Lech Poznań odniósł już piąte z rzędu zwycięstwo w Ekstraklasie. Trenera mistrza Polski, Nielsa Frederiksena, seria ta napawa dumą, ponieważ jego zdaniem w tak wymagającej lidze nie zdarza się często. Duński szkoleniowiec stwierdził, że jego zespół zasłużenie pokonał Raków. Odnosił się do aspektu słabej pierwszej połowy i odmiany po przerwie, co miało miejsce już trzy dni wcześniej z Jagą. To niejedyna kwestia, którą podczas pomeczowej konferencji prasowej poruszył.
Frederiksen dumny z serii wygranych
Raków szósty z rzędu ligowy mecz przegrał, natomiast Lech piąte z rzędu ligowe starcie wygrał. Na pomeczowej konferencji prasowej Niels Frederiksen chciał, by to wybrzmiało, ponieważ jego zdaniem w tak wymagającej lidze, jak Ekstraklasa, takie sytuacje nie dzieją się często.
– Pięć zwycięstw z rzędu w Ekstraklasie nie zdarza się często. Tym bardziej, że to trudna, wymagająca liga, w której po każde zwycięstwo sięga się trudno. Byłem bardzo zadowolony z tego, jak zaprezentowaliśmy się po przerwie, nieco mniej z tego, co przed. Po przerwie nie tylko nacisnęliśmy mocno przeciwnika, ale też wykreowaliśmy wiele szans. W pełni zasłużone zwycięstwo.
🏁 Kolejna domowa wygrana. Dzięki Wiara za Waszą obecność!
__
90’+4 #LPORCZ 1:0 pic.twitter.com/iDVSyBIlUL— Lech Poznań ⭐️ (@LechPoznan) September 6, 2026
Szkoleniowiec mistrza Polski rozwinął wątek odmiany gry zespołu po przerwie. Podobna sytuacja miała miejsce trzy dni wcześniej przeciwko Jagiellonii. Duńczyk zauważył jednak, że nie jest to stały trend, a jedynie chwilowy stan rzeczy.
– Nie zawsze jest tak, że w pierwszej połowie pokazujemy się z bardzo słabej strony, a druga jest bardzo dobra. Mecze z tego tygodnia miały taki wspólny mianownik. Czasem się zdarza, że po trudnym meczu, jak ten czwartkowy, silnik rozkręca się powoli (…) W dłuższej perspektywie nie dostrzegam takiego trendu, ale to jest rzecz, której trzeba się przyjrzeć. Żeby wchodzić w mecze lepiej, bo początkowe fragmenty są bardzo ważną częścią.
Obrona Częstochowian przełamana! Leo Bengtsson na 1:0 dla Lecha! ⚽
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/ggj8f4RI2h pic.twitter.com/ulBN9rmJz4
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) September 6, 2026
Raków zaskoczył, ale nie do końca
Jako że Jagiellonia również zagra w Lidze Europy, padło pytanie, czy czwartkowy mecz nie był swego rodzaju testem przed fazą ligową. Zdaniem Frederiksena bardziej jako test przed pucharami można określić spotkanie z Jagą niż z Rakowem. Mimo to europejscy rywale Kolejorza stawiają jednak poprzeczkę jeszcze wyżej od drużyny Adriana Siemieńca:
– Mecz z Jagiellonią był bardzo dobrym testem. To bardzo silna drużyna. Wiemy, w jakiej sytuacji znajduje się Raków. Widać było dziś, że gdy drużyna nie osiąga pożądanych wyników, to jest jej ciężko wznieść się na swój najwyższy poziom. Tak jest w piłce, że wyniki mają wpływ na postawę na boisku. Więc dziś nie był to test w takim stopniu. Ale Raków posiada wielu dobrych piłkarzy, więc nie było nam łatwo. Jednak w Lidze Europy spodziewamy się jeszcze wyższego poziomu niż w meczu z Jagiellonią.
Liga Europy 🔜
Dawać Wiara, czwartkowe wieczory pełne piłkarskich emocji są coraz bliżej 👊🏼 https://t.co/VEkp33DFqT pic.twitter.com/nDpXVI1dqY
— Lech Poznań ⭐️ (@LechPoznan) September 6, 2026
Względem czwartkowej przegranej z Górnikiem Dawid Szulczek przeprowadził pięć zmian w wyjściowej jedenastce. Frederiksen przyznał, że personalne wybory tymczasowego trenera Rakowa go zaskoczyły. Nie był już za to zaskoczony, że rywal postawi na siłowe rozwiązanie:
– Byliśmy zaskoczeni jedenastką przeciwników. Szczególnie spodziewaliśmy się, że w ataku wyjdą składem porównywalnym z tego po przerwie (…) Widzieliśmy, że postawili na wariant fizyczny, jeśli chodzi o dobór składu, ale byliśmy na to przygotowani.
Wyjściowa XI na dzisiejszy mecz ⚔️#LPORCZ pic.twitter.com/O2iK77uI4U
— Raków Częstochowa (@Rakow1921) September 6, 2026
Agnero wcale nie został ukarany
Już kilkanaście minut przed zwycięskim golem Leo Bengtssona Lech powinien prowadzić 1:0. Spektakularne pudło zaliczył jednak Yannick Agnero. Tuż po nim Iworyjczyk zakończył swój występ, co mogło wyglądać na podjętą pod wpływem emocji decyzję trenera. Frederiksen przekonywał jednak, że wszystko było zaplanowane, a właściwie to Agnero i tak zagrał dłużej niż pierwotnie miał:
– Domyślam się, że mogło to tak wyglądać, ale nie miało to z tym nic wspólnego. Chcieliśmy, żeby każdy z napastników zagrał po połowie. Plan był, by Yannick po przerwie nie wychodził, by na placu pojawił się Mika, bo Yannick rozegrał dużo minut w czwartek, a Mikę musimy wprowadzać w coraz większym wymiarze czasowym. Ale w przerwie ustaliliśmy, że Yannick jeszcze dziesięć minut otrzyma.
– Oczywiście, to było rozczarowujące, że tej sytuacji nie udało się zamienić na gola. Chciałbym też podkreślić, że Yannick nie był dziś jedynym, któremu nie udało się wykorzystać dogodnej okazji. Poza tym według mnie rozegrał dobrą pierwszą połowę i całościowo oceniam jego występ jako całkiem niezły. Czasem tak w piłce jest, że zdarzy ci się czegoś nie wykorzystać.
JAK ON TEGO NIE TRAFIŁ 😱
Agnero przestrzelił w fantastycznej sytuacji!
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/vD2U27p6L2
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) September 6, 2026
Frederiksen „nie miał broni”?
Na koniec trener Lecha został zapytany, dlaczego ławka w meczu z Rakowem składała się z zaledwie sześciu zawodników z pola. No i dlaczego nie było na niej Moutinho, który przy okazji meczu z Jagą wrócił do kadry po miesięcznej absencji spowodowanej urazem stawu skokowego.
– Był mały nawrót tego, co dolegało mu wcześniej. Na wczorajszym treningu poczuł ból w stopie. Aczkolwiek liczymy, że to nic poważnego i niedługo będzie dostępny do naszej dyspozycji. Jeżeli chodzi o sześciu zawodników z pola na ławce, to faktycznie, trochę tych urazów nam w ostatnim czasie doskwiera. Mogliśmy zdecydować się skorzystać z młodych zawodników, ale priorytetem był występ w meczu drugiej drużyny. Szukamy balansu, by ci piłkarze byli odpowiednio blisko pierwszej drużyny, ale by w drugiej dostawali też jak najwięcej czasu.
Dzięki wygranej z Rakowem Lech wrócił na fotel lidera Ekstraklasy. Nad drugą Legią ma punkt przewagi. Tyle samo wynosi przewaga nad zamykającym podium Górnikiem. To właśnie Zabrzanie będą najbliższym rywalem Kolejorza. Spotkają się z nimi w sobotę 12 września o 17:30 przy Roosevelta. Pięć dni później od wyjazdu do południowego Londynu na Selhurst Park rozpoczną zmagania w Lidze Europy.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix