała w momencie styku z piłką. Odległość Henrikssona od wrzucającego Urbańskiego jest niewielka, ale nie powiemy, że zagranie piłkarza Górnika należy do niespodziewanych. Wreszcie – wydaje się mimo wszystko, że gdyby nie kontakt z ręką, piłka jednak by Henrikssona minęła, Rafał Rostkowski pisze o „subtelnym powiększeniu obrysu ciała”.
Nie jesteśmy tu pewni, a nie chcielibyśmy stawać w kontrze do decyzji sędziów bez solidnych ku temu podstaw. Tak zrobiliśmy w 1. kolejce, gdy trudno było ustalić, czy Lis zagrywał ręką za polem karnym w meczu Lecha z… Cracovią właśnie. Tak też zrobimy tym razem i po prostu przyznamy, że sędzia Arys miał do podjęcia decyzję absolutnie na styku.
Dużo mniejszą kontrowersją jest sytuacja, w której piłka odbiła się od ręki piłkarza Górnika. Cracovia mogła liczyć na rzut karny po tym jak w centrum wydarzeń znalazł się Zmrzly, ale nadzieje Pasów wyparowały bardzo szybko i dobrze się stało, że po tej akcji jedenastki nie podyktowano. Za ręką Czecha były jeszcze jego plecy i dlatego ta sytuacja jest inna od poprzedniej. Czech miał trochę szczęścia również w tym, że na powtórkach jego ręka zdaje się przylegać do ciała. Znów – odpowiedniego ujęcia do oceny tej kwestii nie ma, ale pierwszy z argumentów sam w sobie powinien być tu wystarczający. Ręka jest schowana na tyle, na ile to możliwe.

Sędzia Arys ostatecznie kończy ten mecz trochę rozgrzeszony, ale – przyznajemy – żal kibiców Cracovii rozumiemy, decyzję o niepodyktowaniu jedenastki, ostatecznie na wagę trzech punktów, można by było uzasadnić.
W tym spotkaniu był jeszcze faul Kakabadze, o którym mówi się dużo mniej i który my wyceniamy na żółtą kartkę. O dużym błędzie arbitra nie ma więc mowy, ale mały błąd jest. Tych też warto unikać.
Szkoleniowa sytuacja.
Błąd przyjęcia, zawodnik goni piłkę, wslizg…pytamy tylko 🟨 czy 🟥Tu… brak faulu, pomoc medyczna, zawodnik nie ze swojej winy musi opuścić boisko na 1 min.
Gra w przewadze i zabrakło 0,5 metra do karnego dla Cracovii.
Chociaż tu też bez gwizdka 👀🤷🏻… pic.twitter.com/Qc7faUtD21— A.Kamil Wójcik (@ArkadiuszKamil) September 6, 2026
Piątkowski w jednym rzędzie z Fornalczykiem?
Konsekwencja. Tę chcemy w ramach „Niewydrukowanej tabeli” zachowywać, ale nie wszystko jest takie czarno-białe, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Pamiętacie pewnie to wierzgnięcie Fornalczyka, który, po tym jak faulował go Pereira, kopnął rywala w okolice kolana. Tam dalibyśmy kartę czerwoną, więc i o takiej karze myśleliśmy w przypadku Piątkowskiego. Stopklatka jednak trochę wyolbrzymia całą sytuację – warto zauważyć, że piłkarz Motoru po tym kontakcie po prostu dalej biegnie w kierunku bramki rywali.

Z drugiej strony – takie zachowania należy piętnować, nie chcemy niczego takiego oglądać. Piątkowski jest już bez większych szans, Łęgowski go mija i… Adam Lyczmański przekonuje, że to, co robi piłkarz Legii podlega pod „gwałtowne, agresywne zagranie”. Piłkarz Motoru może jakoś bardzo tego starcia nie odczuł, ale coś na rzeczy jest. Znów jednak sędziowscy eksperci są podzieleni, bo Arkadiusz Kamil Wójcik mówi, że tu nie ma mowy o wykluczeniu Piątkowskiego. – Powiedziałbym nawet, że to nie leży blisko żółtej kartki – twierdzi.
Zauważa też, że Piątkowski chce zagrać piłkę i to podejście odziera tę sytuację z pełnej analogii względem starcia Fornalczyka z Pereirą. Faktycznie – futbolówka jest cały czas w pobliżu, obrońca Legii nie wie, dokładnie gdzie, ale nadal jego celem może (bo nie musi) być piłka. Niewdzięczna ta kolejka dla arbitrów, sami pewnie przyznacie…
#MOTLEG
Piątkowski mógł się w tej sytuacji nabawić jakiś konsekwencji za to „zaparkowanie” korkami na łydce przeciwnika?
Luźne pytanie 🙃 pic.twitter.com/d5JUtBIXpL— Powtórki, kontrowersje i analizy🟨🟧🟥. (@KiQus_) September 5, 2026
Nam chyba bliżej do tego, by Piątkowskiego ukarać wykluczeniem, bo „gwałtownego, agresywnego zagrania” nie musi wykluczać poszukiwanie piłki. Podkreślmy jednak bardzo wyraźnie – są w tej sytuacji pewne okoliczności łagodzące i w hierarchii chamskich zagrań stawiamy ją niżej od tej z meczu Widzewa. Co nie znaczy, że Piątkowski przejdzie przez to wydanie „Niewydrukowanej tabeli” suchą stopą. U nas wyleciałby z boiska w 55. minucie i za potencjalną grę w przewadze przez ponad pół godziny przyznajemy Motorowi dodatkową bramkę.
Wiśniewski wyraźnie spóźniony. Ostry atak piłkarza Widzewa
Jakby stykowych decyzji było mało, jedną taką musieli podjąć sędziowie pracujący przy meczu w Łodzi. W 59. minucie rywalizacji Wiśniewski solidnie przeskrobał po Achillesie Guilherme. – Mocna żółta kartka, może nawet pomarańczowa – mówi w tej sprawie Lyczmański, twierdząc, że interwencja VAR-u byłaby w tym wypadku zamienieniem kontrowersji w kontrowersję. Wójcik dodaje, że najlepiej byłoby, gdyby sędzia jednak został wezwany do monitora i sprawdził, czy nie należała się za to żółta kartka. Najbliżej do decyzji o czerwonej kartce Rostkowskiemu, który zauważa, że Wiśniewski miał sporo szczęścia, ale jednocześnie nie można sędziom wytknąć „jasnego i oczywistego błędu”.
To w sumie ciekawy paradoks, bo kartka żółta została pokazana Wiśniewskiemu z pewnym opóźnieniem i po tym upomnieniu… dużo trudniej wezwać sędziego do monitora. VAR ma w założeniu naprawiać błędy oczywiste i takim błędem nie byłoby pokazanie żadnej kartki. Wtedy mielibyśmy pewnie sędziego Frankowskiego przy ekranie i kilka minut wyjętych z życia, ale sytuacja zostałaby przeanalizowana bardzo dokładnie. Kartka żółta mieści się jednak w granicach uzasadnionej decyzji arbitra i przez to interwencja arbitrów od wideoweryfikacji, w teorii, nie powinna mieć miejsca.

Zostańmy więc w tym spektrum zahaczającym i o kartkę żółtą, i o wykluczenie Wiśniewskiego. Wejście wyjątkowo nieprzemyślane, ostre, ale ostatecznie optujemy za tym, co wyjęli z tej sytuacji sędzia Frankowski i jego koledzy. Faktycznie trudno uznać, że mieliśmy tu do czynienia z oczywistym błędem.
Gol dla Radomiaka. Cóż, sędziowie podjęli dobrą decyzję
To spotkanie przyniosło nam jeszcze jedną kontrowersję i znów maczał w niej palce Wiśniewski. Gdyby nie jego niefortunne zagranie, nie byłoby pewnie zbyt wielkiej dyskusji wokół dosyć miękkiego faul w środkowej strefie boiska. A tak tuż po nim ruszyła akcja Radomiaka, którą na gola samobójczego zamienił obrońca Widzewa. Pochylmy się więc nad starciem Lumungo z Kornvigiem, w którym – jak uznali sędziowie – drugi z panów był faulowany.
No i faktycznie był. Lumungo stoi w tej akcji za Duńczykiem, co samo w sobie nie jest żadną zbrodnią. W późniejszej fazie trąca nawet piłkę, ale potem podstawia nogę Kornvigowi. Taki ciąg wydarzeń widzi Rafał Rostkowski:
– Kluczowa w tej sytuacji było to, co Lumungo zrobił lewą nogą – oprócz tego, że trafił nią w piłkę. Otóż zawodnik Radomiaka podstawił nogę rywalowi, trącił ją, a o upadku piłkarza Widzewa przesądziło trącenie lewym butem Lumungo w lewy but Kornviga. Ten szczegół zdecydował o tym, że atakowany od tyłu ciałem Duńczyk nie mógł utrzymać równowagi, mimo iż piłka po trąceniu jej przez rywala cały czas była przed nim i w jego zasięgu – pisze ekspert.
I my widzimy tę sytuację podobnie. Zagranie piłki nie jest jednoznaczne z czystym wejściem i to właśnie ten przypadek. Na stopklatce widać moment tuż po tym, jak Lumungo trącił futbolówkę – o faulu nie ma mowy w miejscu, w którym piłkarz Radomiaka trzyma ręce na rywalu, nie ma ciągnięcia za koszulkę, które uznać należy za faul. Przewinienie nastąpiło u styku lewych nóg obu piłkarzy.

***
No i chyba wystarczy tych kontrowersji na dziś. Było jeszcze starcie w Białymstoku, gdzie Montoia faulował Macenkę, ale tu naprawdę nie ma sensu niczego dodawać. Faul, rzut karny, wszystko zgodnie ze sztuką – może poza zbyt długą analizą całej sytuacji.
Faktem jest jednak, że ta kolejka była dla sędziów bardzo trudna. Jedną ich decyzję ostatecznie zmieniamy, ale szarych sytuacji do oceny trafiło się całkiem sporo. Koniecznie dajcie znać, jak wy je widzicie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix / zrzuty ekranu Canal+ Sport